Branża OZE nie jest zadowolona z przepisów

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Pojawiły się jednak sygnały, że w niektórych dziedzinach OZE mogą nastąpić bankructwa czy upadłości

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Ministerstwo Energii opublikowało rozporządzenie, które potwierdziło tegoroczną aukcję energii z odnawialnych źródeł. Wciąż jednak nie jest znany jej termin oraz nie jest pewny kształt systemu wsparcia w 2017 roku. Niejasności co do przyszłości systemu wstrzymują plany producentów energii i inwestorów, co powoduje zastój w branży.

– Pierwsza aukcja na pewno zakończy się powodzeniem, czyli rozstrzygnięciem, natomiast najpierw trzeba ją ogłosić – zauważa Maciej Musiał, dyrektor zarządzający w firmie Pracownia Finansowa. – Cały czas jesteśmy przekonywani, że odbędzie się w tym roku, ale mamy już połowę listopada i wciąż nie jest ona ogłaszana. Co prawda wiele projektów, w tym nasze, jest już po prekwalifikacji Urzędu Regulacji Energetyki, natomiast to, czy aukcja faktycznie odbędzie się w tym roku, nadal nie jest pewne. Wiele osób z branży w to po prostu wątpi.

Obowiązujący od 1 lipca br. system aukcyjnego zakupu energii odnawialnej zakłada udzielanie wsparcia producentom, a sama energia podzielona jest na tzw. koszyki aukcyjne. Po ogłoszeniu przez rząd postępowania w sprawie określonej ilości prądu z danego koszyka zgłoszone do niego projekty mają otrzymać wsparcie w postaci stałej ceny w ciągu najbliższych piętnastu lat. Warunkiem jest zaproponowanie tańszej oferty niż warta jest konkurencyjna propozycja. Wsparcie ma także nie być przyznawane, gdy do aukcji zgłoszonych jest za mało projektów i szacowana produkcja nie pokryje ilości, którą będzie chciał nabyć rząd.

– Zaraz zmieni się rok na 2017 i znów nie będziemy mieć przepisów regulujących to, jak ma się to odbywać w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy – wskazuje Maciej Musiał.

23 listopada natomiast Ministerstwo Energii ogłosiło dwa projekty rozporządzeń w sprawie kształtu systemu aukcyjnego w 2017 roku i przekazało je do konsultacji publicznych, Zdaniem Musiała podane w nich parametry nie są rewelacyjne dla energetyki wiatrowej, ale branża czeka na wersję ostateczną.

– W dodatku pierwsza aukcja ma być próbną, więc mogą przystąpić do niej tylko biogazownie oraz małe źródła o mocy do 1 MW, wiatrowe i fotowoltaiczne. Przy czym zamysłem było wsparcie tego ostatniego źródła, czego skutkiem było drastyczne obniżenie ceny referencyjnej dla elektrowni wiatrowych z projektowanych początkowo 475 do 415, a dziś jest tylko 300 zł za megawatogodzinę. Chodziło o to, jak sądzę, żeby instalacje fotowoltaiczne miały większą szansę wygranej – mówi Maciej Musiał.

Założenie jest przede wszystkim takie, jak wyjaśnia Maciej Musiał, że kontraktowana jest bardzo mała ilość energii. Aukcja testowa ma dotyczyć kupna energii pochodzącej z zaledwie czterdziestu małych instalacji wiatrowych lub do 100 jednomegawatowych urządzeń fotowoltaicznych.

– Więc ta ilość energii jest naprawdę znikoma, to kropla, więc bez rozpędu nie jesteśmy w stanie zrealizować celu uzyskiwania energii z OZE do roku 2020, bo cały br. można spisać na straty, jeśli chodzi o rozwój energetyki odnawialnej w Polsce – przekonuje Maciej Musiał. – Wszystko tak naprawdę stoi, czekając na regulacje, które miały obowiązywać od 1 stycznia br., chociaż dopiero w lipcu weszła ustawa. A aukcji wciąż nie ma.

Jak podkreśla, jeszcze dwa lata temu rynek był bardziej stabilny i przewidywalny, a inwestorzy chętnie angażowali na nim swoje kapitały. Teraz podjęcie decyzji inwestycyjnej trwa znacznie dłużej.

– Rozstrzygnięcie aukcji wcale nie znaczy więc, że będziemy na potęgę budować elektrownie wiatrowe w Polsce, bo po wygraniu zwycięzca ma do czterech lat na realizację inwestycji – przypomina Maciej Musiał. – Rynek praktycznie został wyhamowany do zera i rozstrzygnięcie aukcji dopiero zacznie ponownie go napędzać. Na pewno czekają nas duże przestoje, co też jest niekorzystne z punktu widzenia debaty o rynku mocy w Polsce. Nie jest wykluczone, że powstała luka spowoduje czasowe wyłączenia, tzw. blackouty, bo budowy nowych bloków energetycznych z wyłączaniem starych, nienadających się do eksploatacji nie zostały zgrane. OZE miało być jednym z elementów łagodzących ten problem. Na razie jednak jest przeciwnie, bo on narasta.

W wyniku zahamowania rynku międzynarodowi inwestorzy instytucjonalni wycofują swój kapitał, przenosząc go w inne miejsca, na przykład do sąsiadów Polski.

– Cały świat podwoił nakłady na odnawialne źródła energii w 2015 roku, są one teraz dwa razy większe niż na energetykę konwencjonalną – wyjaśnia Maciej Musiał. – Rządy kolejnych państw przekonują, że chcą dekarbonizacji, zamierzają coraz więcej energii produkować z odnawialnych źródeł. Natomiast w Polsce trend się odwrócił w zupełnie inną stronę, wiosłujemy w przeciwnym kierunku. Nie jesteśmy w stanie oszacować, do czego nas to doprowadzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Wysyłamy ludzi na odprawy i górnicze urlopy, a potem płaczemy, że pracowników brakuje

Raptem tydzień byłem na urlopie, a tu sezon ogórkowy niemal się zaczął. Nie w polityce, bo tam się trochę dzieje. Najbardziej bawi mnie zmiana poglądów i ocen na temat ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli politycznymi sojusznikami. Nie emocjonuje mnie to, bo złudzenia na temat polityków w naszym kraju straciłem już dawno.

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.

Książka na weekend: „Czterech zuchwałych”. O amerykańskich żołnierzach walczących w Europie

Brytyjski pisarz Alex Kershaw specjalizuje się w pisaniu, opartych na faktach, książek historycznych dotyczących drugiej wojny światowej. Na księgarskim rynku jest już jego najnowsza pozycja „Czterech zuchwałych”. To świetna opowieść o losach amerykańskich żołnierzy, którzy w czasie drugiej wojny światowej walczyli w północnej Afryce, Włoszech, Francji i w Niemczech.

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.