Bogdanka w dobie transformacji: walka bez dopłat
Rozmowa ze Sławomirem Krenczykiem, zastępcą prezesa zarządu ds. rozwoju LW Bogdanka
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Sławomir Krenczyk, zastępca prezesa zarządu ds. rozwoju LW Bogdanka
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Rozmowa ze Sławomirem Krenczykiem, zastępcą prezesa zarządu ds. rozwoju LW Bogdanka
Na Śląsku słowo „transformacja” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. A jak to wygląda na Lubelszczyźnie?
Transformacja jest największym wyzwaniem nie tylko szeroko rozumianej branży energetycznej, ale w szczególności branży wydobywczej węgla kamiennego. Powód jest prosty: długoterminowa perspektywa transformacji energetycznej oznacza zakończenie cyklu życia węgla kamiennego energetycznego jako produktu. To perspektywa, która niepokoi społecznie, ale stwarza też bardzo konkretne wyzwania biznesowe. Mówimy o horyzoncie liczonym w dekadach – to nie jest ani jutro, ani pojutrze. Wydarzenia geopolityczne ostatnich lat pokazują zresztą, że konkretny harmonogram może jeszcze wymagać przemyślenia.
To, co dzisiaj widzimy w Bogdance od strony ekonomicznej, to dwa trudne procesy. Po pierwsze – spadek popytu na węgiel kamienny energetyczny. Po drugie – silna presja cenowa. Spadek popytu wynika z decyzji inwestycyjnych podejmowanych w otoczeniu, zwłaszcza w energetyce. Presja cenowa jest jednak szczególnie dotkliwa, bo węgiel kamienny energetyczny w Polsce sprzedawany jest znacznie poniżej poziomów wynikających z cen światowych. Gdybyśmy wzięli ceny na rynku ARA, doliczyli koszty frachtu do Polski i przeliczyli na gigadżule, okazałoby się, że porównywalny węgiel z importu kosztowałby kilka złotych więcej za jednostkę energii niż realnie kosztuje ten wydobywany w kraju.
Tymczasem prawie wszystkie kopalnie w Polsce – poza Bogdanką – korzystają z pomocy państwa.
My nie otrzymujemy dopłat do działalności wydobywczej. To sytuacja trudna i nietypowa od strony ekonomicznej, którą łatwiej zrozumieć przez pryzmat polityki gospodarczej państwa. Musimy sobie z nią radzić. Wyniki za pierwsze półrocze 2026 r. są słabsze rok do roku, ale Grupa utrzymała dodatni wynik netto i stabilną płynność. Koncentrujemy się na utrzymaniu rentowności i dyscyplinie kosztowej w warunkach presji cenowej i wzrostu kosztów.
Patrząc jednak na notowania węgla na rynkach światowych, na poziom zapasów węgla oraz na proces stopniowej likwidacji wydobycia w niektórych kopalniach na Śląsku, dostrzegamy przesłanki do poprawy sytuacji. Nie opieramy jednak naszych działań wyłącznie na oczekiwaniu lepszej koniunktury.
Bogdanka nie ma żadnego wsparcia z budżetu państwa, tak jak śląskie kopalnie, a mimo to cały czas podkreśla się, że Lubelski Węgiel Bogdanka to najlepsza polska kopalnia.
Nie korzystamy z dopłat do działalności wydobywczej. Rozliczamy się w pełni własnym rachunkiem ekonomicznym. Mogę potwierdzić, że nasz jednostkowy koszt wydobycia jest znacznie niższy niż u konkurentów – to fundament naszej konkurencyjności. Jesteśmy przygotowani do konkurowania z cenami światowymi. Zbliżenie cen krajowych do poziomów światowych poprawiłoby warunki prowadzenia rentownej działalności bez dopłat do wydobycia.
Inwestujecie też w przyszłość, mając świadomość, że inwestycje w górnictwie przynoszą efekty często dopiero po kilku czy kilkunastu latach.
Oczywiście. Podstawowa część naszych środków inwestycyjnych jest alokowana w prace przygotowawcze. Inwestujemy w przyszłość przedsiębiorstwa. Decydując dziś o liczbie kilometrów wyrobisk przygotowawczych w kierunku konkretnych ścian, tak naprawdę inwestujemy w produkcję kopalni za dwa–trzy lata. Przy obecnej zmienności rynku ryzyka rosną – to już nie te czasy, kiedy górnictwo mogło przewidywać swoje potrzeby z wieloletnim wyprzedzeniem. Musimy na to elastycznie reagować.
Równolegle realizujemy projekty dywersyfikacyjne. Szukamy nowych biznesów, które będą mogły funkcjonować niezależnie od węgla. Nasza strategia z perspektywą do 2035 roku nie przewiduje wygaszenia działalności podstawowej, czyli wydobycia węgla. Odpowiedzialność wymaga jednak, byśmy równolegle rozwijali nowe źródła przychodów.
Prowadzimy szereg takich projektów, a część z nich jest bezpośrednio powiązana z naszym podstawowym biznesem.
Czym więc zajmują się spółki podległe pod LW Bogdanka?
Jedna z naszych spółek zajmuje się remontami mechanicznymi – dziś większość pracy wykonuje na rzecz kopalni, remontując urządzenia służące do wydobycia. Jednocześnie zdobywa nowe kompetencje i szuka okazji, by sprzedawać usługi na zewnątrz.
Drugim przykładem jest kolej. Jesteśmy nie tylko przedsiębiorstwem górniczym, ale także kolejowym. Dysponujemy ponad 20 lokomotywami i ponad 400 wagonami. Od tego roku w naszych barwach jeżdżą dwa nowe, nowoczesne elektrowozy. Wagony są oczywiście przystosowane do przewozu węgla, bo podstawowym zadaniem jest dostarczanie produktu klientom. Budujemy jednak nowe kompetencje: pozyskujemy kontrakty na przewóz kruszyw i biomasy, a w dalszej perspektywie analizujemy możliwości rozwoju transportu intermodalnego. Korzystamy z zasobów, które mamy wokół kopalni, do budowania nowych biznesów.
Mamy też mniejsze projekty. Jedna ze spółek prowadzi na terenie kopalni pralnię, która dba o odzież służbową naszych pracowników, ale przygotowuje się też do świadczenia usług zewnętrznych. Mamy kompetencje w utrzymaniu zieleni – kiedyś kupowaliśmy te usługi na zewnątrz, dziś realizuje je nasza spółka. Budujemy zestaw różnych aktywności. Każda z nich jest dziś w innej skali niż wydobycie węgla, ale docelowo będzie się rozwijać i zapewniać zarówno ciągłość funkcjonowania przedsiębiorstwa, jak i miejsca pracy.
Współpracujecie też z samorządami. Na Lubelszczyźnie, która jest znacznie mniej uprzemysłowiona niż Śląsk, ta współpraca ma szczególne znaczenie.
Tak. Powiat łęczyński to w dużej mierze monokultura węglowa. Funkcjonuje tu kopalnia, przedsiębiorstwa okołokopalniane i biznesy świadczące usługi dla dobrze opłacanych górników. Ewentualne zniknięcie kopalni całkowicie zmieniłoby strukturę gospodarczą regionu.
Naszym flagowym, wspólnym z samorządami projektem jest Strefa Inwestycyjna w Łęcznej. Liderami są oczywiście samorządy, ale kopalnia aktywnie z nimi współpracuje. Przygotowywany obszar ma przyciągać inwestycje z różnych branż. Doświadczenia podobnych stref w Polsce pokazują, że potencjał jest duży. Dodatkową zachętą jest położenie geograficzne Lubelszczyzny – zwłaszcza w kontekście przyszłej odbudowy Ukrainy.
A jak radzi sobie górnicza spółka z zagospodarowaniem terenów pogórniczych? Są już jakieś konkretne projekty?
Jesteśmy czynną kopalnią i nadal wykorzystujemy infrastrukturę do działalności wydobywczej. Natomiast strefa inwestycyjna, o której wspomniałem, jest odrębnym projektem rozwojowym, a jej docelowy obszar i kwestie własnościowe wymagają jeszcze uzgodnień.