Byli prezesi KGHM działali zgodnie z prawem
Cztery lata temu prokuratura oskarżyła ich o to, że Polska Miedź straciła przez nich ponad 15 mln zł. Pieniądze zostały wydane m.in. na prywatnych ochroniarzy dla nich i ich rodzin, wynajem willi w Podkowie Leśnej czy instalowanie podsłuchów – podała „Gazeta Wyborcza”.
Najpoważniejszy zarzut dotyczył decyzji o wydaniu przeszło 7 mln zł na skomplikowane urządzenia, które – jak twierdzili prezesi - miały służyć „przeciwdziałaniu szpiegostwu gospodarczemu\". Chodziło o specjalistyczne urządzenia antypodsłuchowe i instalację do służącą podsłuchiwania.
Prokuratura zarzucała im również wydanie przez KGHM przeszło 2,7 mln zł na wynajęcie osobistych ochroniarzy, którzy zajmowali się również zabezpieczaniem żon i dzieci prezesów.
Wątpliwości budziła również kwestia zatrudnienia w biurze zarządu Polskiej Miedzi 12 osób, na zarobki których firma wydała łącznie przeszło 3,6 mln zł, a - jak twierdzi prokuratura - nie było żadnych efektów ich pracy.
Po czterech latach procesu sąd uniewinnił oskarżonych. Stwierdził, że ich działania nie przyniosły kombinatowi szkody.
- To kuriozalny wyrok - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy prokurator Lilianna Łukasiewicz. - Na pewno będziemy się od niego odwoływać – cytuje słowa prokuratora „GW”.