Dębieńsko: Przechytrzyli nas Czesi
Katowickie wydanie „Gazety Wyborczej” przypomina, że ministerstwo ochrony środowiska wydało właśnie spółce Karbonia PL koncesję na wydobywanie węgla w nieczynnej dziś kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach. Karbonia, należąca do firmy NWR, w której głównym udziałowcem jest Zdenek Bakala, czeski biznesmen i współwłaściciel czeskiego koncernu węglowego OKD, chce w ciągu najbliższych pięciu lat wybudować na gruzach Dębieńska praktycznie nową kopalnię
Czeski biznesmen z amerykańskim paszportem, zadeklarował już, że jest gotowy wyłożyć na ten cel od 800 mln do 1,5 mld euro. Kopalnia ma zatrudniać 3 tysiące ludzi i fedrować węgiel koksowy, znajdujący się na głębokości od 750 do 1400 metrów (złoża Dębieńska kończyły się na 700 metrach). - Dębieńsko to dla nas priorytetowa inwestycja. Prace ruszą jeszcze w tym roku - deklaruje Jiri Polak, doradca Bakali.
Tymczasem decyzja o wydaniu koncesji dla Karbonii nie wszystkim przypadła do gustu. W branży już pojawiły się głosy, że Dębieńsko to zmarnowana szansa polskiego, a właściwie śląskiego górnictwa, a po szacowane na co najmniej 160 milionów ton zasoby węgla koksującego powinna sięgnąć Kompania Węglowa.
- To skandal, że Kompania wcześniej nie złożyła wniosku o koncesję, tym bardziej że ma ułatwione zadanie. Do złóż Dębieńska można dotrzeć przecież od strony kopalni Szczygłowice i to inwestując stosunkowo niewielkie pieniądze - przekonuje Dominik Kolorz, szef górniczej \"Solidarności\".
- Po prostu przegapiliśmy, że koncesja na fedrowanie w Dębieńsku wygasła dwa lata temu. Gdyby nie to, Czesi nie mieliby tu czego szukać - przekonuje emerytowany dyrektor jednej ze śląskich kopalń.
Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, przyznaje, że spółka chciała powrócić do Dębieńska, ale dopiero za kilka lat. Teraz Kompanii po prostu nie stać na tak dużą inwestycję. - Choć w tym roku zamiast planowanych 800 mln zł na inwestycje, wydamy 980 mln zł, to nie możemy angażować się w budowę nowego zakładu – powiedział Madej „Gazecie Wyborczej”.