Ceny pączków wyższe o 15 proc.

fot: ARC

Jeden pączek może mieć od 200 do nawet 500 kalorii

fot: ARC

Cena tradycyjnego pączka w tym roku to 3,53 zł, o 15 proc. więcej niż przed rokiem - szacuje HRE. Przy założeniu, że każdy Polak zje w tłusty czwartek jednego takiego pączka, w tym jednym dniu wydamy na nie 134 mln zł, równowartość 315 mieszkań - policzyła firma.

Analitycy HRE podają, że według powszechnie przytaczanych szacunków, w tłusty czwartek statystyczny Polak konsumuje po 2-3 pączki. To oznacza, że zjemy w tym dniu nawet ponad 100 milionów sztuk.

Jak zaznaczają analitycy, ceny pączków są zróżnicowane: najtańsze, marketowe potrafią kosztować w promocji kilkadziesiąt groszy, za najdroższe zapłacimy po kilkanaście złotych za sztukę. Według ich wyliczeń, wysokiej jakości pączek stworzony na podstawie tradycyjnej receptury, przy uwzględnieniu kosztów robocizny, energii, surowców i marży, w tym roku kosztuje 3,53 zł, o 15 proc. więcej niż przed rokiem.

Gdyby każdy Polak zjadł w tegoroczny tłusty czwartek jednego takiego pączka, zamiast 2-3 statystycznych, to w tym dniu wydalibyśmy na pączki ponad 134 mln zł - oszacowali analitycy.

Wskazali, że - zgodnie z ich wyliczeniami - pączki drożeją szybciej niż mieszkania, które na siedmiu największych rynkach zdrożały w ciągu roku o 12,1 proc. (dane NBP). Efekt jest taki, że w bieżącym roku wartość pączków, które zjemy w tłusty czwartek odpowiada cenie 315 mieszkań dwupokojowych w 7 największych miastach. To o 13 lokali więcej niż przed rokiem - podkreśliło HRE.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.