W przyszłym roku największa polska spółka węglowa planuje wyprodukować ok. 20 mln ton węgla

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Według ekspertów Gremi Personal, stopa bezrobocia rejestrowanego, która w czerwcu br. wyniosła 5 proc., niepokoi pracodawców, którzy mają coraz większe problemy z zapełnieniem luk kadrowych

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Przedstawiciele węglowych spółek w ostatnim czasie raczej niechętnie mówili o wynikach produkcyjnych. Nic dziwnego – nie za bardzo mieli się czym chwalić, bo wydobycie zamiast rosnąć spada. Okazją do prześwietlenia wyników była ubiegłotygodniowa wizyta w Sejmie prezesów Polskiej Grupy Górniczej, Taurona Wydobycie i Węglokoksu Kraj.

Chodzi zatem o trzy spółki, które są objęte zapisami tzw. umowy społecznej, a więc otrzymają budżetowe dopłaty do zmniejszenia zdolności produkcyjnych. W minionym tygodniu odbyło się posiedzenie połączonych: sejmowej Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Finansów Publicznych, które dotyczyło rządowego projektu nowelizacji tzw. ustawy górniczej.

Stąd obecność w Sejmie szefów węglowych spółek, którzy musieli przedstawić nie tylko sytuację ekonomiczną oraz również opowiedzieć o kwestiach wydobycia. Z przedstawionych informacji wynika, że w tym roku PGG wyprodukuje 21,5 mln ton węgla (wobec 22,5 mln ton w 2022 roku), Tauron Wydobycie – około 4,7 mln ton (rok wcześniej było to 5 mln ton), a Węglokoks Kraj – ok. 870 tys. ton (w minionym roku było to 1,2 mln ton).

– Jest to pochodna tego, że zapotrzebowanie na węgiel, kreowane przez jego głównych odbiorców, spada o ok. 4 mln t w stosunku do tego, co było zapisane w umowie społecznej – argumentował w Sejmie prezes PGG Tomasz Rogala. Jak wskazał, w przyszłym roku największa polska spółka węglowa planuje wyprodukować ok. 20 mln ton węgla.

Zmniejszenie zapotrzebowania na węgiel to jedno, ale trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno spółki miały zwiększać wydobycie. Tak miało być np. w minionym roku w związku z kryzysem energetycznym związanym z wojną w Ukrainie, ale wtedy również się nie udało.

Przypomnijmy, że początkowo tegoroczny plan produkcyjny PGG również zakładał wyższą produkcję na poziomie 23,5 mln ton węgla. Widać, że problem jest głębszy niż tylko spadek popytu, a przedstawiciele branży górniczej już wcześniej wskazywali, że winne są coraz trudniejsze warunku górniczo-geologiczne i brak inwestycji.

– Główna rzecz, która miała wpływ na obniżenie wydobycia w PGG, to zdarzenia w kopalniach o charakterze górniczo-geologicznym. Z tego powodu część kopalń nie wykonała planu. Kolejna sprawa to gwałtowne obniżenie popytu na węgiel. Na to wpływ miał koniec boomu na węgiel, który wystąpił po wybuchu wojny w Ukrainie, ale też ogromy import, który zalał nasz rynek w minionym roku. Ten surowiec to w dużej mierze były miały, które trafiły do naszych elektrowni. Na dodatek węgiel jest dalej sprowadzany w bardzo dużych ilościach i choć mają to już teraz robić prywatni przedsiębiorcy, to jakoś trudno mi w to uwierzyć – wskazywał szef górniczej „Solidarności” Bogusław Hutek.

– Spadek wydobycia węgla w Polsce jest konsekwencją braku inwestycji, bowiem nakłady na inwestycje są prawie stale takie same, ale mamy do czynienia z silną inflacją, więc to nie jest ta sama wartość pieniądza, która była rok czy dwa lata temu. Nie ukrywajmy faktu, że zdolność wydobywcza polskiego górnictwa maleje coraz bardziej – argumentował z kolei Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Jak się okazuje, w przypadku Taurona Wydobycie, który jest trzecią co do wielkości spółką w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym, wpływ na zmniejszenie wydobycia również miały problemy geologiczno-górnicze, z którymi musieli sobie radzić górnicy z kopalni Sobieski w Jaworznie. Jak poinformował w Sejmie prezes Taurona Wydobycie Jacek Pytel, jaworznicka kopalnia w tym roku z powodu tych problemów wyprodukuje 1,2 mln ton węgla, czyli o 600 tys. ton mniej niż zaplanowano. W przypadku kopalni Janina roczna produkcja zamknie się na poziomie 2,4 mln ton węgla, czyli o ponad 220 tys. ton więcej powyżej planu. Natomiast kopalnia Brzeszcze zgodnie z planem wyprodukuje 1,1 mln ton węgla w 2023 roku.

– Odrabiamy okres, kiedy byliśmy w Grupie Kapitałowej Tauron. Zgodnie z jej kodeksem trzeba było realizować politykę GK – czyli taką, że pojedyncze spółki, które tworzą grupę, mogą podejmować decyzje szkodliwe z punktu widzenia poszczególnych spółek, ale korzystne z punktu widzenia grupy. Miałem przez lata obcinane nakłady inwestycyjne, teraz to nadrabiamy – odniósł się do kwestii inwestycji prezes Pytel.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kolejny etap rewitalizacji szybu „Franciszek” w Rudzie Śląskiej

Władze Rudy Śląskiej podpisały umowę na kolejny etap rewitalizacji zabytkowego kompleksu szybu „Franciszek”. W zdegradowanych poprzemysłowych budynkach powstaną m.in. mieszkania wspomagane, a w przestrzeni pomiędzy budynkami miejsce integracji i aktywności dla mieszkańców.

Tempo zamykania elektrowni węglowych zwalnia. Surowiec wraca do łask, ale to nie potrwa długo

Bez węgla trudno będzie ustabilizować dostawy energii, gdy produkcja z elektrowni wiatrowych i słonecznych zacznie się wahać.

Sytuacja JSW na rynku stali i koksu. Europejscy producenci uruchamiają ponownie wielkie piece

W pierwszym kwartale 2026 r. europejski rynek stali wszedł w nowy etap regulacji klimatycznych. To początek pełnego wdrożenia unijnego mechanizmu CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), który ma chronić lokalnych producentów przed nieuczciwą konkurencją z krajów o niższych standardach emisyjnych. Jak wyglądała w tym czasie sytuacja JSW?

Siódma stacja wodorowa już działa. Nowy punkt powstał w Gdyni, w Katowicach też już jest

Orlen uruchomił swoją siódmą w Polsce ogólnodostępną stację tankowania wodoru. Obiekt przy ul. Wielkopolskiej 239 w Gdyni jest przeznaczony dla samochodów osobowych, autobusów i ciężarówek. Inwestycja stanowi kolejny etap rozbudowy krajowej infrastruktury wodorowej, która ma wspierać rozwój niskoemisyjnego transportu i realizację strategii wodorowej Grupy Orlen.