Budryk: Przy zbrojeniu i likwidacji ścian robota jest bardziej urozmaicona, ale wymaga sporych umiej

W kopalni Budryk na wszystkich zmianach roboty zbrojeniowo-likwidacyjne wykonuje 73 pracowników. W ocenie kierownika oddziału GZL (zbrojeniowo-likwidacyjnego) Roberta Drzymały, ludzi do takich prac jest coraz mniej.

– W tym roku odeszło już 12 pracowników, głównie na emerytury. Mimo to radzimy sobie, ale musieliśmy zmienić organizację pracy – podkreśla kierownik Drzymała.

Brygady zbrojeniowo-likwidacyjne w „Budryku” przygotowały już w tym roku do wydobycia trzy ściany. Kończą prace przy zbrojeniu czwartej, Bw-6 w pokładzie 358/1, a zaczynają przy piątej – Cw-4 w tym samym pokładzie.

Na każdej zmianie robotami zbrojeniowo-likwidacyjnymi zajmuje się 15-17 osób. Kieruje nimi przodowy, o którym mówi się główny. Bo są jeszcze przodowi, których wyznacza kierownik w 4-osobowych brygadach, wykonujących określone prace – demontaż, montaż urządzeń – w różnych rejonach kopalni.

– Do konkretnej roboty kierujemy konkretnych ludzi – mówi o organizacji pracy kierownik Drzymała i ubolewa, że na emerytury odchodzą najbardziej doświadczeni górnicy. Nowych nie przybywa zbyt wielu. A poza tym trzeba ich szkolić.

– Nowo przyjęci wartościowymi pracownikami stają się dopiero po trzech latach. Najgorsze jest to, że mało który z nowych wie cokolwiek o kopalni. Czasem zdarza się ktoś, kto liznął dołu – ocenia kierownik.

Opinie i uwagi kierownika Drzymały potwierdzają ludzie z brygady, którą kieruje Marek Pawlik, przodowy zmiany.

– Do nas przychodzi mało nowych – podkreśla Zygmunt Szmit (blisko 20 lat pracy), który do „Budryka” przyszedł na początku lat 90. z likwidowanej kopalni „Saturn” w Czeladzi.

Większość jego kolegów z brygady trafiło do zakładu w Ornontowicach z kopalń likwidowanych w Zagłębiu Dąbrowskim. Choć codziennie dojeżdżają do pracy 50 km, są zadowoleni z tego, że mogą nadal być górnikami.

Przodowy Pawlik trafił do Budryka z Porąbki Klimontów (w czasach PRL-u ta kopalnia nazywała się Czerwone Zagłębie).

– Tamte kopalnie były zamykane, a tu była robota, to co mieliśmy robić? Trzeba było się przenieść – komentuje Pawlik.

Porównując pracę w zagłębiowskich kopalniach i w Budryku górnicy mówią bez zastanowienia: – Tu jest więcej techniki. Tam robiliśmy łopatą w ścianie. Pracę przy zbrojeniu lub likwidacji ścian górnicy z brygady Pawlika opisują tak: „Robota jest bardziej urozmaicona, niż przy wydobyciu”. Inna opinia brzmi: „Robota taka sama jak w ścianie, tylko trzeba się dwa razy lepiej znać na tym, co się robi”.

W brygadzie najkrótszy staż pracy na dole ma Adrian Vorreiter. Z wyboru zawodu jest zadowolony, mimo że ojciec górnik odradzał mu pracę w kopalni.

– Nie posłuchałem go i nie żałuję – stwierdza Vorreiter. – Na dole bardzo dobrze mi się robi. Koledzy z brygady dobrze mnie przyjęli.

– Jesteśmy zgrani – ocenia swoich ludzi przodowy Marek Pawlik. – Każdy wie, co ma robić. Nikogo do roboty nie trzeba gonić. Byłoby łatwiej, jakby nam dorzucili z dziesięciu dobrych fachowców. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na tegoroczne wakacje wydamy średnio niemal 300 zł więcej na osobę niż rok temu

Średnio 2042 zł wyda statystyczny Polak na tegoroczne wakacje; to o niemal 300 zł więcej niż rok wcześniej - wynika z badania "Wakacyjny Portfel Polaków 2026". Przeciętne gospodarstwo domowe na letni wypoczynek przeznaczy ok. 5,1 tys. zł, czyli ponad 700 zł więcej niż w 2025 r.

Łzy w cechowni i wagonik z ostatnią toną węgla. Historyczny koniec wydobycia w KWK Bielszowice

W czwartek, 25 czerwca, po 122 latach działalności symbolicznie zakończono wydobycie węgla w kopalni Bielszowice. - Przez te wszystkie dekady Bielszowice były naszym wspólnym domem i miejscem ciężkiej pracy. Złoża, które pozostawili nam nasi przodkowie, pozwoliły zbudować pomyślność wielu pokoleń - podkreślano podczas czwartkowej uroczystości.

Energetyczni giganci podpisali list intencyjny ws. odbudowy energetyki Ukrainy

Szefowie PGE, Orlenu, Enei i Tauronu podpisali w Gdańsku list intencyjny dotyczący zaangażowania w odbudowę ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podkreślił, że nie wyobraża sobie, żeby polskie firmy nie brały udziału w odbudowie Ukrainy.

Górnicza spółka wygrała proces z ekologami. Poszło o koncesję

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Frank Bold. Tym samym zakończył się wieloletni spór dotyczący koncesji Kopalni Turów.