Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.85 PLN (+1.58%)

KGHM Polska Miedź S.A.

317.20 PLN (-0.88%)

ORLEN S.A.

129.30 PLN (+0.86%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.63 PLN (-0.28%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.83 PLN (-0.69%)

Enea S.A.

22.58 PLN (+0.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.30 PLN (+0.60%)

Złoto

4 734.99 USD (-0.54%)

Srebro

76.12 USD (-2.01%)

Ropa naftowa

103.26 USD (+1.64%)

Gaz ziemny

2.71 USD (-0.15%)

Miedź

6.04 USD (-1.42%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.85 PLN (+1.58%)

KGHM Polska Miedź S.A.

317.20 PLN (-0.88%)

ORLEN S.A.

129.30 PLN (+0.86%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.63 PLN (-0.28%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.83 PLN (-0.69%)

Enea S.A.

22.58 PLN (+0.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.30 PLN (+0.60%)

Złoto

4 734.99 USD (-0.54%)

Srebro

76.12 USD (-2.01%)

Ropa naftowa

103.26 USD (+1.64%)

Gaz ziemny

2.71 USD (-0.15%)

Miedź

6.04 USD (-1.42%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Dom z widokiem na bramę kopalni

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Celina i Antoni Bluszczowie

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Dla Celiny i Antoniego Bluszczów z Czerwionki-Leszczyn najważniejsza zawsze była rodzina. O czym więc rozmawiano przy stole? – Głównie o kopalni – śmieją się oboje. – O jednym wielkim fedrowaniu.

Antoni Bluszcz mówi o sobie, że jest ostatnim pokoleniem w jego rodzinie zjeżdżającym na dół. Wyliczenia są proste. Pradziadkowie, dziadkowie, ojciec, bracia, a nawet siostry i szwagrowie byli związani z kopalnią Dębieńsko.

– Mieszkaliśmy w familoku, może 50 metrów od bramy zachodniej tej kopalni. Pradziadek Franciszek Wolny pracował na niej w XIX wieku, za cesarza Wilusia, gdy jeszcze Polski nie było. Jego syn Emanuel za starej Polski. Jak u nas nie było pracy, to szedł do Niemiec robić na Sośnicę, potem wracał. Takie były czasy – opowiada Antoni Bluszcz.

– Z okien tego domu teściowa widziała wszystkie swoje dzieci, jak idą na szychtę. Przed albo po pracy zawsze wpadały do rodzinnego domu. Tam było życie, on był zawsze pełen ludzi – wspomina pani Celina.

– Tak było. Z bratem zaczynaliśmy szychtę o szóstej, ale o piątej pięć już byliśmy u mamy na herbatce – śmieje się pan Antoni.

A skąd to ostatnie pokolenie zjeżdżające na dół? Żadne z czworga dzieci nie związało się już z branżą górniczą. – Lata 90., gdy dzieci wybierały szkoły i studia, były nieciekawe. Nikt nie zachęcał do tego zawodu, mówiło się tylko o likwidacji kopalń – przypomina Antoni Bluszcz.

A jak zatrzeszczy, to łopaty pod dupę i zjeżdżamy na dół

Antoni Bluszcz urodził się w 1953 r. Wszyscy rodzice jego koleżanek i kolegów z podstawówki pracowali na kopalni. – A każdy synek przeznaczony był do szkoły górniczej – mówi nasz bohater.

Sam wybrał technikum górnicze, klasę o specjalności automatyka i elektryfikacja. – Mieliśmy szare mundury, już w pierwszej klasie były zajęcia praktyczne na warsztatach szkolnych, uczyliśmy się w stolarni, ślusarni czy na obrabiarkach. Od drugiej klasy zaczęły się zajęcia praktyczne na zewnątrz szkoły, w OPA Rymer. Pamiętam lutowanie na linii produkcyjnej. Jak ktoś coś źle zrobił, to majster dawał w pysk i od razu się człowiek poprawił – uśmiecha się dzisiaj.

Miał 18 lat, był w trzeciej klasie szkoły średniej, gdy pierwszy raz zjechał na dół. – To była kopalnia Rymer, szyb drugi, a wśród nas cisza jak makiem zasiał. Zjeżdżało nas tam później 32 chłopców, regularnie. Na poziomie 300 naszym zadaniem było ciągnięcie kilometrowego kabla, starsi górnicy już się na nas nie mogli doczekać. Kolona, tak się to nazywało w górnictwie. I ta kolona prześladowała nas zwykle raz w tygodniu – wspomina.

W czwartej klasie uczniowie mieli obowiązkowy miesiąc praktyki dołowej. – Pracowaliśmy w oddziale teletechnicznym przy zabudowie i wybudowie urządzeń służących do automatyzacji przenośników taśmowych. Praca była trudna. Byliśmy jednak zadowoleni, bo mieliśmy płacone dniówki nowo przyjętych. Gdy kończyliśmy praktykę, planista kazał mi się zgłosić do kierownika Maksa Szpitalnego. Na Dębieńsku był to człowiek instytucja, każdy nowy pracownik przechodził przez jego ręce. Na drugi dzień rano stanąłem w kolejce przed jego biurem. Gdy przechodził, powiedział do mnie: „Tyś je młody Bluszcz, widziołech cie przy robocie. Jak bydom wakacje, przidź do mje” – opowiada Antoni Bluszcz.

– Na koniec czerwca zgłosiłem się pod okienkiem, a od pierwszego lipca zostałem „pomocą dołową”. Po kilku dniówkach szkoleniowych kierownik przydzielił mnie do brygady likwidacyjnej. Mieliśmy między poziomem 300 a 400 ścianę z zakończoną eksploatacją, trzeba było wybudować stojaki i stropnice oraz je wytransportować na przekop. Ściana była stroma, o nachyleniu 30 stopni. Nasz przodowy mówił krótko: „Ja tu, chłopy, zabijom drzewiok i jak zatrzeszczy, to łopaty pod dupę i zjeżdżamy na dół”. No i zjeżdżaliśmy. Normalny tydzień pracy obejmował również sobotę, a jak przodowy mówił, że w niedzielę „idymy do roboty”, to też my szli… – opowiada po latach.

Pierwsze duże zarobione pieniądze szybko znalazły swoje przeznaczenie

– Wakacje w Dźwirzynie, bony do Peweksu na wymarzone wranglery – wylicza ze śmiechem.

Maturę zdał w 1973 r. Mógłby od razu pracować jako elektryk na kopalni, ale wybrał studia na Politechnice Śląskiej. Praktyki zrobił na kopalni Szczygłowice, z tego zakładu miał stypendium.

– Kiedyś przy rozmowie w domu odezwał się mój ojciec, że dyrektor na Dębieńsku potrzebuje inżynierów. Poszedłem na rozmowę, mówię dyrektorowi, że mam stypendium ze Szczygłowic, on na to, że to się załatwi, to jest jedno zjednoczenie. I tak w 1978 trafiłem na Dębieńsko, kopalnię, gdzie pracowała cała moja rodzina – mówi były górnik.

Świetnie zna historię zakładu i swojej miejscowości. Kopalnia Dębieńsko powstała w połowie XIX wieku, ale wcześniej na tych terenach funkcjonowało kilkanaście małych kopalni, najstarsze datowane są na 1750 rok. – Robiono tu szereg odwiertów, największy, z końca XIX wieku, miał 3,5 kilometra. Nawiercono wtedy bardzo bogate złoża węgla koksującego, szybko zainwestował tu koncern z Chorzowa, do tego rozbudowano linię kolejową Rybnik – Katowice. To wszystko wpłynęło na rozwój naszej miejscowości. Nasz węgiel świetnie się nadawał do produkcji stali – opowiada pan Antoni.

Wybierz górnika, bo wtedy będzie wągiel

Ojciec Celiny Bluszcz był leśniczym. – Moim zadaniem jako najmłodszej było nanosić tyle drzewa spod szopy, żebyśmy mieli czym palić w sobotę i niedzielę. Mama zawsze mówiła mi: „Dzioucha, a szukaj synka z wąglem, to nie będziesz musiała nosić drzewa”. Wzięłam to sobie do serca, bo mamy trza słuchać – opowiada pani Celina. – Poszłam do technikum ekonomicznego i zastanawiałam się, jak tu takiego synka wyłowić. Nawet jak technikum górnicze zorganizowało bal i zaprosiło dziewczyny z ekonomika, nikogo nie spotkałam. Aż pewnego razu kuzynka zrobiła urodziny, przyszedł tam Antoś i zaiskrzyło – relacjonuje.

– Deputat węglowy przeważył – śmieje się pan Antoni.

Jego żona świetnie pamięta teściową. – W tej familii kultywowano tradycyjną kuchnię śląską. Nawet nie dało się zliczyć, ile klusek śląskich musiała kulać na niedzielę teściowa, skoro miała czterech synków i dwóch zięciów, a chłopy zjadały po 20 klusek – uśmiecha się pani Celina. – W domu był wielki, rozkładany stół, wszyscy się pomieścili. W Sylwestra piekła miski krepli, każdy do niej więc chodził po zabawie. Poza tym świetnie szyła, wszystkie dzieci obszyła, miała wykroje z „Burdy”. No i te rozmowy przy stole, o jednym wielkim fedrowaniu – wspomina pani Celina.

– Nie ma się co dziwić. Jeden szwagier był oddziałowym na wydobywczym, drugi na drugim oddziale, brat pracował na przeróbce, ja byłem elektrykiem, kolejny kombajnistą. A siostry były planistkami, zaznaczały szychty w biurze – niebieskie, zielone i czerwone – wylicza pan Antoni. – Byliśmy też szkaciorzami, uwielbialiśmy grać w szkata. Nauczyłem się tego w dzieciństwie na placu, gdy starzyki grali, a że byli po niemieckich szkołach, to rachowali po niemiecku.

Oboje zgodnie przyznają jeszcze, jak wielką rolę pełniła starka. – Jej urodziny to był największy fajer w rodzinie – przyznaje pani Celina. – Chodziła ubrana po śląsku, miała jaklę, zapaskę, mnie to wtedy bardzo dziwiło. A teraz sama zakładam takie stroje, gdy chodzimy na ważne uroczystości z naszego Koła Gospodyń Wiejskich, jeszcze sama o nie walczyłam – kiwa głową.

Okazuje się, że starka miała jeszcze jedną ważną rolę. – Każda nowa frela albo szac byli przedstawiani starce. Musiała ocenić, czy się nado – śmieje się pan Antoni.

Celina i Antoni Bluszczowie pobrali się w 1976 r. Mają czworo dzieci i troje wnucząt. – Dzieci dorastały w czasach, gdy kopalnie zamykano. W latach 90. mówiono, że górnik to zawód bez przyszłości, że kopalnie przynoszą straty i najlepiej się przekwalifikować – wspomina pan Antoni. – A potem się okazało, że brakuje fachowców, ludzi z doświadczeniem i uprawnieniami. Do zakładów ściągano emerytów. Też wróciłem na kopalnię po przejściu na emeryturę, a odchodziłem wtedy, gdy padła decyzja o likwidacji kopalni Dębieńsko – dodaje.

W wolnych chwilach wędkuje, zajmuje się pszczelarstwem (ma 20 uli) i ogrodnictwem, czyli w sumie... nie ma tych wolnych chwil.

Rodzinny dom z widokiem na bramę zachodnią kopalni Dębieńsko stoi do dzisiaj. Przejęła go kopalnia, rodzina Bluszczów się wyprowadziła, a rodzice pana Antoniego zamieszkali w bloku w Leszczynach.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Św. Florian coraz bliżej – KGHM przygotowuje się do Dnia Hutnika

Tradycyjnie tegoroczne obchody Dnia Hutnika rozpoczną się 4 maja od złożenia kwiatów przy pomniku św. Floriana, patrona hutników i strażaków, przed Hutą Miedzi Głogów. Główne uroczystości z udziałem władz KGHM zostały zaplanowane na 8 maja. Tegoroczna Akademia będzie wyjątkowa, gdyż zainauguruje obchody 65-lecia KGHM. Podobnie jak w ubiegłych latach bogaty program obchodów Dnia Hutnika będzie obfitował w widowiskowe wydarzenia i spotkania dla mieszkańców regionu. Powodem do hucznego świętowania będzie również 55-lecie Huty Miedzi Głogów.

Gaz w Europie drożeje od 4 dni - to najdłuższa seria zwyżkowa od miesiąca

Ceny gazu w Europie rosną od 4 dni - to najdłuższa seria zwyżek cen tego paliwa od miesiąca. Rozmowy pokojowe USA z Iranem są "w zawieszeniu", a to oznacza dalsze przedłużanie zamknięcia Cieśniny Ormuz, która jest drogą transportu gazu z Zatoki Perskiej w świat - informują maklerzy.

Orlen podniósł hurtowe ceny paliw

Orlen podniósł w czwartek hurtowe ceny paliw, w tym oleju napędowego Ekodiesel o 73 zł, a benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 51 zł za metr sześc. - wynika z danych opublikowanych przez koncern. Poprzednio, w środę, w hurcie Orlenu olej Ekodiesel staniał, a benzyna Eurosuper 95 zdrożała.

Tomasz Ślęzak: Europejski przemysł, szczególnie energochłonny, musi przyjąć model chiński rozwoju

Europejski przemysł, szczególnie energochłonny, by mógł być konkurencyjny, musi przyjąć model chiński; chodzi o faktycznie zrównoważony rozwój - ocenił w środę na Europejskim Kongresie Gospodarczym, prezes Węglokoksu Tomasz Ślęzak.