Carbon: marcowa zmienność cen uprawnień

fot: Andrzej Bęben/ARC

Polityka klimatyczna UE staje się coraz bardziej oderwana od realiów...

fot: Andrzej Bęben/ARC

W marcu wartość uprawnień EUA ulegała zmianom w przedziale 6,42-7,04 euro. Średnia cena zamknięcia ostatniej sesji marca (6,92 euro), była o 0,4 proc. niższa niż wartość, po jakiej można było nabyć jednostki EUA pod koniec lutego br. Współczynnik zmienności dla cen uprawnień EUA w minionym miesiącu wyniósł 2,66 proc. - relacjonuje Wojciech Hofman, makler DM Consus.

Marzec był ostatnim miesiącem, w którym unijne instalacje mogły wykorzystać jednostki CER i ERU wydane za redukcję emisji osiągniętą do końca 2012 r. Od 6 marca wartość tzw. "szarych" jednostek CER na brytyjskiej giełdzie ICE ECX obniżyła się do poziomu 0,02 euro i utrzymała się na niezmiennym poziomie do końca miesiąca. Niemiecka giełda EEX, począwszy od drugiej sesji miesiąca rozpoczęła obrót uprawnieniami CER, które pochodzą z projektów Clean Development Mechanism (CDM) rozpoczętych po 1 stycznia 2013 r. Według unijnych przepisów, europejskie przedsiębiorstwa będą mogły wykorzystywać tylko te jednostki do umorzenia swoich emisji, według limitu określonego w dyrektywie łączącej. Ceny zamknięcia "zielonych" CER w marcu zawierały się w przedziale 0,40-0,43 euro, jakkolwiek w tym okresie nie odnotowano żadnej transakcji tymi jednostkami. Różnica cen między EUA a "szarymi" CER (spread) w ciągu miesiąca zawierała się w przedziale 6,40-7,02 euro.

Wielkość obrotu na rynku kasowym zmniejszyła się w porównaniu do poziomu z poprzedniego miesiąca. W marcu przehandlowano 94,34 mln jednostek. Większość, bo 94 proc. obrotu stanowiły uprawnienia EUA. Wolumen jednostek CER wyniósł 3,8 mln. W ciągu miesiąca zorganizowano 2 aukcje uprawnień przeznaczonych dla operatorów statków lotniczych (EUAA), gdzie sprzedano 1,93 mln uprawnień. Na rynku aukcyjnym zorganizowano 21 aukcji pierwotnych uprawnień EUA, podczas których sprzedano 62,74 mln jednostek.

Na zmienność uprawnień EUA w marcu największy wpływ miały dwa wydarzenia: negocjacje krajów członkowskich związane z procesem wdrożenia mechanizmu rezerwy stabilizacyjnej oraz postępująca alokacja bezpłatnych przydziałów uprawnień dla europejskich instalacji za 2015 r.

W pierwszej połowie marca, przedstawiciele krajów UE starali się osiągnąć kwalifikowaną większość, niezbędną do przyjęcia projektu reformy systemu ETS, zaaprobowanego przez Komisję ds. ochrony środowiska (ENVI) w lutowym głosowaniu. Grupa państw, na czele której stała Polska, sprzeciwiająca się wcześniejszemu wprowadzeniu mechanizmu (od 2018 r.) zdołała zebrać liczbę głosów, umożliwiającą zablokowanie propozycji ENVI.

W obliczu tej sytuacji, zarówno przewodząca UE Łotwa, jak i Komisja Europejska (KE) szukały rozwiązania kompromisowego, które zyskałoby aprobatę większości kwalifikowanej. Ostatecznie, pod koniec miesiąca, udało się wypracować rozwiązanie, będące połączeniem początkowego projektu KE i propozycji Komisji ENVI. Najnowsza wersja reformy systemu zakłada uruchomienie mechanizmu rezerwy stabilizacyjnej (MSR) dopiero w 2021 r. Działaniem, które pozwoli zredukować nadwyżkę na rynku, będzie przesunięcie 900 mln uprawnień, podlegających backloadingowi, prosto do rezerwy w latach 2018-2020.

Postępująca alokacja uprawnień należnych unijnym instalacjom była najważniejszym czynnikiem deprecjacyjnym dla jednostek EUA. Według unijnych przepisów dystrybucja jednostek ma zostać zakończona do końca lutego każdego roku. W 2015 r. jednak, podobnie jak w poprzednich, doszło do znacznych opóźnień. Do końca marca przyznano 76 proc. uprawnień. Spośród 28 krajów członkowskich dystrybucja EUA rozpoczęła się w 26 krajach. Na darmowe EUA czekają wciąż przedsiębiorstwa z Finlandii, Włoch, a także Polski, gdzie darmowa alokacja wprawdzie rozpoczęła się, jednak do tej pory wydano jedynie 80 tys. EUA, co stanowi zaledwie 0,14 proc. oczekiwanych przez polskie firmy bezpłatnych przydziałów.

Do końca marca, kraje które zobowiązały się do podpisania globalnego porozumienia redukcyjnego, mającego kontynuować politykę klimatyczną po wygasłym protokole z Kioto, miały czas na wyznaczenie zobowiązań redukcyjnych (tzw. INDC), które zrealizują do 2030 r. Spośród ponad 190 państw, jedynie 31 krajów przedstawiło oficjalne zobowiązania. Obok Unii Europejskiej i Szwajcarii, swoje oficjalne stanowiska ws. redukcji emisji gazów cieplarnianych przedłożyły Stany Zjednoczone oraz Meksyk. Najwięksi światowi emitenci CO2, w tym Chiny, Indie, Japonia czy Australia nie złożyły dokumentów na czas.

Duży wpływ na zmienność cen uprawnień pod koniec miesiąca miała publikacja danych dotyczących emisji gazów cieplarnianych w 2014 r. w poszczególnych krajach UE. Emisje w minionym roku obniżyły się zarówno w Niemczech, jak i Wielkiej Brytanii. Pierwszego kwietnia KE opublikowała emisje instalacji dla całej UE. Redukcja emisji w ubiegłym roku w stosunku do 2013 r. wyniosła 4,5 proc.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaslepka

PKP Intercity: mogą występować zakłócenia w sprzedaży biletów przez internet

PKP Intercity poinformowało o zakłóceniach w systemie sprzedaży biletów przez internet. Podróżni, którzy przez awarię nie mogli kupić biletów, mogą to zrobić już w pociągu, bez dodatkowej opłaty, lub w kasie na dworcu.

Inżynier pilnie poszukiwany, by skorzystać na boomie w branży półprzewodników

Światowa branża półprzewodników do 2030 r. będzie potrzebować ok. milion dodatkowych specjalistów, w tym ponad 100 tys. inżynierów w Europie - wynika z opublikowanego w piątek raportu ManpowerGroup. Polska powinna mocniej postawić na kształcenie takich pracowników - uważają eksperci firmy.

W kwietniu tempo wzrostu płac było najniższe od września 2023 r.

W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. - napisali ekonomiści PKO BP w czwartkowym komentarzu do danych GUS.

Wzrost cen energii i surowców może ograniczyć skalę poprawy w przemyśle

Wyższe ceny energii i surowców, które zostały wywołane przez wojnę w Zatoce Perskiej, uderzą w branże energochłonne, co może ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle - napisali ekonomiści banku PKO BP w komentarzu do danych GUS.