Debata: inteligentne liczniki energii mpotrzebują akceptacji

fot: Jerzy Chromik/ARC

Mamy nasze zasoby węgla. W najbliższej przyszłości nie widzę możliwości, by nasz miks energetyczny odszedł od niego w sposób istotny - stwierdza Marek Woszczyk

fot: Jerzy Chromik/ARC

Wprowadzenie inteligentnych liczników energii musi mieć społeczne poparcie, a zyskać je trzeba m.in. poprzez ochronę prywatności przy przekazywaniu przez nie informacji - mówili uczestnicy debaty o ochronie danych osobowych w inteligentnej sieci energetycznej.

Pierwszym etapem tworzenia inteligentnej sieci energetycznej jest montaż specjalnych liczników, które mogą m.in. przekazywać operatorowi sieci informacje na temat zużycia energii przez odbiorcę.

Jak mówił podczas dyskusji zorganizowanej w środę przez Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej prezes Urzędu Regulacji Energetyki Marek Woszczyk, inteligentną sieć trzeba przede wszystkim traktować jako przestrzeń dla nowych usług, nowych rynków, a każdy rynek wiąże się z informacją. - To oznacza pobieranie, przetwarzanie, udostępnienie pewnej informacji w celu rynkowym, ale to wiąże się z pewnymi obawami ze strony odbiorców. Niejeden niezły pomysł na świecie rozbił się o te obawy, czy odbiorca nie będzie inwigilowany - mówił Woszczyk.

Podkreślał, że problemu należytego zagwarantowania ochrony danych nie można ignorować ani bagatelizować, ale też nie można go eskalować. Instytucje nadzorujące rynek, jak URE czy Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, powinny dostarczać gwarancji, że dane nie są niewłaściwie użytkowane. Woszczyk mówił, że zmiany prawne muszą gwarantować należyty poziom poszanowania prywatności klientów firm energetycznych, ale nie mogą ograniczać korzyści z nowych technologii, np. łatwiejszej zmiany sprzedawcy energii.

Liderem we wdrażaniu inteligentnych liczników w Polsce jest spółka Energa-Operator. Jak mówił jej prezes Rafał Czyżewski, spółka zamontowała już liczniki u ponad 100 tys. odbiorców, a na początku 2014 r. liczba ta wzrośnie do ponad 400 tys.

Czyżewski wyjaśniał, że pierwszy element systemu to relatywnie tani licznik, który raz na 15 minut zbiera dane o zużyciu oraz np. o przerwach w zasilaniu i co pewien czas przekazuje je operatorowi. Te dane nie zawierają danych osobowych, jak nazwisko czy adres, tylko numer licznika. "Mitem jest, że jesteśmy w stanie on-line sprawdzać, co robi każdy odbiorca" - podkreślał, wyjaśniając, że takie jest ograniczenie używanej technologii, której zaletą jest taniość.

Podkreślił, że spółka wykorzystuje te informacje do rozliczania, wykrywania nielegalnego poboru energii i przede wszystkim do zarządzania siecią. - Uważamy, że dla innych celów musimy mieć indywidualną zgodę odbiorcy - zaznaczył Czyżewski. Jego zdaniem nowe regulacje powinny już tylko wyjaśnić kwestię, co robić w sytuacji, gdy ktoś nie zgodzi się na montaż licznika, motywując to ochroną swoich danych.

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Wojciech Wiewiórowski zaznaczył, że dane osobowe chroni m.in. art. 51 Konstytucji, mówiący, że "nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby". Zauważył jednak, że aby nikt nie mógł zablokować instalacji licznika, potrzebny jest zapis ustawowy.

Wskazał też, że co do używania informacji również potrzebny jest zapis w ustawie, bo deklaracja prezesa Energi-Operator, że spółka nie zamierza nic robić z niepotrzebnymi jej danymi, to tylko deklaracja woli. - A inni operatorzy mogą mieć inne zdanie - zaznaczył.

Wiewiórowski mówił też, że zbieranie danych co 15 minut uważa za zgodne z prawem. - Natomiast im częściej, moje obiekcje rosną, bo zaczyna być możliwe odczytywanie pewnych zachowań odbiorcy - dodał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Flota osobowych elektryków w Polsce wzrosła w ciągu roku o połowę

Liczba elektrycznych samochodów osobowych była we wrześniu o połowę wyższa niż rok wcześniej, jednak liczba nowych rejestracji spadła - wynika z danych Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, F5A i Otomoto.

„Podziemne Królestwo” – materiał dziennikarzy śledczych TVN24 o tym kto blokuje zmiany w górniczym kolosie

Reportaż „Czarno na Białym” wskazuje na dwa główne powody kryzysu: cykliczność rynku węgla koksowego i wieloletnie zaniechania restrukturyzacyjne. W 2022 r. tona węgla koksowego kosztowała rekordowe 360 dolarów, dziś to 230 dolarów – na granicy opłacalności. Jak tłumaczy w programie zarząd JSW, przychody nie pokrywają kosztów. Poduszka 7 mld zł z czasów hossy została w ciągu trzech lat wydana na pokrycie kosztów funkcjonowania.

Protest w Bogdance. Zarząd spółki deklaruje otwartość na dialog

Rozpoczął się protest w Bogdance. Związkowcy pod siedzibę zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka przynieśli drewnianą trumnę z napisem „górnictwo i energetyka” i zapowiedzieli, że nie wyjdą z budynku – informuje Polskie Radio Lublin.

Południowy Koncern Węglowy wsparł ćwiczenia ratownicze MAYDAY’26

Południowy Koncern Węglowy S.A. był jednym z głównych partnerów czwartej edycji MAYDAY’26 – wydarzenia poświęconego doskonaleniu współpracy służb ratowniczych podczas zdarzeń z dużą liczbą poszkodowanych. Spółka udostępniła na potrzeby ćwiczeń infrastrukturę kolejową Zakładu Górniczego Janina w Libiążu i zaangażowała pracowników w obsługę ruchu kolejowego. W wydarzeniu uczestniczyli także ratownicy górniczy z ZG Janina, którzy prezentowali specjalistyczny sprzęt i prowadzili instruktaż pierwszej pomocy.