Chcemy popełniać te same błędy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Przeczytałem właśnie, że minister przemysłu zapowiedziała, że do połowy roku (tego?) będzie nowa ustawa górnicza, a w toku dyskusji do projektu zgłoszono około 300 uwag… Zastanawiam się, jak wielkim objętościowo dokumentem będzie ta ustawa, jeżeli udało się zgłosić do niej tak wiele uwag.

Z górnictwem, nie tylko węglowym, jestem związany już od ponad pół wieku, więc wiele rzeczy, chcąc i nie chcąc, pamiętam. Kiedy usłyszałem, że teraz likwidacją zakładów górniczych będą zajmować się same spółki wydobywcze, to przypomniały mi się stare czasy, kiedy podnoszono zarzut, że dotowanie likwidacji kopalń czy ich części w ramach istniejących wtedy spółek węglowych, może spotkać się z zarzutem dotowania w istocie działalności operacyjnych, czyli wydobycia. Dlatego utworzono spółki restrukturyzacji kopalń (przez pewien czas funkcjonowały dwie).

Dziś odnoszę wrażenie, że chcemy popełniać te same błędy. Jakoś mnie to jednak nie dziwi, bo od dekad zauważam, że przy zmianie ekip rządzących potrzebny jest nowy program istotnie różny od poprzedniego. Dziś dostrzegam coraz większy bałagan i mam wrażenie, że najważniejsze, co chcemy zapisać w ustawie, to kolejny pakiet dobrowolnych odejść czy Górniczy Pakiet Socjalny. Przyglądając się temu, co mówi się o nowej ustawie, jestem pełen obaw, bo teraz wiemy i mówimy, że kopalnie (zwłaszcza węgla energetycznego) zakończą swoją działalność w dość wyraźnie widocznej już perspektywie. Tylko musimy pamiętać, że nie kształcimy już prawie nowych górników, a zakończenie wydobycia nie oznacza końca robót górniczych. Ktoś musi posprzątać po kopalni, albo ją inaczej wykorzystać, i muszą to zrobić fachowcy. Czytając niedawno, jak wielu ludzi w Polskiej Grupie Górniczej deklaruje wolę skorzystania z jakichś elementów osłonowych, obawiam się, że kopalnie będą likwidowały tzw. firmy zewnętrzne zatrudniające ludzi, którzy skorzystali z programów osłonowych. Przeżywaliśmy to już pod koniec ubiegłego wieku, kiedy wielu z takich ludzi spotykałem w firmach górniczych świadczących usługi w postaci wykonywania robót górniczych, bo w kopalniach już nie było komu ich realizować.

Już w tym stuleciu wypychaliśmy ludzi na osłony socjalne, aby po krótkim czasie... przyjmować na ich miejsce nowych. Moim zdaniem, wynikało to z jednej wizji funkcjonowania górnictwa, konsekwentnie realizowanej niezależnie od tego, kto w danym momencie rządzi.

Pisałem ostatnio o technicznych wynikach polskiego górnictwa węgla kamiennego i o tym, że średnie dobowe wydobycie z jednej ściany to u nas około 2500 t/d (a na Górnym Śląsku jeszcze mniej, bo średnią tą zawyża LW Bogdanka). Ponad dziesięć lat temu zacząłem obliczać inny wskaźnik, czyli pracochłonność eksploatacji jednej ściany. W istocie ten parametr to prosty iloraz liczby ludzi pracujących w kopalniach (ogółem i pod ziemią) przez liczbę czynnych ścian. Wtedy, gdy w 2015 r. w relacji ze spotkania w Bractwie Gwarków jeden z dziennikarzy napisał, że średnio dla eksploatacji jednej ściany w polskim górnictwie potrzeba 1000 pracowników (w tym 800 dołowych), pojawił się komentarz: „… chłopie, o czym ty piszesz, przecież my na zmianie musimy fedrować na ścianie w 10 ludzi”. Jedno i drugie było prawdą. Niestety od tamtego czasu zrobiło się gorzej – prowadzę tę statystykę od 1988 r. i już wiele kopalń jest powyżej 1000 (800) osób na jedną ścianę. Kilka lat temu policzyłem ten sam wskaźnik razem ze stale zatrudnionymi w kopalniach pracownikami firm zewnętrznych, i w niektórych kopalniach wyszło mi, że aby ściany pracowały, potrzeba do 1400-1500 osób, mimo że w samej ścianie pracuje raptem kilkanaście osób przeważnie. Ci pracownicy firm obcych raczej nie skorzystają z dobrodziejstw osłon socjalnych.

Wracając do dotacji dla górnictwa węglowego, słyszę coraz częściej, że dotacje się należą na pokrycie strat i koniec. Tylko jak się czują ci, którzy strat nie mają i na trudnym rynku węgla kamiennego w naszym kraju muszą rywalizować z tymi, którzy obniżają ceny węgla poniżej kosztów, ale dotacje im to zrekompensują? Dwanaście lat temu tak zachowywała się Kompania Węglowa, ale i tak w istocie upadła. Liczne zmiany personalne powodują, że nie uczymy się na błędach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.

Górnicy rozpoczęli strajk głodowy. Napięta sytuacja w chilijskim górnictwie

Pracownicy kopalni miedzi Antofagasta PLC w Chile zaostrzyli w piątek trzydniowy strajk. Trzech członków związku zawodowego rozpoczęło głodówkę. Przywódcy związkowi próbowali wywrzeć presję na firmę, aby powróciła do stołu negocjacyjnego – podaje Bloomberg.

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.