Blisko 84 proc. Polaków zje w tłusty czwartek co najmniej jednego pączka

1676541008 packages

fot: pixabay.com

Podczas gdy w hipermarketach i dyskontach spożywczych znajdziemy nawet pączki z ceną w okolicach złotówki za sztukę, to cukiernicy słysząc, że produkty te nazywa się pączkami dostają białej gorączki

fot: pixabay.com

Zjedzenie co najmniej jednego pączka w tłusty czwartek deklaruje blisko 84 proc. Polaków, a prawie 60 proc. ma zamiar zjeść tego dnia od 2 do 4 sztuk - wynika z przygotowanego dla PAP raportu UCE Research. Za pączka trzeba zapłacić średnio 3,5 zł.

Jak zauważyli autorzy raportu, tradycja tłustego czwartku jest wciąż żywa. Co najmniej jednego pączka zje zdecydowana większość Polaków - zadeklarowało tak niemal 84 proc. spośród 4,6 tys. uczestników ankiety. Przy tym 59 proc. respondentów wskazało, że tego dnia ma zamiar zjeść od 2 do 4 pączków.

Z badania wynika również, że Polacy najczęściej kupią pączki w pobliżu miejsca zamieszkania lub pracy. 41,5 proc. skorzysta z oferty dyskontów i supermarketów, natomiast 36,1 proc. - z cukierni i piekarni. Pozostali zrobią zakupy w małych i średnich sklepach osiedlowych.

Autorzy raportu zwrócili uwagę, że do wyliczenia średniej ceny pączka wzięto pod uwagę wszystkie kanały sprzedaży - od sieci dyskontów po piekarnie i lokalne cukiernie.

“Średnią cenę standardowego pączka na poziomie nieco powyżej 3,5 zł można uznać za umiarkowaną w obecnych realiach rynkowych. Z analizy wynika też, że w tym roku ceny pączków utrzymują się na poziomach zbliżonych do ubiegłorocznych lub są jedynie nieznacznie wyższe. To sugeruje, że po dużych podwyżkach z poprzednich lat nastąpiła pewna stabilizacja“ - ocenił cytowany w raporcie Marcin Lenkiewicz z Grupy Blix.

Ekspert zauważył, że na średnią 3,5 złotego złożyły się zarówno ceny dyskontów, które oferują w promocji pączki poniżej 1 zł za sztukę, a także cukierni, gdzie za sztukę trzeba zapłacić wielokrotność tej kwoty.

“Na ostateczną cenę detaliczną wpływają liczne inne czynniki - m.in. jakość użytego do produkcji nadzienia i tłuszczu, koszty pracy, energii, marketingu oraz marża i lokalizacja punktu sprzedaży“ - wskazał Lenkiewicz.

Ekspert zwrócił uwagę, że najtańsze pączki produkuje się masowo z tańszych składników, a przy tym często są one mniejsze. Z kolei pączki z wyższej półki, za które trzeba zapłacić 8 zł i więcej to produkty, w przypadku których można liczyć na wyszukane nadzienia czy dodatki. Lepsze, a tym samym droższe składniki oraz rzemieślnicze wykonanie z dużym nakładem ręcznej pracy przekłada się zaś na wyższe koszty i cenę detaliczną.

Cytowana w raporcie Karina Gręda z Hiper-Com z Poland zwróciła uwagę, że dyskonty i hipermarkety traktują pączki jako produkt przyciągający klientów, szczególnie w okresie karnawału i tłustego czwartku. Oferowane przez te placówki promocyjne wielopaki zaniżają więc wyraźnie średnią cenę rynkową.

“Pamiętajmy też, że sieci handlowe mogą sprzedawać pączki taniej, bo produkują lub zamawiają ich ogromne ilości dla wszystkich sklepów w sieci. Mają też często własne marki lub dostawców hurtowych, co obniża koszt jednostkowy“ - podkreśliła Gręda.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.