fot: Jarosław Tondos
Zarówno prezes KHW, jak i wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska, podkreślają, że problemy z płynnością finansową mają również inne spółki węglowe
fot: Jarosław Tondos
Jak poinformował portal nettg.pl dr Bogusław Syrek, główny inżynier górniczy w biurze zarządu Katowickiego Holdingu Węglowego, na obszarze, gdzie funkcjonują należące do KHW kopalnie, w 2009 r. zanotowano około 17 tysięcy wstrząsów podziemnych.
Większość z nich nie była nawet odczuwalna przez mieszkańców Śląska i nie powodowała szkód, które związane byłyby ze składaniem wniosków o odszkodowania. Jeśli chodzi o te odczuwalne, to było ich około 150. Trzeba też wspomnieć o wstrząsach powierzchniowych (także odczuwalnych), których w rejonie eksploatacji KHW notujemy kilka rocznie. Mają one amplitudę 2-3 stopni w skali Richtera.
- Dla porównania powiem, że w 1993 roku, gdy powstawał Holding, cała energia wstrząsów w naszym rejonie to było ledwie kilka procent siły trzęsienia ziemi, jakie mieliśmy nie tak dawno na Haiti. Tak więc nie można przesadzać z opiniami, że wszędzie, gdzie prowadzona jest eksploatacja górnicza mamy silne wstrząsy – uważa dr Syrek.
- We wszystkich naszych kopalniach mamy rozbudowaną sieć obserwacji sejsmologicznej i w tym roku nie było u nas uszkodzeń obiektów czy konstrukcji domów. A co za tym idzie roszczeń odszkodowawczych. Robimy nie tylko dokładne obserwacje pod ziemią, ale także powierzchniowe. Chociażby takich obiektów jak kościół w Wesołej czy oczyszczalnia ścieków w Panewnikach. Moim zdaniem ostatnie wstrząsy w naszym kraju stają się coraz bardziej problemem społecznym, bo ludzie zwyczajnie się boją po wielkich trzęsieniach na świecie – kończy dr Syrek.