Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.11 USD (0.00%)

Srebro

85.27 USD (-0.12%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.25 USD (+0.09%)

Miedź

5.89 USD (+0.04%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.11 USD (0.00%)

Srebro

85.27 USD (-0.12%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.25 USD (+0.09%)

Miedź

5.89 USD (+0.04%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Czyjego autorstwa były spektakularne próby ucieczek z Polski Ludowej przez morze? Górników kopalń węgla kamiennego z Wałbrzycha i Bytomia

fot: Tomasz Rzeczycki

Uciekinierzy byli zatrudnieni w KWK Szombierki

fot: Tomasz Rzeczycki

Było lato 1958 r. Niedawny entuzjazm po objęciu władzy przez Władysława Gomułkę już opadł. Wielu rozczarowanych próbowało wydostać się nielegalnie z kraju, by na Zachodzie spróbować lepszego życia. W tym gronie był 24-letni górnik wałbrzyskiej kopalni Paweł. Wraz z rok młodszym od siebie kompanem postanowił po morskich falach dotrzeć do lepszego świata.

Jego wspólnikiem w podróży był mieszkaniec miejscowości Kobyłka niedaleko Wołomina na Mazowszu – z zawodu konwojent, zatrudniony w PSS Społem w Zielonce. Obaj śmiałkowie 12 sierpnia 1958 r. wypłynęli na morze z plaży w Sianożętach niedaleko Kołobrzegu. W podróż ruszyli na gumowym pontonie z zamiarem ucieczki z kraju. Nie zauważyli tego żołnierze 6. strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza z miejscowości Ustronie Morskie, patrolujący tamten odcinek wybrzeża.

Uciekinierzy mieli przy sobie dwie poduszki gumowe, busolę typu wojskowego, 1 kg wędlin, bochenek chleba, kompletne ubranie, a także klej do gumy, łatki, pompkę i książkę do czytania w języku polskim. Prócz tego w podróż zabrali dokumenty osobiste.

Choć przeoczyli ich żołnierze, to zauważyli rybacy z kutra rybackiego Koł-17. Oni to 13 sierpnia 1958 r. w odległości około 32 km od brzegu zatrzymali ponton. Tego samego dnia o godzinie 18.10 kuter zawinął do portu Kołobrzeg, a wałbrzyski górnik wraz z towarzyszem podróży trafili do aresztu.

Ciekawszy przypadek wydarzył się kilka lat później. Oto 16 lipca 1962 r. o godzinie 9.15 załoga kutra rybackiego Koł-55 zameldowała drogą radiową do bazy rybackiej w Kołobrzegu, że na łowisku H-5-6 znajduje się pojazd pływający o napędzie motorowym, a w nim sześcioro pasażerów: trzech mężczyzn, kobieta i dwoje dzieci. Szyper kutra wezwał do zatrzymania, lecz amfibia usiłowała uciec. Dopiero gdy kuter zwiększył prędkość, grożąc rozbiciem amfibii, jej załoga skapitulowała. W taki sposób zakończyła się na morzu chyba najbardziej niezwykła ucieczka z PRL z udziałem górniczej rodziny.

W amfibii znajdowali się liczący wówczas 37 lat Józef Kroczek, górnik KWK Szombierki z Bytomia, pięć lat od niego młodsza jego żona Róża Kroczek, dwójka ich dzieci w wieku 11 i 4 lat oraz członkowie zaprzyjaźnionej rodziny Kuczera – ojciec Józef i syn Bernard, prowadzący własne gospodarstwo ogrodnicze w Bytomiu. Kroczkowie i Kuczerowie dogadali się, by wspólnie uciec na wyspę Bornholm i dalej do Republiki Federalnej Niemiec. Amfibię skonstruowali w Bytomiu, zalegalizowali ją, po czym zapłacili za transport nad morze. Następnie przebywali we wsi Wicie koło Jarosławca, pozorując chęć osiedlenia się w tej wiosce. Próba ucieczki amfibią na Bornholm doprowadziła ich do aresztu i więzienia.

Ale na tym nie skończyła się sprawa Kuczerów, gdyż Wydział II Bałtyckiej Brygady WOP w Koszalinie 6 czerwca 1965 r. założył sprawę operacyjną o kryptonimie Prusak. Figurantami w sprawie byli ojciec i syn Kuczerowie. WOP podejrzewał ich o to, że nadal chcą uciec drogą morską do Republiki Federalnej Niemiec. Dlatego, że Bernard Kuczera ponownie rozpoznawał teren nadmorski w Wiciach, a także w Świnoujściu. W podświnoujskiej miejscowości Karsibór wydzierżawił grunt od kółka rolniczego. Potem jednak wrócił do Bytomia i podjął pracę w przedsiębiorstwie górniczym Haldex przy kopalni Szombierki jako kierowca spychacza.

Wówczas sprawami zajęły się służby na Górnym Śląsku, które postanowiły zwerbować jako konfidentkę przyjaciółkę Bernarda Kuczery. Była ona zatrudniona w Przedsiębiorstwie Budowy Szybów w Bytomiu, przy pracach w szybie Budryk KWK Dymitrow, czyli późniejszej KWK Centrum. Po pewnym czasie jednak sprawę operacyjną zakończono, uznając, że obaj Kuczerowie zrezygnowali z planów ucieczki. Stąd pewnym zaskoczeniem było, gdy 6 listopada 1966 r. o godzinie 22 Józef Kuczera gumowym pontonem z silnikiem wypłynął z Dziwnówka na morze, jednak po pewnym czasie sam zawrócił, rezygnując z jeszcze jednej próby ucieczki.

Kto wie, czy wyczyn rodzin Kroczków i Kuczerów nie podziałał inspirująco na czwórkę innych górników KWK Szombierki, którzy postanowili w podobny sposób opuścić Polskę. Ale po kolei. Otóż 7 sierpnia 1966 r. o godzinie 22.17 żołnierze ze strażnicy WOP Nowe Śliwno, pełniący służbę w nadmorskiej miejscowości Rewal, wykryli na morzu, na wysokości Trzęsacza, nierozpoznany obiekt, oddalający się w stronę horyzontu. Siedem minut później obiekt ten zniknął im z zasięgu widoczności.

Wiadomość o tym zdarzeniu została przekazana przełożonym. O godzinie 23.10 z dywizjonów w Świnoujściu i Kołobrzegu skierowano na morze jednostki pływające, a 8 sierpnia 1966 r. o godzinie 3.58 samolot AN-2. Poszukiwania trwały kilka godzin. Około 5.30 nad ranem załoga okrętu OP-208 z dywizjonu w Kołobrzegu zatrzymała w odległości około 15 kilometrów od brzegu czterech śmiałków, którzy przy pomocy dwóch pontonów gumowych uciekli z kraju, mając nadzieję przedostać się do Republiki Federalnej Niemiec. Byli to liczący 28 lat Bolesław Sznitka, 29-letni Helmut Stach, 30-letni Henryk Lubojański oraz 34-letni Erwin Lubojański. Cała czwórka mieszkała w Bytomiu. Wszyscy oni byli górnikami zatrudnionymi w bytomskiej Kopalni Węgla Kamiennego Szombierki.

Oficerowie zwiadu Bałtyckiej Brygady WOP spenetrowali wybrzeże. W okolicy wsi Pustkowo znaleźli ukryte przez czwórkę górników dowody osobiste, drobne przedmioty użytku osobistego oraz pokrowce od pontonów, zakupionych przez nich w Bytomiu. Wkrótce potem, 30 listopada 1966 r., sprawą uciekinierów zajął się sąd w Gryficach, skazując na pobyt w więzieniu.

Znane są dalsze losy jednego z czwórki górników. Henryk Lubojański nie zrezygnował z prób wyjechania z PRL, próbując załatwić zezwolenie w sposób legalny. W podaniu o paszport argumentował, że czuje się Niemcem, jeden z jego braci od 1944 r. mieszka w Niemczech, a siostra od 1957 r. W 1981 r. składał podanie o wyjazd stały, lecz udzielono mu odpowiedzi odmownej. W odwołaniu pisał m.in.: „Jesteśmy rodzeni na byłym terenie niemieckim, poczuwamy się do narodowości niemieckiej i dlatego składamy podanie na stały wyjazd. [...] Jestem chory na kręgosłup, a choroby tej nabawiłem się w kopalni węgla, co powoduje osłabienie sił do pracy”.

Na tle tragicznych losów poprzednich bohaterów jakże odmiennie potoczyły się losy innego górnika, który przechytrzył pograniczników i wydostał się na Zachód. Otóż 6 grudnia 1986 r. wydział zwiadu Sudeckiej Brygady WOP dowiedział się, że z kraju uciekł liczący 31 lat obywatel PRL. Był to górnik Kopalni Węgla Kamiennego Thorez w Wałbrzychu, mieszkaniec Wałbrzycha. Ustalono, że 27 listopada 1986 r. wyjechał na wycieczkę przez przejście graniczne w Świnoujściu na podstawie paszportu swego brata i przedostał się do Republiki Federalnej Niemiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.