Do podziemnych wyrobisk tej kopalni górnicy już nie wrócą. Po 23 latach zakład kończy wydobycie

fot: Kajetan Berezowski

Siltech to pierwsza prywatna kopalnia węgla kamiennego w Polsce. Jej właścicielem jest Jan Chojnacki

fot: Kajetan Berezowski

„Którędy dotrzeć do nowej kopalni Siltech w Zabrzu? Za drogowskaz może posłużyć monumentalny szyb dawnej kopalni Pstrowski. Nie więcej jak sto metrów dalej ma właśnie swój początek upadowa prowadząca do podziemnych czeluści zakładu. Jej wlot znajduje się w niepozornej blaszanej hali, w sąsiedztwie osiedla Młodego Górnika” – pisaliśmy przed laty na łamach „Trybuny Górniczej”.

Jako pierwsi przedstawiciele mediów udaliśmy się też do podziemnych wyrobisk zakładu. Upadowa „B” była wówczas największą inwestycją w całej historii prywatnego polskiego górnictwa węgla kamiennego po II wojnie światowej. Znacznie tańsza w wykonaniu, utrzymaniu i eksploatacji od szybu, połączyła powierzchnię zakładu z pobliskim polem Biskupice. Cała ta inwestycja zrobiła na nas ogromne wrażenie. Relacjonowaliśmy losy ZG Siltech bez względu na to, czy z jego podziemnych wyrobisk dochodziły informacje dobre czy złe. Wspominamy chociażby akcję poszukiwawczą sześciu górników, którzy utknęli w zasypanym chodniku prawie 250 m pod ziemią. Aby ich uwolnić, ratownicy musieli wydrążyć niewielkie przejście w ok. 11-metrowym rumowisku. W napięciu czekaliśmy na wieści z dołu. Po ponad 14 godzinach wyszli o własnych siłach.

Podziwialiśmy też ogromne zaangażowanie prezesa Jana Chojnackiego w poszukiwanie skarbu, zdeponowanego podobno przez hitlerowców z końcem II wojny światowej w okolicach Szybu Południowego, należącego niegdyś do kopalni Preussen. Kosztowało to niemało sił i środków własnych kopalni.

Relacjonowaliśmy te wszystkie wydarzenia z wielkim zainteresowaniem i bezstronnością. Zostawiliśmy po nich ślad w naszych artykułach i relacjach opublikowanych na łamach „Trybuny Górniczej” i portalu nettg.pl. Dzięki temu wciąż można wracać do tamtych chwil. Do podziemnych wyrobisk kopalni Siltech już nie wrócimy. Zgodnie z planem dokonała swego żywota. Dziękujemy wszystkim bohaterom naszych reportaży i artykułów, a zwłaszcza prezesowi Janowi Chojnackiemu za lata współpracy.

Z górniczym pozdrowieniem! – Zespół Redakcyjny „Trybuny Górniczej” i portalu netTG.pl.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.