Bruksela nadal domaga się zwiększenia celu redukcyjnego emisji CO2 powyżej 20 procent
Rady UE ds. Środowiska obradowała wczoraj (14 bm) w Luksemburgu. Omawiano m.in. kwestie dotyczące zmian klimatu w ramach przygotowań do Konferencji Klimatycznej ONZ (COP 16), która odbędzie się pod koniec tego roku w Cancun w Meksyku (29 listopada – 10 grudnia 2010 r.).Na forum obrad stanęła również sprawa podwyższenia celu redukcyjnego powyżej 20 proc. w świetle ostatniego komunikatu Komisji Europejskiej pt: „Analiza możliwości zwiększenia celu 20-procentowej redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz ocena ryzyka ucieczki emisji”.
W dyskusji na temat przyczyn globalnego ocieplenia, zarówno w Polsce jak i na świecie, ścierają się różne poglądy. Znacząca grupa naukowców (głównie klimatolodzy), związana z Międzyrządowym Panelem ds. Zmian Klimatu, podkreśla powagę zagrożenia oraz znaczącą, bo sięgającą ponad 90 proc., pewność, że to działalność człowieka przyczynia się do nasilających się zmian klimatu. Pogląd ten podzielają organizacje ekologiczne oraz formalnie 194 kraje, które podpisały i ratyfikowały Ramową Konwencję o Zmianach Klimatu. Z drugiej strony istnieje grupa badaczy, która w mniejszym lub większym stopniu kwestionuje działalność człowieka jako czynnik wpływający w decydujący sposób na zmianę klimatu. Znajdują oni poparcie wśród przedstawicieli przemysłu wydobywczego i energetycznego bazujących na paliwach kopalnych. Również w Polsce wiele osób, często prominentnych, podważa celowość podejmowania radykalnych działań na rzecz ochrony klimatu, uznając, że są to pieniądze wyrzucone w „błoto” - czytamy w raporcie warszawskiego Biura Komisji Europejskiej, który dotarł do portalu nettg.pl.
Wszystkiemu winien jest człowiek
Unia Europejska przyjmuje, że rola człowieka w procesie zmian klimatycznych jest znacząca, akceptuje również historyczną odpowiedzialność krajów rozwiniętych za pogarszające się warunki życia w wielu państwach rozwijających się. Jednocześnie dążąc do uzyskania jak największej konkurencyjności w gospodarce globalnej, UE przyjęła najbardziej restrykcyjną w skali świata politykę klimatyczną w powiązaniu ze strategią energetyczną. Uznano, że warunkiem zasadniczego ograniczenia zmian klimatu będzie niedopuszczenie do przekroczenia wzrostu temperatury o 2 stopnie Celsjusza, licząc od okresu przedprzemysłowego. Oznacza to konieczność utrzymania koncentracji CO2 na poziomie ok. 450 ppm.
Aby osiągnąć ten cel w roku 2050, kraje rozwinięte powinny ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o 80-95 proc. w stosunku do roku 1990. Wyrazem determinacji ze strony UE jest deklaracja gotowości przyjęcia skali redukcji emisji o 30 proc. w okresie 1990 – 2020, w ramach nowego światowego porozumienia będącego kontynuacją Protokołu z Kioto. Przywódcy państw członkowskich Unii zobowiązali się do tego już w marcu 2007 r., pod warunkiem, że inne państwa rozwinięte zobowiążą się do działań na podobną skalę, zaś kraje rozwijające się aktywnie włączą się do działań na rzecz budowania gospodarki niskoemisyjnej.
Niestety, w trakcie zeszłorocznej konferencji COP 15 w Kopenhadze nie zdołano zawrzeć porozumienia o ograniczeniu emisji po roku 2012. Rodzi się zatem pytanie czy UE nie idzie za daleko w swojej polityce klimatycznej? Czy stwarza to większą szansę czy będzie kreować zagrożenia?
Polska energetyka w trudnej sytuacji
Zagadnienie to jest szczególnie istotne jest dla Polski, gdzie wytwarzanie energii elektrycznej w ponad 92 proc. pochodzi z paliw kopalnych, a przyrost liczby samochodów oraz związanych z tym podróży gwałtowanie rosną. Polski sektor energetyczny jest w trudnej sytuacji, ale jego bardzo poważne zacofanie i konieczność odtworzenia majątku (np. 40proc. mocy produkcyjnych ma 40 lat lub więcej) paradoksalnie stanowi unikatową szansę na dokonanie zasadniczej zmiany – przejście z modelu zdominowanego obecnie przez państwowe, skonsolidowane korporacje energetyczne, na rzecz energetyki rozproszonej. Według założeń „Polityki energetycznej Polski do roku 2030” dominacja obecnego modelu, mimo przewidywanego uruchomienia elektrowni jądrowych wraz z rozwojem transportu przyczyni się do wzrostu o 8,5 proc. emisji gazów cieplarnianych w Polsce w okresie 2020 – 2030 – czytamy w dokumencie .