CEED: Kulczyk zmienia optykę Londynu

Kulczyk jan ARC

fot: ARC

- Dobrze byłoby, gdybyśmy to my byli liderem konsolidacji w regionie - planuje Jan Kulczyk i zachwala inwestycję w elektrownię węglową na Białorusi

fot: ARC

Już nie przaśne "CEE", a nowe, błyszczące "CEE Development". Region CEED to nowa marka, do której najbogatszy Polak chce przekonać rynki finansowe. Inicjatywa, z którą Jan Kulczyk wystąpił wczoraj na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, ma za zadanie pokazać nasz region z nowej perspektywy. Chodzi o stworzenie nowego koszyka inwestycyjnego, składającego się z Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Słowenii, Litwy, Łotwy, Estonii, Rumunii i Bułgarii.

Jan Kulczyk chce zasadzić ziarno racjonalnego traktowania naszego regionu. Tym ziarnem ma być CEED (Central and Eastern Europe Development), czyli nowy szyld dla wyróżniających się gospodarek naszej części świata. Wspólnie z innymi największymi przedsiębiorcami z Europy Środowej i Wschodniej zamierza przekonywać rynki
finansowe, polityków i inwestorów, że patrzenie na region przez pryzmat CEE — często kojarzącego się z zacofaniem i nieporadnością — nie ma już sensu - pisze we wtorek Jacek Kowalczyk w "Pulsie Biznesu".


- Chciałbym, żeby instytucje finansowe na świecie dostrzegły postęp, jaki dokonał się tu w ostatnich latach. Jesteśmy partnerem wyjątkowo godnym zaufania i szanującym europejskie standardy — tłumaczy Jan Kulczyk.


- Żyjemy w czasach agresywnego marketingu. Jeśli sam się nie pochwalisz, nikt tego nie zrobi. Dlatego chcemy przekonać świat, że wyróżniamy się na mapie rynków wschodzących - mówi Jan Kulczyk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.