Był błękitny, był zielony, będzie odnawialny

fot: Jarosław Galusek/ARC

Zakulisowe zagrywki, intrygi, przymusowe aranżowane małżeństwa, ostre starcia – wszystko, czym zachwycały się nasze babcie, ciotki, matki, żony i kochanki oglądając kolejny odcinek „Zbuntowanego anioła” albo „Dzikiego księżyca” – miało niedawno miejsce na krajowym podwórku. Prześledźmy odcinek nr 2016

fot: Jarosław Galusek/ARC

Podczas gdy media ogólnopolskie od kilku miesięcy donoszą, że w kraju brakuje węgla dla energetyki, ciepłownictwa i przemysłu, a prasa lokalna sprawdza okoliczne składy i alarmuje, że podobny problem dotyczy również węgla opałowego i odbiorców detalicznych, minister Krzysztof Tchórzewski deklaruje, że dla nikogo węgla nie zabraknie, a sytuację na rynku, na którym obserwujemy m.in. kilometrowe kolejki samochodów pod kopalniami, nazywa „psychozą”. Bez względu na to, czy problem istnieje faktycznie, czy - jak uważa szef resortu energii - tylko w głowach konsumentów, w ostatnich latach, jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne pomysły syntetycznego lub ulepszonego węgla.

Jeśli chodzi o ulepszanie, w kraju zajmuje się tym Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla. Po raz pierwszy o „błękitnym węglu” usłyszeliśmy dwa lata temu, kiedy Centrum Badań Technologicznych IChPW ogłosiło, że kończy testy nowego typu domowego paliwa, przygotowywanego w ramach programu Gekon (Generator Koncepcji Ekologicznych). Pierwsze badania dowodziły wtedy, że bez względu na stosowane urządzenia grzewcze, spalając „błękitny węgiel” można znacznie zredukować poziom emitowanych zanieczyszczeń. Nowe paliwo opracowywane przez Instytut miało być odpowiedzią na problem krakowskiego i śląskiego smogu, na długo zanim rozgorzała nad nim najgorętsza dyskusja zimą tego roku.

„Kawałkowe paliwo bezdymne” – bo tak określany był „błękitny węgiel”, zanim uzyskał swoją bardziej nośną marketingowo nazwę – to paliwo, którego technologia wytwarzania jest stosunkowo tania i prosta, nie różni się zbytnio od produkcji koksu. W największym uproszczeniu polega ona na częściowym kontrolowanym odgazowaniu w specjalnych przemysłowych układach. Emitowane tam spaliny są oczyszczane do poziomu określanego standardami emisyjnymi, a odbiorca otrzymuje schłodzone, przesiane i spakowane paliwo. „Błękitny węgiel” produkowany jest ze zwykłego węgla energetycznego typu 31 lub 32, przy zachowaniu kilkuprocentowej zawartości części lotnych, dzięki czemu łatwo się rozpala, a to również duży plus dla odbiorców.

Dzięki wcześniejszemu odgazowaniu, podczas spalania w klasycznych, prostych paleniskach ma emitować (w zależności od cech poszczególnych układów czy umiejętności ich obsługi) średnio co najmniej kilkakrotnie mniej pyłu czy lotnych związków organicznych niż popularny groszek. Jednocześnie „błękitny węgiel” ma wyższą wartość opałową od paliwa, które trafia do większości polskich domów. Żeby jednak nie było tylko tak różowo, trzeba przywołać kwestię ceny, która według wstępnych szacunków pracowników instytutu może być 20-30 proc. wyższa od ceny dostępnego na rynku węgla opałowego (w listopadzie 2015 r. mówiono o 1000 zł za tonę, kiedy ceny ekogroszków oscylowały w granicach 600-700 zł).

O ile węgiel „błękitny” to paliwo przerobione, o tyle „zielony węgiel”, produkowany przez filipińską firmę MacKay Green Energy więcej ma wspólnego z biomasą i węglem jest raczej tylko z nazwy. Do jego produkcji wykorzystuje się rozplenicę słoniową – najszybciej rosnącą trawę na świecie, a proces produkcyjny również opiera się na gazyfikacji. Gotowy produkt zawiera ok. 20 proc. mniej popiołu niż węgiel dostępny na rynku. Firma zapowiada, że zaprezentowana w marcu br. technologia pozwoli Filipinom stać się ważnym graczem na rynku surowców na Pacyfiku. Według wstępnych szacunków, koszt produkcji pozwoli sprzedawać „zielony węgiel” po cenach konkurencyjnych względem węgla, przy zachowaniu zbliżonych parametrów jakościowych.

Teraz powstaje kolejna węglowa wariacja, nazywana już „węglem odnawialnym” lub „węglem błyskawicznym” (ponieważ w warunkach naturalnych węgiel spalany dzisiaj powstał 300-400 mln lat temu). Opracowywana w Instytucie Badawczym Surowców Naturalnych Uniwersytetu w Minnesocie technologia ma wytwarzać sztuczny węgiel z drewna i odpadów rolniczych. Tak produkowane biopaliwo ma parametry podobne do węgla wydobywanego w zagłębiu rzeki Powder w stanach Montana i Wyoming, w testach laboratoryjnych osiągało momentami nawet wyniki nieco lepsze od węgla „prawdziwego”. Do produkcji Instytut wykorzystuje podobny proces do palenia kawy: surowa biomasa jest suszona, podgrzewana w niskotlenowych warunkach i kompresowana.

Laboratorium Instytutu jest w stanie produkować od czterech do sześciu ton „odnawialnego węgla dziennie, co powinno wystarczyć do przeprowadzenia stosownych testów w przydomowych piecach na większym obszarze zurbanizowanym, żeby sprawdzić, jak radzi sobie w warunkach docelowych. Paliwo wymaga dodatkowych badań, a Instytut już teraz zacznie również rozpoznanie rynkowe – czy przy produkcji na skalę przemysłową „węgiel odnawialny” będzie w stanie konkurować z tradycyjnym surowcem? Niewątpliwym atutem „węgla odnawialnego” – podobnie jak w przypadku „węgla błękitnego” i „węgla zielonego” – jest znacznie niższa emisja szkodliwych substancji, przede wszystkim tlenków rtęci i siarki.

Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i portalu polishcoaldaily.com.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W poniedziałek maksymalne ceny paliw: benzyna Pb95 - 5,94 zł za litr, diesel - 6,12 zł za litr

W poniedziałek, podobnie jak w sobotę i niedzielę, litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 5,94 zł, benzyny 98 - 6,61 zł, a oleju napędowego - 6,12 zł. Cena maksymalna wszystkich rodzajów paliw jest niższa niż w piątek.

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.