Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.54 USD (0.00%)

Srebro

85.45 USD (+0.09%)

Ropa naftowa

99.51 USD (+2.71%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.80%)

Miedź

5.84 USD (-0.72%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.54 USD (0.00%)

Srebro

85.45 USD (+0.09%)

Ropa naftowa

99.51 USD (+2.71%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.80%)

Miedź

5.84 USD (-0.72%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Brexit w niewielkim stopniu wpłynie na polska gospodarkę

fot: ARC

Można oczekiwać spadku dynamiki wzrostu PKB z około 3,5 proc. w pierwszym półroczu br. do około 2,5 proc. w drugim półroczu i około 2 proc. w 2013 roku - uważa prof. Stanisław Gomułka

fot: ARC

Brytyjscy obywatele wbrew oczekiwaniom rynków opowiedzieli się za opuszczeniem Unii Europejskiej. Zaowocowało to natychmiastowym osłabieniem zarówno funta, jak i złotego. Zdaniem prof. Stanisława Gomułki z Business Centre Club realny wpływ brexitu na gospodarki pozostałych krajów Unii, w tym Polski, będzie niewielki. Najbardziej ucierpi sama Wielka Brytania.

- Dla polskiej gospodarki brexit oznacza wzrost niepewności zarówno jeśli chodzi o dopływ środków unijnych, jak i o kursy walutowe - mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

- Jeśli chodzi o środki unijne, to wynika to stąd, że Wielka Brytania była dużym płatnikiem netto - prawie 10 mld funtów. Więc teraz będzie znacząco mniejszym płatnikiem, co może oznaczać konieczność pewnych zmian, nie dramatycznych, ale zauważalnych w dopływie środków unijnych na np. projekty inwestycyjne.

23 czerwca niemal 52 proc. Brytyjczyków, zwłaszcza z Anglii i Walii, opowiedziało się za wystąpieniem ich kraju ze wspólnoty. W Szkocji, Irlandii Północnej i Londynie wygrała opcja prounijna. Za izolacją Wielkiej Brytanii głosowali głównie starsi ludzie, podczas gdy w młodszych grupach wiekowych więcej było zwolenników pozostania w Unii.

Z Wielkiej Brytanii płynie co roku do unijnej kasy składka wielkości 11 mld euro. To mniej niż płaci np. Francja, nie wspominając już o Niemczech, zasilających wspólny budżet kwotą ponaddwukrotnie wyższą. Jak jednak zaznacza Gomułka, w obecnej perspektywie problemem jest nie tyle niedostatek pieniędzy, ile niedostatek projektów, na które można by je uzyskać.

- Koszt tego zostanie rozłożony na wszystkich beneficjentów netto, ale Polska jest największym beneficjentem netto środków unijnych, w związku z tym trzeba się liczyć z tym, że o jakieś 1-2 mld, może więcej euro w skali rocznej trzeba będzie ograniczyć ten dopływ środków - przypuszcza ekonomista.

- Ale na razie mamy środki, których nie wykorzystujemy, ponieważ nie przygotowaliśmy odpowiedniej liczby projektów inwestycyjnych, więc w tym roku np. inwestycje publiczne współfinansowane ze środków Unii Europejskiej są na wyjątkowo niskim poziomie. To wykorzystywanie środków unijnych w dużym stopniu zależy właśnie też od nas. Jak będzie mniej tych środków, to prawdopodobnie będzie większa efektywność, lepszy dobór projektów inwestycyjnych. Nie oczekiwałbym tuta j jakiegoś dużego wpływu na gospodarkę.

Choć pozostałe unijne kraje opowiedziały się za jak najszybszym rozwodem z wyspiarzami, zgodnie z punktem 50. Traktatu Lizbońskiego opracowanie warunków opuszczenia UE zajmie Brytyjczykom dwa lata. W tym czasie będą musieli swoją składkę płacić. Dalsze losy wzajemnych relacji zależeć będą od wynegocjowanych warunków, np. tego, czy Wielka Brytania pozostanie w Europejskim Obszarze Gospodarczym, czy nie.

- Oczywiście to wszystko można uznać za wpływ niewielki. Największy wpływ będzie na gospodarkę brytyjską głównie ze względu na bardzo ważną rolę londyńskiego City. Wiele banków międzynarodowych może się zdecydować na znaczne zmniejszenie aktywności w Londynie na rzecz np. Frankfurtu, Mediolanu czy Nowego Jorku.

Mówi się także o możliwości awansu Warszawy. Na przykład przedstawiciele Goldman Sachs rozważają przeniesienie swojej głównej europejskiej siedziby z Londynu do stolicy Polski.

Największy niepokój związany z brexitem dotyczy jednak przebywających w Wielkiej Brytanii Polaków, z których tylko część ma zezwolenie na pobyt stały czy wręcz brytyjskie paszporty. Szacuje się, że znad Tamizy wyjechać może od 120 do nawet 400 tys. Polaków. Ekonomiści wątpią jednak, czy wszyscy trafią na polski rynek pracy; raczej poszukają nowych ojczyzn na innych unijnych rynkach.

- Wydaje mi się, że będą wracać do Polski, ale nie masowo. Mamy tzw. nową imigrację do Wielkiej Brytanii z Polski, to jest blisko milion osób w ciągu tych ostatnich 12 lat. Nie wykluczam, że jakieś może 200-300 tys. z tych osób wróci do kraju - szacuje Gomułka.

- Nie od razu, ale przez szereg lat albo zmniejszy to odpływ z Polski do Wielkiej Brytanii, ale także w umiarkowanej skali. W ogóle proponuję założyć, że wpływ na gospodarkę i Polski, i innych krajów Unii Europejskiej będzie stosunkowo niewielki, w wielu przypadkach nawet marginesowy. Największy wpływ negatywny będzie na gospodarkę brytyjską.

Pierwszym widocznym skutkiem wyniku referendum było osłabienie się brytyjskiego funta, który spadł do poziomów najniższych od 30 lat, a także złotego oraz umocnienie bezpiecznych aktywów, takich jak złoto czy frank szwajcarski. W relacji funt-złoty bardziej straciła brytyjska waluta, która potaniała o ponad 20 groszy. To zła wiadomość dla eksporterów, a Wielka Brytania jest trzecim rynkiem eksportowym dla Polski po Niemczech i Czechach. Odpowiada za 6,4 proc. polskiego eksportu (dane GUS za I-IV 2016, liczone w złotych).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.