Bruksela: Gazociąg północy jest Unii potrzebny
Gazociąg Północny od lat wywołuje polskie protesty, ale nasze argumenty polityczne nigdy nie wzbudziły entuzjazmu unijnych partnerów. Nasi politycy zmienili wiec front i przekonują teraz, że inwestycja będzie zagrożeniem dla środowiska w związku z zalegającymi na dnie morskim pozostałościami z okresu II wojny światowej.
Zmiana argumentacji nie jest przypadkowa - wiele bowiem wskazuje na to, że budowę północnej rury mogą powstrzymać praktycznie już tylko negatywne analizy ekologiczne.
Już w 2006 r. gazociąg północny został zaliczony przez Unię Europejską do grupy tzw. projektów europejskiego znaczenia, które mogą liczyć na finansowanie ze wspólnego budżetu. Dziś bałtycka rura staje się dla Unii jeszcze ważniejsza, bo projekty alternatywne nie są zaawansowane. Chodzi zarówno o drugą nitkę gazociągu jamalskiego (przez Białoruś i Polskę), jak i projekt Amber, który miałby łączyć Rosję z Europą Zachodnią przez terytorium państw bałtyckich i Polski.
W tej sytuacji pomysł realizowany przez spółkę Nord Stream, należącą do rosyjskiego Gazpromu i niemieckich firm BASF i E.ON, jawi się jako wybawienie.
Unia potrzebuje gazu. I będzie go potrzebowała coraz więcej – podkreśla „Rz”.