Do woja marsz na dziesięć dni

fot: Andrzej Bęben/ARC

A gdzie będą szkolić się rezerwiści z kompani reprezentacyjnej WP?

fot: Andrzej Bęben/ARC

Okazuje się, że choć mamy armię zawodową, czyli niepoborową, to jednak rezerwiści muszą się liczyć z tym, że będą powołani na ćwiczenia do jednostek wojskowych. Szkolenie takie trwałoby 10 dni.

Dziennik Gazeta Prawna pisze o tym, że Ministerstwo Obrony Narodowej przesłało do konsultacji projekt rozporządzenia w sprawie wprowadzenia obowiązkowych ćwiczeń. Wszyscy zdolni do służby wojskowej (w praktyce wszyscy, za wyjątkiem posiadaczy kategorii E) muszą się liczyć z wypełnieniem tzw. obywatelskiego obowiązku.

"Już w przyszłym roku pierwszych wezwań może się spodziewać około 3,6 tys. rezerwistów. W kolejnych latach liczba ta ma się systematycznie zwiększać. Docelowo co roku do jednostek ma trafiać około 30 tys. osób" - podaje DGP i cytuje rektora Akademii Obrony Narodowej, genenerała dywizji, .Bogusława Packa, który wyjaśni, że:

"Mamy nowy sprzęt i musimy szkolić rezerwę, bo nie mamy obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej. Potrzeby w tym zakresie są bardzo duże i wojsko powinno wysyłać jeszcze więcej wezwań niż planuje".

Wojsko jest świadome, że koncepcja nie przypadnie do gustu zdecydowanej większości rezerwistów. Tym bardziej, że nie podoba się ona także pracodawcom, gdyż - jak wyjaśnia DGP Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan - "Zabieranie pracownika na 10 dni, zwłaszcza kluczowego dla zakładu, będzie dla firmy bardzo uciążliwe".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Tatrach wyraźne ożywienie ruchu turystycznego

Obłożenie obiektów noclegowych pod Tatrami na koniec lipca wynosiło średnio ok. 75 proc., a w części hoteli sięgało 100 proc. - powiedział PAP Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG). Jak ocenił, po spokojnym początku wakacji wyraźne ożywienie nastąpiło od połowy lipca.

Posłuchać muzyki 320 metrów pod ziemią? Będzie można już jesienią

Kolejna edycja koncertu „Muzyka na Poziomie” odbędzie się jesienią w kopalni Guido w Zabrzu.

Jacek Korski: Wysyłamy ludzi na odprawy i górnicze urlopy, a potem płaczemy, że pracowników brakuje

Raptem tydzień byłem na urlopie, a tu sezon ogórkowy niemal się zaczął. Nie w polityce, bo tam się trochę dzieje. Najbardziej bawi mnie zmiana poglądów i ocen na temat ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli politycznymi sojusznikami. Nie emocjonuje mnie to, bo złudzenia na temat polityków w naszym kraju straciłem już dawno.

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.