Strajk w kopalni Budryk trwa od 47 dni. Niemal każdego dnia do opinii publicznej trafiają informacje o tym, co się dzieje w kopalni: okupacja, głodówka, zerwane negocjacje - przypomina \"Gazeta Wyborcza\". Do niedawna organizatorzy strajków nie mieli wpływu na to, co zostanie w mediach pokazane i jak skomentowane. Teraz mają nowe narzędzie - internet. Związkowcy z Sierpnia \'80 na swojej stronie opowiadają własną historię konfliktu. Zobaczymy tam filmy z demonstracji poparcia dla strajkujących i z wyjazdu żon górników do Warszawy. Jest reportaż ze strajku pod ziemią w Budryku i własne komentarze.
Jastrzębska Spółka Węglowa, do której należy Budryk, przyciśnięta do muru, wynajęła firmę public relations. - Nie ma się co dziwić. O losach strajku decyduje często przychylność opinii publicznej - mówią specjaliści od kształtowania wizerunku.
Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW: - Nie mamy sztabu kryzysowego, a strajk trwa już długo. Musieliśmy sięgnąć po kogoś z zewnątrz.
Wiadomo, że specjaliści od PR pomagają pracownikom spółki pisać komunikaty i oświadczenia dla mediów. Starają się też zapewnić im przewagę w mediach. - Strajkujący ciągle są obecni w gazetach, radiu i telewizji. Prezentują swoje racje, podsycają zainteresowanie mediów. Pracodawcy jest trudniej. Spółka miała dużo do powiedzenia, ale to strajkujący mieli zawsze więcej do przekazania dziennikarzom - wyjaśnia Jabłońska-Bajer. Unika jednak odpowiedzi na pytanie, czy teraz strajk to także wyścig o to, kto lepiej wypadnie w mediach. Zgadza się jednak z tym, że jest to już walka o rząd dusz. - Zależało nam na tym, by w mediach pokazali się ludzie, którzy chcą pracować. Trzeba ich było przekonać, by rozmawiali z dziennikarzami i to się udało. Wcześniej się bali - mówi rzeczniczka.
I rzeczywiście, jedną z najważniejszych informacji w mediach elektronicznych było w środę rano to, że przed bramą Budryka doszło do przepychanek między górnikami, którzy chcą pracować, a strajkującymi.
Tragiczny wypadek w Hucie Miedzi Głogów II. Nie żyje 38-letni pracownik huty
Do tragicznego wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę na terenie należącej do KGHM Huty Miedzi Głogów II. Zginął 38-letni pracownik huty.