Ceny paliw na stacjach benzynowych w najbliższych tygodniach powinny pozostać stabilne, ale już kolejne miesiące są niestabilne

fot: ARC

Cena ropy naftowej, która spadała od połowy 2014 r., zaczęła odbijać przed połową lutego

fot: ARC

- W najbliższych tygodniach ceny paliw na stacjach benzynowych powinny pozostać stabilne, ze zmianami na poziomie kilku groszy w dół lub w górę – ocenia dr Jakub Bogucki, analityk E-petrol.pl. Prognozy na kolejne miesiące są niepewne, bo zbyt wiele niewiadomych może wpłynąć na sytuację na rynku ropy naftowej. Najważniejsze z tych czynników to sytuacja na Bliskim Wschodzie, ustalenia grupy OPEC+, wojna celna Waszyngtonu z Pekinem oraz brexit.

– Ostatnie zmiany, jakie mamy na stacjach, są praktycznie niezauważalne, ponieważ cały czas utrzymujemy się na poziomach około 5 zł dla benzyny i oleju napędowego. Jedynym paliwem, które drożało w ostatnim czasie, jest autogaz, ale to jest zmiana rzędu 2 gr, więc niezbyt znacząca. Wszystko wskazuje na to, że kolejne tygodnie to będzie cały czas podobny poziom – mówi dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z portalu e-petrol.pl.

W kolejnych miesiącach wiele zależeć będzie od sytuacji międzynarodowej, m.in. decyzji OPEC, organizacji zrzeszającej 14 eksporterów ropy naftowej oraz 10 innych państw dostarczających na globalny rynek ten surowiec, z których najważniejszy to Rosja. Najbliższe spotkanie zaplanowane jest na 5 i 6 grudnia. Ma na nim zapaść decyzja o utrzymaniu i przedłużeniu porozumienia o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej o 1,2 mln baryłek dziennie. Niewykluczone jest również wprowadzenie jeszcze ostrzejszego limitu, co przełożyłoby się na wzrost cen. Obecna umowa wygasa z końcem marca 2020 r. Producenci współpracują od 2016 r., by powstrzymać spadki cen, a od lipca 2019 r. mają porozumienie o „stałej współpracy”.

W połowie 2014 r. ropa brent kosztowała ponad 110 dol. za baryłkę. Półtora roku później było to niespełna 30 dol. Ograniczenie podaży doprowadziło do stopniowego wzrostu ceny do przeszło 80 dol. przed rokiem. Obecnie jednak jest o jedną czwartą niższa.

– Innymi wydarzeniami bardziej o charakterze politycznym, ale jednak znaczącymi dla rynków międzynarodowych, jest m.in. wojna celna między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, która trochę się ślimaczy i nie wiadomo właściwie, jak wyglądają w niej rozstrzygnięcia – mówi Jakub Bogucki. – Istotna jest także europejska debata o brexicie. To może rzutować na rynki walutowe, a paradoksalnie także i pośrednio na rynki surowcowe. Z tej strony również można się spodziewać jakiejś zmiany. To są sytuacje z wieloma możliwymi scenariuszami, więc trudno powiedzieć jednoznacznie, czy to będzie działanie na plus, czy na minus dla rynku naftowego.

W połowie października amerykański prezydent Donald Trump zawiesił wprowadzenie ceł na chińskie towary o wartości 250 mld dol. i liczy, że Państwo Środka do połowy grudnia zrewanżuje się odblokowaniem wwozu produktów rolnych ze Stanów Zjednoczonych. Tak naprawdę ma jednak nadzieję, że stanie się to miesiąc wcześniej na szczycie APEC (Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku), który odbędzie się w Chile. Trumpowi zależy na zniesieniu tej blokady, bo farmerzy, którzy w dużym stopniu przyczynili się do jego wyboru, mocno ucierpieli na wojnie handlowej. Chinom z kolei zależy na dostawach amerykańskiej wieprzowiny, bo z powodu afrykańskiego pomoru świń na rynku brakuje mięsa.

Kolejnym czynnikiem jest sprawa konfliktu w Syrii i próby powrotu Libii na rynek.

– Jeśli doszłoby do zdecydowanej eskalacji konfliktu syryjskiego, zaangażowania kolejnych państw czy działań militarnych na większą skalę, to tutaj mamy tę premię ryzyka, którą ropa szybko odzwierciedla, czyli po prostu wzrost cen spowodowany obawą o płynność tranzytu ropy czy jej stabilne wydobycie – tłumaczy analityk E-petrol.pl. – Z drugiej strony słyszymy, że Libia robi teraz wiele, żeby wrócić do czołówki światowych producentów. To jest kraj, który z powodu wewnętrznych konfliktów nie może się w ostatnich latach pozbierać i wrócić do wydajnej produkcji. Jeśli do tego by doszło, mamy do czynienia z ważnym graczem, eksporterem na rynki europejskie, którego większa produkcja mogłaby mocno obniżyć ceny.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.