Dementi: pożaru w Marcelu nie było

fot: Jarosław Galusek/ARC

Akcja pożarowa trwała ok. 2 godzin

fot: Jarosław Galusek/ARC

W tym tygodniu w mediach pojawiła się informacja o pożarze, który miał miejsce w kopalni Marcel. Portal górniczy nettg.pl postanowił przyjrzeć się bliżej tej sprawie i dowiedział się jaki przebieg miało to zdarzenie. Z uzyskanych informacji wynika, że pożar faktycznie miał miejsce ale nie na terenie objętym ruchem zakładu górniczego. Do zdarzenia doszło bowiem na nieruchomości, której właścicielem jest kopalnia.

- Miejsce, w którym doszło do pożaru jest oddalone od KWK Marcel o jakieś dwa kilometry. Tereny te nie wchodzą w obręb zakładu górniczego, ale kopalnia jest ich właścicielem i od wielu już lat wynajmuje je firmie Barosz-Gwimet, która zajmuje się rozbiórką hałdy i odzyskiwaniem z niej kruszywa - wyjaśnia Wojciech Bąk, kierownik działu ochrony środowiska w kopalni Marcel.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek (16 stycznia). Wskutek zwarcia, w przesiewaczu zapaliła się taśma transportowa. Na miejsce zostały wezwane 3 jednostki straży pożarnej, które w ciągu kilkunastu minut poradziły sobie z ogniem. Strażacy straty oszacowali na 6 tys. zł, a nie na 60 tys. zł jak gdzieniegdzie podawano.

- Te rozbieżności w oszacowaniu strat wynikają ze sposobu liczenia stosowanego przez straż pożarną. Sześćdziesiąt tysięcy złotych był wart przesiewacz, który się zapalił, a na sześc tysięcy złotych oszacowano faktyczne straty czyli w tym wypadku taśmę, która się zapaliła. Jest to różnica jednej cyfry ale jak widać ma to kolosalne znaczenie - stwierdza Wojciech Bąk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.