Czy wystarczy nam surowców mineralnych?

Profesor Władysław Tatarlkiewicz w swoich „Zapiskach do autobiografii” pisał, ze jeśli jakąś stronę dla jej zrozumienia trzeba czytać dwukrotnie, to znaczy, że nie warto czytać jej wcale. Mam cichą nadzieję, że nie dotyczy to niniejszego tekstu. Wprawdzie sam tytuł może nie zachęcać do przeczytania, bo przecież dlaczego ma zabraknąć, skoro nigdy nie zabrakło, ale tym, którzy przeczytają ten tekst pragnę zasygnalizować, że ta troska towarzyszy nam od zarania dziejów. Wynika to z roli, jaką surowce odgrywają w rozwoju cywilizacji.

Marian Radetzki, profesor ekonomii na Uniwersytecie w Lulea (Szwecja) pisze w jednej ze swoich publikacji „obawa, iż pewnego dnia dojdzie do wyczerpania zasobów naturalnych jest tak stara jak ogromna skala ich eksploatacji\". A ta skala jest rzeczywiście ogromna. W okresie po drugiej wojnie światowej zużycie surowców przekroczyło stan równy ich wykorzystaniu w dotychczasowej historii ludzkości, a w konsekwencji światowa produkcja przemysłowa w XX wieku wzrosła kilkanaście razy.

Ekspresem przez wystarczalność surowców mineralnych od zarania dziejów
Już od wczesnych lat społeczeństwa przemysłowego różni autorzy porównywali gwałtowny wzrost zużycia surowców z malejącymi ich zasobami. Przepowiadali oni zbliżające się kłopoty, które spotkają cywilizację materialną, kiedy to dostępność surowców mineralnych zmniejszy się w związku z wyczerpaniem zasobów złóż. Ale tak naprawdę, o wystarczalność surowców martwiono się znacznie wcześniej.

Ślady obaw o wystarczalność surowców niekoniecznie odnawialnych można znaleźć już u Platona w V wieku p.n.e., który pisał „Wszystko, co zostało z bogatych niegdyś krain, przypomina szkielet horego człowieka: zniknęły żyzne i bogate grunty, nagie kości ziemi. Wiele dzisiejszych gór ii wzgórzami, na miejscu bagien rozcierały równiny. Pagórki, które żywią dziś porośnięte były lasami, niczym istwiska. Wszystko to korzystało iszczu, teraz zaś woda opuszcza nagi grunt i bezużytecznie spływa do morza\".

Także kilkaset lat później wyrażano troskę o stan surowców: „Góry sa spustoszone i dają mniej marmuru, kopalnie są wyczerpane i dają mniej srebra i złota. Na polach brakuje rolników, na morzach żeglarzy, w obozowiskach żołnierzy, nie ma już sprawiedliwości w sądach, kompetencji w handlu, dyscypliny w życiu codziennym\". Tak pisał Cyprian, biskup Kartaginy w trzecim wieku naszej ery.

Zdecydowane i głośne do dzisiaj ostrzeżenia o ograniczonym charakterze zasobów pojawiły się
w początkach ery przemysłowej - w wieku XVIII i XIX - zostały sformułowane przez Maltusa (1798) i Ricardo (1817). Podane przez nich poglądy zostały przyjęte później jako paradygmaty - czyli zespoły przekonań, poglądów, które funkcjonują do czasu, gdy wskutek uporczywej niemożności rozwiązania na ich gruncie jakiś problemów zostają odrzucone i zastąpione innymi, zwykle niewspółmiernymi.

Paradygmat Malthusa mówi o tym, iż zawsze istnieje absolutna granica zasobów, poza którą przestają one być dostępne. Jak piszą Barnett i Morse (1968), można uważać, iż słynna praca Malthusa „An Essay on Population\" szeroko rozpowszechniła przekonanie, iż szczupłość zasobów naturalnych hamuje rozwój gospodarczy. Należy jednak zaznaczyć, że Malthus nie odniósł się bezpośrednio do zasobów złóż. To raczej w późniejszym okresie jego poglądy dotyczące ograniczonych zasobów ziemi uprawnej w świetle rosnącej liczby ludzkości były przenoszone na grunt gospodarki surowcami mineralnymi. Odmiennie niż Ricardo, który odniósł swoje poglądy również do działalności górniczej. Paradygmat Ricardo, iż społeczeństwo umie i chce zużywać zasoby, w kolejności ich zmniejszającej się ekonomicznej jakości, to znaczy w porządku, którego wynikiem jest zwiększający się koszt produkcji, był konsekwencją jego zainteresowań naukowych. Zainteresowania te znalazły odzwierciedlenie w fundamentalnym dla ekonomii dziele „Zasady ekonomii politycznej i opodatkowania\", będącym kontynuacją dzieła Adama Smitha „Badania nad przyczynami i naturą bogactwa narodów\".

Oba paradygmaty (Malthusa i Ricardo) spotykały się i spotykają z liczną krytyką z dwóch zasadniczych powodów: pomijają postęp techniczny, a także nie uwzględniają możliwości substytucji surowców.

Kolejnym wyrazem obaw o wystarczalność zasobów który spotykamy w literaturze, są publikacje powstałego w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej Ruchu Ochrony Zasobów - Conservation Movement, o którym obszernie piszą Barnett, Morse, (1968). Powstał on na bazie głębokiej troski związanej ze szczupłością zasobów naturalnych, podejmował wysiłki mające na celu sformułowanie wskazań i wytycznych dla działalności publicznej. Przywódcy Ruchu Ochrony Zasobów proponowali, aby społeczność, myśląc o konsekwencjach swoich działań przewidywała skutki rosnącej szczupłości (ograniczoności) zasobów. Wedle Ruchu Ochrony Zasobów pewnego niedostatku zasobów nie da się uniknąć. Stojący na czele Ruchu prezydent F. Roosevelt oraz Gifford Pinchot formułują to w następujący sposób: „Mamy ograniczony zasób węgla, i tylko ograniczony. Czy będzie on trwał sto lat, czy też sto pięćdziesiąt, lub nawet tysiąc lat - węgiel jest ograniczony w swojej ilości, o ile dzięki zmianom geologicznym, których nie dożyjemy, nie będzie go więcej, niż jest teraz. Ale węgiel w pewnym znaczeniu jest istotnym rdzeniem naszej cywilizacji. Jeżeli będzie można go zachować, jeżeli życie złóż mineralnych będzie można rozciągnąć w czasie, jeżeli zapobiegając marnowaniu będziemy mogli pozostawić więcej węgla w tym kraju po zaspokojeniu wszelkich potrzeb obecnego pokolenia w zakresie tego źródła energii, to dobrze zasłużymy się naszym potomkom\".

W roku 1890 angielski naukowiec Wiliam Crookes oceniał, iż ilość azotanów niezbędnych do produkcji żywności wystarczy na mniej niż 50 lat, jeżeli wzrośnie ich wydobycie. Tymczasem produkcja saletry chilijskiej po wojnie o Pacyfik gwałtownie rosła, a Chile będąc jednym z najszybciej rozwijających się krajów Ameryki Południowej stało się światowym monopolistą w zakresie jej wydobycia. Wpływy z produkcji saletry stanowiły połowę wpływów do budżetu państwa. W 1910 roku 65 proc. nawozów na świecie pochodziło z Chile, w 1920 roku już tylko 30 proc, a w 1930 - 10 proc. Stany Zjednoczone w roku 1890 importowały ponad dwa miliony ton saletry chilijskiej. Rozpoczęcie w 1890 roku produkcji nawozów sztucznych przede wszystkim w Niemczech, a następnie USA w krótkim czasie doprowadziło górnictwo saletry do upadku. Dziś pozostały tylko miasta widma i składowiska odpadów. Co ciekawe, uważa się, że odpady z płukania saletry są miejscem nagromadzenia pierwiastków ziem rzadkich, w tym litu i lantanowców i kto wie, czy nie będą przedmiotem eksploatacji.

Pod koniec dziewiętnastego wieku ekonomista angielski Stanley Jevons w publikacji The Coal Question stwierdził, że zasoby węgla w Wielkiej Brytanii wkrótce się skończą. Tymczasem produkcja w roku 1900 wyniosła 252 miliony ton, utrzymując się przez pewien czas na zbliżonym poziomie, aby następnie, szczególnie w drugiej połowie XX wieku gwałtownie spadać, ale nie z powodu wyczerpania się zasobów złóż lecz z powodu zdecydowanie tańszego importu, co jest do dnia dzisiejszego główną bolączką producentów węgla Wielkiej Brytanii. W roku 1905 profesor geologii na Uniwersytecie Harvarda, Nathaniel Shaler ostrzegał, iż jeśli kraje nie będą ostrożne, to ulegną wyczerpaniu najlepsze zasoby węgla i żelaza.

Wyrazem troski o wystarczalność zasobów złóż był tzw. Raport Paleya z 1952 roku, który ukazał się w USA, będący pierwszą próbą prognozy surowcowej w dużej skali. Raport rozważał adekwatność zasobów naturalnych w Stanach Zjednoczonych i innych krajach na tle przewidywanego wzrostu zapotrzebowania na surowce w latach 1950 - 1975. W raporcie rozważano skąd będą czerpać surowce Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Biorąc pod uwagę skalę zużywanych corocznie surowców w USA, zasadnym stawało się pytanie, skąd będzie czerpał surowce w przyszłości świat?

Problem braku surowców i wyczerpania zasobów ze zdwojoną siłą powrócił w drugiej połowie XX wieku kiedy to odżyły paradygmaty Malthusa i Ricardo. Najbardziej znany przykład to I Raport Klubu Rzymskiego - Granice wzrostu. Większość wariantów tego raportu zakładała stałą wielkość zasobów i przewidywała katastroficzną wizję braku surowców w ciągu kilkudziesięciu lat. Raport spotkał się z krytyką środowisk gospodarczych, został jednak pozytywnie odebrany przez środowiska ekologów i zwrócił uwagę opinii społecznej na wiele niekorzystnych zjawisk, jakie niesie ze sobą uprzemysłowienie i rozwój gospodarczy. Potwierdziły to wyniki kolejnego Raportu klubu Rzymskiego „Beyond the limits - Po przekroczeniu granic\" opublikowanego w 1991 roku. Odsuwał on groźbę dramatycznego wyczerpania surowców znaną z pierwszego Raportu, bo zmieniono w sposób istotny założenia prowadzonych obliczeń.

Wystarczalność surowców mineralnych na progu XXI wieku
Dwudziesty wiek charakteryzował się, szczególnie w pierwszej połowie, rosnącym wydobyciem surowców mineralnych. W 75-letnim okresie 1925 - 2000 światowe wydobycie węgla wzrosło 2,7 razy, produkcja żelaza 5,1 razy, miedzi - 9 razy, a ropy naftowej - 24 razy, rekordy pobiło aluminium (68 razy) i gaz ziemny (133 razy), odnotowując te rezultaty w ciągu 70 lat. Ostatnie lata to wzrost cen surowców spowodowany dramatycznym przyrostem zużycia surowców dynamicznie rozwijających się krajów azjatyckich, a przede wszystkim Chin. Gospodarka chińska pochłania obecnie 7 proc. produkowanej na świecie ropy, 30 proc. rudy, żelaza, 27 proc. produktów ze stali, z drugiej strony rynek chiński zapewnia nawet do ok. 10 proc. obrotów wielu światowym korporacjom (Bussines Week, 7/2004). Wpływ tych procesów na światowe rynki surowców mineralnych jest przedmiotem licznych publikacji, tak w prasie codziennej, jak i fachowej, choć brak jest szerszych rozważań na temat wpływu tych procesów na wystarczalność surowców.
len gwałtowny wzrost produkcji winien doprowadzić do wyczerpania zasobów złóż bądź też gwałtownego spadku ich wystarczalności. Tak się jednak nie stało, rodzi się, zatem pytanie dlaczego i jaki to może mieć wpływ na dalszą sytuację wystarczalności surowców mineralnych.

Dlaczego tak się nie stało? W największym skrócie przyczyny takiej sytuacji to:
• spadek zawartości metali w eksploatowanych złożach i wzrost skali wydobycia ze złóż eksploatowanych odkrywkowo, wskutek wzrostu cen
i postępu technicznego. Przykładowo jeszcze w 1700 r. eksploatowano rudy miedzi z równowartością metalu ponad 13 proc, w 1900 r. z zawartością 2,5-5 proc, w 1970 roku - 0,5 proc, aktualnie 0,3-0,4 proc,
• rosnąca rola recyklingu czyli wzrostu wykorzystania surowców ze źródeł wtórnych. Recykling jest uważany za proces, który redukuje obciążenia związane ze składowaniem odpadów, generuje oszczędność energii porównywalną do energii potrzebnej do wyprodukowania metalu ze złoża. Wydaje się, że nadchodzi moment, w którym zużycie niektórych surowców pierwotnych może powoli zacząć się znacząco zmniejszać, dążąc w najbliższej przyszłości do obiegu zamkniętego,
• wiele spektakularnych odkryć nowych złóż w XX wieku, ot chociażby polskie złoże rud miedzi w rejonie Lubina, odkryte w 1956 roku,
• substytucja surowców, czyli możliwość zastępowania, tak jak chociażby stało się to z wymienioną wcześniej saletrą chilijską.

Ważnym stymulatorem wzrostu wystarczalności zasobów był postęp techniczny, który następował wraz z rozwojem ery przemysłowej. Wynalazek w 1879 roku sposobu wytworzenia wysokojakościowej stali - „twardszego i wytrzymalszego\" stopu żelaza z każdego rodzaju rudy zredukował koszty wytworzenia stali o około 80-90 proc. i gwałtownie zwiększył zapotrzebowanie na rudę. Zapotrzebowanie to wzrosło w latach 1870-1953 w Wielkiej Brytanii, Niemczech i we Francji osiemdziesięciotrzykrotnie. Dlatego innowacje techniczne i ogromny popyt doprowadziły w latach 1913-1995 do sześciokrotnego wzrostu produkcji stali na świecie. To spowodowało wzrost nakładów na poszukiwania złóż i szereg spektakularnych odkryć. Z podobnym procesem mieliśmy do czynienia w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to nastąpiła zasadnicza zmiana wymagań odnośnie do jakości eksploatowanych rud żelaza. Do połowy XX wieku głównym źródłem rud żelaza były złoża w Europie Zachodniej, Rosji (część europejska Krzywy Róg, Ural) i Ameryce Północnej (rejon jeziora Górnego). Dokumentowanie i sukcesywne zagospodarowanie bogatych złóż brazylijskich, afrykańskich, australijskich oraz uboższych, spowodowało po roku 1950 rewolucyjną zmianę w stosunku do wymagań odnośnie do jakości surowców żelaza dostarczanych dla przemysłu hutniczego.

Świat - Polska.
Na ile wystarczy surowców mineralnych?
To pytanie dzieli grono osób dyskutantów tej problematyki na optymistów i pesymistów, chociaż lesli słyszę, że w Polsce mamy zasobów węgla kamiennego na 300 lat, to traktuję ten przypadek jako obszar niewiedzy, chociaż... nie można wykluczyć, iż pojawi się jakieś cudowne rozwiązanie technologiczne i pozwoli nam te zasoby eksploatować przez tyle lat. Póki co go nie widać, a na ile wystarczy przy dzisiejszym stanie techniki i technologii, piszę nieco niżej. Kluczem dla oceny wystarczalności od lat pozostaje relacja koszty pozyskania surowca - cena sprzedaży. Tak więc kluczem do oceny bieżącej wystarczalności jest ekonomia. Ale wróćmy do naszych obozów optymistów i pesymistów i nie traktujmy ich jak w aforyzmie rumuńskiego pisarza i aforysty Emila Ciorana, gdzie pesymizm i optymizm są znakami umysłowej nierównowagi.
Optymiści uważają, iż obawa sczerpania powoduje wzrost ceny surowca, co uwalnia potężne siły, które łagodzą tendencję wzrostu niedoboru, ponadto zachęcają do poszukiwania i zagospodarowania nowych złóż, większego ich wykorzystania, poszukiwania nowych rozwiązań technicznych.

Pesymiści mają mniejsze zaufanie do rynku i wskazują na okoliczności, które powodują iż rosną obawy szybkiego sczerpania wskutek wzrostu liczby ludności, wzrostu zapotrzebowania, trudności i ograniczeń w eksploatacji i pozyskaniu surowców.
W skali globalnej wystarczalność dla grupy surowców energetycznych, liczona jako stosunek wskaźnika zasobów wydobywalnych do produkcji i jest szacowana dla węgla na poziomie 60-70 lat przy obecnym poziomie technologii, a do 200-220 lat zakładając znaczący postęp, dla gazu na poziomie 60 lat z tendencją wzrostową w związku z odkryciami nowych złóż.
Interesujące wskaźniki wystarczalności występują dla surowców metalicznych i tak w znanej pracy Norgatea i Rankina (The Role of Metals in Sustainable Development, 2003) szacują oni wystarczalność zasobów aluminium na 162 lata, miedzi - 22 lata, niklu - 43 lata, cynku 16 - lat, ołowiu - 10 lat. Trzeba jednak przyznać, że tu bardzo wiele zamieszania uczyni rosnąca skala recyklingu, o czym też wspominają jej autorzy.

W Polsce dość powszechnie szacuje się wystarczalność węgla kamiennego na poziomie 20-30 lat, węgla brunatnego na lat 60, lat, chociaż są też więksi optymiści, gazu ziemnego przy obecnej skali wydobycia 25-35 lat. Surowce metaliczne: miedź 30 lat, cynk i ołów w istniejących kopalniach kilka lat. Ostatnie wysokie, a nawet rekordowe ceny ołowiu wydłużają ten czas i w widoczny sposób pokazują jak cena wpływa na wystarczalność.
Taka skala wystarczalności, przede wszystkim w odniesieniu do surowców energetycznych, pozwala stwierdzić, iż nie przesądzając, kto ma rację w sporze pesymistów z optymistami w związku z przewidywaną groźbą sczerpania zasobów kopalin, debata o tej tematyce winna być kontynuowana.

Jerzy Kicki

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, ile w piątek zapłacisz za benzynę. Będzie taniej

W piątek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,65 zł, a diesla - 6,12 zł - wynika z czwartkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny będą niższe niż w czwartek, a cena diesla będzie wyższa.

JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania

W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.

Europa ma kłopoty. Upały paraliżują gospodarkę i system energetyczny. Ratuje nas węgiel

Czerwiec 2026 przyniósł falę upałów, jakiej nie notowano w Europie od początku pomiarów. Temperatury biją rekordy od Londynu po Rzym, a wraz z nimi rosną rachunki za prąd, liczba ofiar i ryzyko blackoutów. To już nie jest „anomalia pogodowa”. To test wytrzymałości dla unijnej infrastruktury. Czy go zdamy?

Tramwaje Śląskie starają się o odblokowanie 450 mln zł wsparcia z UE

Tramwaje Śląskie starają się o odblokowanie 450 mln zł wsparcia z UE - poinformował p.o. prezesa spółki Krzysztof Mikuła. Pieniądze zablokowano w zw. ze śledztwem ws. podejrzeń o oszustwa i korupcję podczas przetargów dotyczących infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.