Ceny pelletu biją po kieszeni. Będzie interwencja?
Polacy narzekają na bardzo wysokie ceny pelletu drzewnego, który na początku lata kosztuje nawet o 30 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Minister energii zapowiedział podjęcie kroków w tej sprawie.
fot: FB/Miłosz Motyka
Miłosz Motyka, minister energii. Czy będą działania dla obniżenia cen pelletu?
fot: FB/Miłosz Motyka
Polacy narzekają na bardzo wysokie ceny pelletu drzewnego, który na początku lata kosztuje nawet o 30 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Minister energii zapowiedział podjęcie kroków w tej sprawie.
Latem ubiegłego roku za tonę certyfikowanego pelletu drzewnego trzeba było zapłacić maksymalnie ok. 1400 złotych, a dziś jest to o 300-400 złotych więcej. Wynika to z niskiej podaży tego surowca, do czego przyczyniło się ograniczenie na pozyskiwanie drewna wprowadzone przez ministerstwo klimatu. Problemem producentów są też wysokie koszty produkcji wynikające m.in. ze wzrostu cen energii.
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział w RMF FM podjęcie działań, które mają zwiększyć podaż pelletu. Dodał, że kluczowe jest ograniczenie jego eksportu przy jednoczesnym zwiększeniu importu.
- Widzimy, że część tego surowca jest eksportowana z Polski, dlatego podejmiemy działania, aby szybko uzupełnić braki – czy to poprzez zwiększenie importu z innych kierunków, czy zwiększenie dostępności surowca po stronie Lasów Państwowych – mówił minister.
Problemy z cenami pelletu przypadają na czas dużego zapotrzebowania na ten surowiec. Zdaniem ministra, wiąże się to z zaniedbaniami z ostatnich lat.
- W poprzednich latach dotowano rekordowo dużo kotłów w programie „Czyste Powietrze”, ale nie zagwarantowano dostępności surowca – powiedział Miłosz Motyka w RMF FM.
Ministerstwo energii skierowało już wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w celu zbadania, czy na rynku pelletu nie dochodzi do sztucznego zawyżania cen. W Polsce z tego typu ogrzewania korzysta prawie 450 tys. gospodarstwa.