Okazuje się jednak, że wdrażanie nowych rozwiązań w dziedzinie przeróbki, czyli wzbogacania kopaliny nie jest najlepszą receptą na rozwiązanie tego problemu.
– Nasze kopalnie dostarczają taki węgiel, jaki zamawiają odbiorcy. Jeżeli energetyka przestawi się na paliwa kwalifikowane, to my zwiększymy ich produkcję. To jednak na razie tylko marzenie, że elektrownie będą zainteresowane miałem ekologicznym. Popyt na poszczególne sortymenty narzuca nam parametry jakościowe, a nie na odwrót – zapewnia Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej SA.
Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy współpracują z gminami w realizacji proekologicznych programów, których elementem jest wymiana starych kotłów węglowych na retortowe do spalania sortymentów węgla o niskich zawartościach popiołu, siarki oraz małej emisji CO2. Energetyka zawodowa na razie nie uczestniczy w takich przedsięwzięciach.
Takiego paliwa chcą odbiorcy
– Energetyka ma w większości paleniska pyłowe, a zatem nie kupi od nas ekologicznych sortymentów węgla. Nawet nowo projektowana elektrownia, która będzie wspólnym przedsięwzięciem Kompanii Węglowej i niemieckiej Grupy RWE, nie będzie spalała węgla o najlepszych parametrach jakościowych. Mimo to, nie będzie uciążliwa dla środowiska. Są możliwości techniczne zagwarantowania jej bezemisyjności – podkreśla Madej z KWSA.
Strategia rozwoju zakładów przeróbczych jest natomiast opracowywana w Katowickim Holdingu Węglowym w związku z planowanym jego wejściem na giełdę. Nie zrewolucjonizuje to jednak dotychczasowej oferty dla energetyki zawodowej.
– Generalnie KHW, poza kopalnią „Murcki”, dostarcza do energetyki węgiel o parametrach około 24 tys. KJ i niskiej zawartości siarki, około 0,6 procent, którego nie trzeba wzbogacać w zakładach przeróbczych, ponieważ w takiej „żywej” postaci występuje on w pokładach 500. Natomiast węgle klasy średniej i grubej są już wzbogacane, ale są przeznaczane do celów komunalnych – mówi Ryszard Fedorowski, rzecznik prasowy KHW.
Najnowsze plany UE przewidują, że po 2015 roku wszystkie nowe elektrownie o mocy powyżej 300 megawatów będą musiały ograniczyć emisję CO2 do 500 g na kilowatogodzinę energii. Mimo to energetycy w Polsce nie przypisują wiodącej roli wzbogacaniu węgla w sprostaniu unijnym wymogom.
– Inwestując w nowe moce, polska energetyka musi uwzględniać możliwości zaopatrzenia w paliwo. To dziś najważniejszy problem! Dostępność surowca, zwłaszcza lepszych gatunków i odległość elektrowni od kopalń, a tym samym koszty transportu, decydują o wyborze technologii. Przed laty, w elektrowniach leżących dalej od kopalń, projektowano jednostki spalające węgiel lepszej jakości, aby po prostu nie wozić przez kilkaset kilometrów gorszego, zasiarczonego węgla i kamienia. Jednostki położone bliżej kopalń projektowano na wykorzystanie gorszego paliwa – przypomina Paweł Gniadek, dyrektor Departament Komunikacji Rynkowej i PR Tauron Polska Energia SA.
Dostępność i odległość
Eksperci z Tauronu zapewniają, że obecnie stosowane w energetyce nowoczesne technologie pozwalają już na spalanie węgla gorszej jakości, a nawet mułów węglowych, z poszanowaniem surowych norm ochrony środowiska. Wskazują, że takie rozwiązania techniczne zastosowano w nowym bloku w PKE Elektrowni Łagisza, który rozpocznie produkcję energii w przyszłym roku. Blok w Łagiszy będzie spalał rocznie około 1,2 mln ton węgla i mułów węglowych. Jego emisja CO2 do atmosfery będzie o 25 proc. niższa niż w jednostkach wytwórczych, które obecnie pracują w tej elektrowni. Jednocześnie, zarówno dla dwutlenku siarki, jak i tlenku azotu, zapewniona zostanie emisja nie wyższa niż 200 mg/Nm sześc., co odpowiada wymogom dyrektyw UE i jest zgodne z zapisami Traktatu Akcesyjnego.
– W Grupie Tauron mamy firmy związane z całym ciągiem technologicznym, począwszy od kopalń, przez wytwarzanie energii, jej dystrybucję, po handel. Takie rozwiązanie organizacyjne pozwala na optymalne z biznesowego punktu widzenia lokowanie inwestycji, także ekologicznych. Uważamy, że tylko względy ekonomiczne i dostępność najlepszych technologii powinny decydować, czy zajmować się przeróbką węgla w kopalniach, czy czyściej spalać paliwo w elektrowniach. Ważny jest efekt końcowy, a nie miejsce jego uzyskania – podkreśla Paweł Gniadek.
JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania
W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.