Chiny: Górnicy w pułapce od 5 dni - słychać krzyki

Glukoza odwiert chiny 02 04 2010 Xinhua

fot: Xinhua

Ratownicy przez rurę umieszczoną w odwiercie zrzucają do uwięzionych górników worki z glukozą i lekarstwa, z głębi dobiegają krzyki

fot: Xinhua

Jeden z ratowników, którzy pracują w chińskiej kopalni zalanej w niedzielę wodą, twierdzi, że słyszał tupanie i krzyki uwięzionych górników – informuje agencja AP.

 

To pierwsze oznaki życia uwięzionych górników od niedzieli, kiedy 152 osoby zostały uwięzione w zalanej wodą kopalni.

 

Co najmniej 152 górników zostało uwięzionych w zalanej kopalni węgla w prowincji Szansi na północy Chin - podała w niedzielę agencja Xinhua. W chwili katastrofy pod ziemią znajdowało się 261 górników. Ponad setce udało się uciec.

 

Nie wiadomo, dlaczego doszło do zalania kopalni należącej do spółki Huajin Coking Coal, która eksploatuje obszar 180 km kw. położony na południu prowincji Szansi w rejonie miasta Hejin.

 

Chińskie kopalnie węgla uważane są za najniebezpieczniejsze na świecie, nawet jeśli oficjalne statystyki wskazują, że liczba śmiertelnych wypadków w 2009 r. zmalała o 18 procent.

 

Czytaj więcej:

Kolejna katastrofa w chińskiej kopalni: 12 zabitych, wielu uwięzionych

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.