Były lata tłuste, idą lata chude

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński podkreśla na każdym kroku, że polskie górnictwo węgla kamiennego stoi przed gigantyczną skalą nowych wyzwań, aby sprostać zagranicznej konkurencji.

fot: Andrzej Bęben/ARC

Nie było, jak w Biblii, 7 lat tłustych, ale też miejmy nadzieję, że nie będzie 7 lat chudych. Odpowiedzialny za polską gospodarkę - szczególnie tę część, której właścicielem lub współwłaścicielem jest Skarb Państwa - wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński nie ma złudzeń co do tego, że przed polskim górnictwem węgla kamiennego jawi się mnóstwo wyzwań. Wyzwań, którym branża musi sprostać, jeśli ma utrzymać się na rynku.

Wicepremier Piechociński był najwyższym rangą przedstawicielem rządu uczestniczącym w inauguracji III Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Tuż przed konferencją prasową poświęconą temu wydarzeniu dziennikarze PAP i Trybuny Górniczej zapytali wicepremiera o jego opinię na temat sytuacji w polskim górnictwie węgla kamiennego.

- Sytuacja jest trudna, bo na rynku europejskim jest bardzo wiele, w granicach 70 dolarów za tonę, węgla energetycznego. Stany Zjednoczone, RPA, Kazachstan, Rosja, Ukraina wypychają na rynki europejskie bardzo dużo węgla po rekordowo niskiej cenie. Udało nam się w ostatnich kilkunastu miesiącach powstrzymać import. Przypomnę, że w roku 2011 import to 15 mln t, w roku 2012 - 11 mln. W tym roku "idziemy" na wynik poniżej 8 mln t. Chciałbym bardzo, bo to w inny sposób ustawia produkcję. Jest to wielkie wyzwanie, nie tylko na poziomie dużych holdingów, ale także poszczególnych kopalń, bo to, co zapowiadałem w grudniu, oznacza cięcie kosztów o minimum 5 proc., ale nie w bezpieczeństwie pracy czy w inwestycjach - stwierdził.

Audyt wielopoziomowy
Czy to oznacza, że właściciel powinien interweniować? W tej materii wicepremier Piechociński, jak to określił dziennikarzom, jest "zwolennikiem kolejności dziobania". Na początku jest zarząd spółki, później jego rada nadzorcza, a dopiero po niej "wchodzi do akcji" organ reprezentujący właściciela.

Rzecz w tym, że największa spółka górnicza w Europie, czyli Kompania Węglowa, przeżywa personalne perturbacje.

- Mam pełne zaufanie do przewodniczącego rady nadzorczej pana profesora Turka i jej składu - powiedział wicepremier. - Oczekuję, że rada wpierw oceni i przyniesie propozycje, które nadzór (właścicielski - red.) zatwierdzi albo nie.

Zanim Joanna Strzelec-Łobodzińska zrezygnowała z kierowania Kompanią Węglową, Ministerstwo Gospodarki rozpoczęło audyty w spółkach węglowych, w których sprawuje nadzór właścicielski, czyli w Kompanii Węglowej, Katowickim Holdingu Węglowym i Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Czego oczekuje wicepremier po audycie w ogóle, a w Kompanii Węglowej w szczególności? Czy jego wyniki będą podstawą do opracowania nowych programów działania dla spółek węglowych?

- Zwracam uwagę, że audyt jest robiony na kilku poziomach - na poziomie zakładowym, na poziomie holdingu i na poziomie całego górnictwa w kontekście całej energetyki i sytuacji w sektorze wydobywczo-energetycznym. Przypomnę, że mamy za sobą bardzo odważną i potrzebną dyskusję o inwestycjach na przykładzie Opola V i Opola VI. Cieszę się, że nie było takich dylematów, jak w PGE i w Enei (blok - przyp. red.) Kozienice 1074 MW są realizowane zgodnie z harmonogramem. Będą tam zainstalowane piece najnowszej generacji, o ponad 45-procentowej efektywności. W związku z tym trzeba nie tylko posadawiać nowe moce wytwórcze, ale także modernizować piece wybudowane w okresie "późnego Gomułki" lub "wczesnego Gierka", bo ich efektywność wynosi ok. 30 proc. Stąd m.in. racjonalna ocena, którą tu, na Śląsku, wygłosił premier Tusk, który powiedział, że chcemy redukować emisję (CO2 - przyp. red), a nie redukować wydobycie i wykorzystanie węgla. To oddaje intencje polityki energetycznej rządu... - podkreślił Piechociński.

Wiceprezes przeciw...
O nieporozumieniach w zarządzie Kompanii Węglowej, który w opinii Janusza Piechocińskiego powinien być jak zaciśnięta pięść. - W zarządzie ujawniły się pewne napięcia, z pikantnym odcinkiem pod tytułem doniesienie do prokuratury. Jeśli więc zarząd nie działa jako wspólnotowa grupa ludzi, która razem wypracowuje decyzje i przekonuje się nawzajem, tylko w tym wymiarze iskrzy, nie dziwi, że sygnalizuje to istotny problem nie tylko dla zarządzania, ale i dla stabilności firmy - argumentował Piechociński.

Rozmawialiśmy z wicepremierem (16 września) przed posiedzeniem rady nadzorczej Kompanii. Wicepremier przestrzegał "kolejności dziobania" i nie chciał mówić o tym, "co by było, gdyby". Tymczasem zgodnie z przewidywaniami rada przyjęła rezygnację Joanny Strzelec-Łobodzińskiej z funkcji prezesa Kompanii i jednocześnie odwołała ze stanowiska wiceprezesa firmy ds. sprzedaży i marketingu Wojciecha Kotlarka. On bowiem, nawiązując do porównań wicepremiera, był tym palcem wychodzącym z zaciśniętej pięści, a mówiąc bez poezji: miał złożyć na cały zarząd doniesienie do prokuratora o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę spółki, jakoby długoletni kontrakt na dostawy paliwa dla elektrowni Opole miał być niekorzystny dla Kompanii Węglowej.

Jeszcze nie czas na parkiet
- A czy to, co dzieje się w zarządzie Kompanii, będzie miało niekorzystny, hamujący wpływ na proces jej prywatyzowania poprzez giełdę? - zapytaliśmy wicepremiera i przypomnijmy, że przy okazji debiutu giełdowego JSW mówiło się, iż Kompania może pójść w jej ślady w 2015 r.

Janusz Piechociński uważa, że firma, która stoi wobec wielkich wyzwań wynikających z sytuacji na rynku węgla, nie jest gotowa, by wejść na giełdę. Ocenił, że "polskie górnictwo śląskie stoi przed gigantyczną skalą nowych wyzwań i konkurencyjności".

- W związku z tym mocniej i bardziej zdecydowanie niż dotąd - także na poziomie każdej spółki i każdego zakładu górniczego - jest potrzebne współdziałanie między menedżerami, kierownictwami zakładów, stroną pracowniczą i związkami zawodowymi, żeby chronić firmy przed traceniem na dłużej zdolności konkurencyjnych...

Wicepremier zapowiedział, że trzeba się "przyzwyczajać do rekordowo niskich cen węgla na rynku europejskim". To z kolei wymaga tego, by "przyciąć koszty, miejsca produkcji oraz przealokować siły i środki, tak aby nie tracić potencjału, chronić ludzi i w dalszym ciągu inwestować - bo tylko poprzez inwestycje można skutecznie podnosić zdolności konkurencyjne".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.