Donald Tusk: Wyrazy współczucia i obietnica pomocy dla rodzin ofiar
fot: Krystian Krawczyk
Donald Tusk, po rozmowie z oczekującymi na wieści o losach mężów i ojców, zdecydował o tym, by ujawnić przed rodzinami tożsamość zidentyfikowanych ofiar
fot: Krystian Krawczyk
Konferencja prasowa z udziałem premiera rozpoczęła się o godz. 20 w Kochłowicach. Donald Tusk złożył kondolencje rodzinom zabitych górników. - Chciałbym zacząć to spotkanie od kondolencji w imieniu własnym i wszystkich Polaków, od wyrazów najwyższego współczucia. Wiem, że słowa niczego nie zmienią, ale chcę, by rodziny tragicznie zmarłych górników wiedziały, że wszyscy Polacy są pogrążeni w smutku i pamiętają o tym zdarzeniu - mówił premier.
Pogratulował lekarzom i pielęgniarkom sprawnej opieki nad rannymi. Tusk wspomniał też o sztygarze, który wynosił kolegów z płonącej kopalni. - Chcę podkreślić, że po spotkaniach zarówno tu w kopalni jak i w jednym z rudzkich szpitali, dzisiaj w Goduli, po tych spotkaniach mogę powiedzieć, że najwyższe wyrazy uznania należą się przede wszystkim tym, którzy zaangażowali się w akcję ratowniczą. Wśród poszkodowanych rozmawialiśmy z jednym ze sztygarów, który narażał swoje życie i sam został poszkodowany wyprowadzając ludzi z rejonu zagrożenia - mówił premier Tusk dodając: - Jestem pod wielkim wrażeniem zaangażowania a trzeba by powiedzieć – bohaterstwa.
W konferencji prasowej brała też udział szefowa resortu zdrowia. Ewa Kopacz podziękowała ratownikom, którzy szybko wyruszyli do akcji. - Jedynie 9 minut minęło od momentu zgłoszenia do przyjazdu ratowników. W 180 sekund poderwały się helikoptery. To naprawdę robi wrażenie - mówiła Kopacz.
Donald Tusk osobiście zdecydował o tym, by ujawnić przed rodzinami tożsamość zidentyfikowanych ofiar śmiertelnych. Prokuratura sprzeciwiała się temu nie mając pewności co do tożsamości wszystkich ofiar. Wcześniej rodziny górników czekające od przedpołudnia na wiarygodne wiadomości o losie najbliższych z wielkim żalem poskarżyły się w rozmowach z Donaldem Tuskiem na zupełny brak informacji: - Nic nie wiemy! - mówili. (Sztab akcji po południu wywiesił listy zaginionych i hospitalizowanych górników, ale na pierwszej umieszczono hurtem prawie 150 nazwisk tych, którzy zaczęli pracę na dole na pierwszej zmianie a nie potwierdzili wyjazdu: w tej liczbie byli zarówno zabici i ranni, jak i ocaleli górnicy, którzy ratując się w szoku nie oddali dyskietek identyfikacyjnych. O tym, czy górnik zginął, czy żyje i dokąd został przewieziony krewni dowiadywali się od przypadkowo spotykanych ocaleńców, kolegów ofiar. W szpitalach i sztabach kryzysowych już od południa nie działały telefony, choć władze deklarowały, że wszystko jest pod kontrolą).
- Otrzymałem informację od dyrektora kopalni jak i od prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego, że rodziny zabitych są pod opieką psychologów i że zostaną zabezpieczone w sensie materialnym. To daje nam poczucie, że żadna z rodzin nie pozostanie sama - powiedział Tusk.
- Uzyskałem także gwarancje, że działania prowadzące do wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy będą przeprowadzone tak szybko jak tylko będzie to możliwe - dodał premier. Podkreślił, że dla odpowiedzialnych \"nie będzie wyrozumiałości\".
W galerii: Popołudnie i wieczór tragicznego piątku przed kopalnią \"Śląsk\". (Zdjęcia: Krystian Krawczyk i Jarosław Galusek)