Czysta energia to przyszłość

Lars g business mellan

fot: vattenfall.com

fot: vattenfall.com

Romowa z Larsem G. Josefssonem – prezesem koncernu Vattenfall

Kajetan Berezowski: Vattenfall jest na świecie jednym z pionierów wykorzystania czystych technologii w wytwarzaniu energii. W czym tkwi Wasz sukces?

Lars G. Josefsson: - Zmiany klimatyczne dotyczą każdego z nas i można im zapobiec tylko wspólnym wysiłkiem. Jako lider technologiczny w tej dziedzinie, Vattenfall stawia sobie za cel korzystanie z dostępnych złóż w sposób zrównoważony i ekologiczny. Poza budową bloku pilotażowego w Schwarze Pumpe, w celu ochrony środowiska inwestujemy w odnawialne źródła energii. Właśnie dzięki temu firma stała się jednym z największych w Europie producentów energii elektrycznej pozyskiwanej z wiatru i ciągle rozwija tę technologię.

Czy dwa miliardy ludzi na świecie, którzy obecnie nie mają dostępu do energii elektrycznej, uzyskają go w ciągu najbliższych dziesięcioleci?
- Elektryczność to jakość życia. Mówiąc o perspektywie 2054 r. mam nadzieję, że tak. Jest to wyzwanie trudne, ale realne. Ważne jest również, aby zdać sobie sprawę z tego, w jaki sposób elektryczność stanowi fundament rozwoju ekonomicznego. Bez sprawnego systemu energetycznego rozwój jest po prostu niemożliwy. Elektryczność cały czas zwiększa swój udział rynkowy, zasila coraz to nowsze urządzenia. Można ją łatwo przesyłać z prędkością światła i zużyć niemalże w tym samym czasie, kiedy jest produkowana. Jakiekolwiek więc nowe gadżety czy urządzenia pojawiłyby się w nowej erze, w większości przypadków będą zasilane elektrycznością. Dlatego jej rola będzie rosła.

Świat zatem będzie zużywał coraz więcej energii. Czy będzie to możliwe bez wykorzystania na znaczną skalę paliw kopalnych?
- Oczywiście, że nie. Biorąc pod uwagę fakty musimy po prostu pracować nad zneutralizowaniem ujemnych aspektów istniejącej sytuacji i odpowiedzialnie podchodzić do kwestii związanych z ochroną środowiska. Obecnie trwają prace nad obiecującymi technologiami i jestem absolutnie pewien, że w bliskiej przyszłości znajdą one zastosowanie. Będziemy nadal spalać węgiel, lecz dwutlenek węgla odprowadzimy, zanim trafi on do atmosfery. Przeprowadzenie tego procesu na większą skalę, w sposób opłacalny, jest dużym wyzwaniem. Vattenfall dużo inwestuje w tego rodzaju technologie i jesteśmy przekonani, że znajdziemy rozwiązanie. Istnieje szansa, że stanie się to już w 2025 roku.

W jaki sposób efektywnie ograniczać emisję dwutlenku węgla tak, by nie zakłócić stałego wzrostu gospodarczego i nie narazić na szwank poziomu życia w Europie?
- Trzeba wprowadzić globalne ograniczenie emisji. I należy tego dokonać w tym samym czasie, w którym spodziewamy się znacznego wzrostu w światowej gospodarce. Mądre podjęcie tego wyzwania wymaga współpracy na wielu frontach. Radzenie sobie ze zmianami klimatycznymi, głównie przy wykorzystaniu przymusu administracyjnego, będzie niezwykle drogie – należy się spodziewać wysokich kosztów i słabych wyników. Czołowi przedstawiciele gospodarki i przemysłu będą musieli nakłaniać innych do zastosowania realnych rozwiązań opartych na zasadach rynkowych.

Co z energią słoneczną, wiatrową, czy potencjałem energii jądrowej?
- Prawdopodobnie wykorzystanie przez nas tych alternatywnych źródeł zwiększy się, ale na to potrzeba czasu. System energetyczny jest ogromny i zmienia się powoli. Jeśli w danym momencie wprowadzamy innowacyjne rozwiązania po naszej stronie systemu, może minąć 40–50 lat, zanim dotrą one do jego drugiego końca. Niemniej jednak wszystkie alternatywne źródła energii – czy to wiatr, synteza jądrowa, słońce czy inne – są dostępne na otwartym rynku. Kiedy wykorzystanie nowego źródła energii stanie się ekonomicznie uzasadnione, rynek przyjmie je w jak najkrótszym czasie. Nie powinniśmy jednak zarządzać rozwojem całego systemu energetycznego z poziomu mikro, czyli z poziomu jednego z uczestników rynku.

Rozmawiał: Kajetan Berezowski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zmarli powracają w snach. Oni wciąż żyją w naszych sercach

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji nad przemijaniem ludzkiego życia. Wspominamy tych, których nie ma już wśród nas, ale też zastanawiamy się nad własnym istnieniem. mamy świadomość tego, że nas kiedyś również zabraknie na tym świecie. O sprawach ostatecznych rozmawiamy z ks. Piotrem Brząkalikiem, emerytowanym proboszczem, publicystą i rekolekcjonistą.

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.

Marian Zmarzły: Pamiętamy o tych, którzy nie wrócili do domu

W listopadowych dniach pamięci o zmarłych górnicza wspólnota wraca myślami do tych, których zabrakło przy rodzinnym stole. Marian Zmarzły, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii, kieruje do górników, ratowników, emerytów i ich rodzin osobiste przesłanie. Wspomina poległych, zwraca się do ich bliskich i przypomina: pamięć zobowiązuje także do troski o bezpieczeństwo tych, którzy dziś zjeżdżają pod ziemię.

Krzyże poza cmentarzami i świeże kwiaty po latach. Jerzy Markowski o górniczej pamięci na Śląsku

– Mamy rok 2026, a na zbiorowej mogile z 1951 roku wciąż leżą świeże kwiaty. Pamięć o tych ludziach po prostu nie umiera – mówi były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski