Bilans: dzięki łagodnej zimie będą... wyremontowane drogi

fot: Andrzej Bęben/ARC

Dostawcy soli i firmy odśnieżające marzą o takiej zimie...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Remonty ulic czy zakup dodatkowego sprzętu dla służb dbających o czystość - tak władze niektórych miast planują wykorzystać środki zaoszczędzone dzięki łagodnej zimie.

Dokładnych kwot oszczędności miasta nie podają, ponieważ sezon zimowy jeszcze się nie skończył. Jednak w wielu miastach wiadomo już, że oszczędności będą i to niemałe. Np. w Warszawie na całą zimę zarezerwowano 78 mln zł, a do końca lutego wydano ok. 25,5 mln zł; w Przemyślu zarezerwowano 4 mln zł, wydano - 850 tys. zł; w Mielcu z zaplanowanych 2,2 mln zł wydano 900 tys. zł.

Rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta w Warszawie Iwona Fryczyńska tłumaczyła, że w stolicy początek sezonu zimowego to 15 października, koniec - 14 kwietnia.

- Sezon zimowy to dla nas IV kwartał jednego roku i I kwartał kolejnego roku. Jeżeli mówimy o koszcie sezonu zimowego, to zawsze w ten koszt wchodzi IV i I kwartał. Pieniądze, które zostają nam z pierwszego kwartału zimy, czyli tej na początku roku kalendarzowego, przechodzą na czwarty kwartał - wyjaśniła.

Oznacza to, że środki zaoszczędzone w styczniu-marcu, miasto rezerwuje na okres październik-grudzień.

Zarząd Oczyszczania Miasta w Warszawie odpowiada za 40 proc. stołecznych ulic - tych, którymi kursują autobusy komunikacji miejskiej - oraz 1,6 mln m2 chodników. Do lutego br. koszt związany z zimowym ich utrzymaniem wyniósł 25,5 mln zł z zarezerwowanych na całą zimę w budżecie 78 mln zł.

- W tym roku pieniędzy zostało dosyć dużo, można się więc spodziewać, że to nie będzie tylko tak, że zostaną one przekierowane na kolejne działania zimowe, które nas w tym roku czekają. Być może uda się sfinansować jeszcze inne zadania, ale jest zbyt wcześnie, by o tym szczegółowo mówić.

Fryczyńska zaznaczyła, że z powodu ciepłej zimy miasto więcej pieniędzy przeznaczy na utrzymanie zieleni czy sprzątanie, bo jeżeli zima w tym roku już nie przyjdzie, to służby miejskie będą musiały wcześniej zacząć np. zamiatać i myć jezdnie.

We Wrocławiu zaoszczędzone fundusze zostaną przeznaczone na utrzymanie czystości w mieście. Wrocławscy urzędnicy szacują, że dzięki łagodniej zimie uda się zaoszczędzić około 5 mln zł.

- Nie możemy jeszcze dokładnie podsumować sezonu zimowego, ponieważ we Wrocławiu trwa on od 1 listopada do 31 marca - informuje rzeczniczka miejskiej spółki Ekosystem Anna Bytońska.\

Prezydent Ełku Tomasz Andrukiewicz powiedział, że całą zaoszczędzoną na zimie kwotę miasto przeznaczy na zakup nowego taboru dla spółki utrzymującej porządek i czystość w mieście.

- Będziemy mogli także w sezonie turystycznym więcej wydać na sprzątanie.

Z kolei mieszkańcy Mrągowa będą mogli liczyć na dodatkowe remonty lokalnych dróg.

- Ile kilometrów wyremontujemy i gdzie, zdecydujemy jak podliczmy, ile pieniędzy zaoszczędziliśmy - poinformowała burmistrz Mrągowa Otolia Siemieniec.

Na drogi pozimowe oszczędności przeznaczy Przemyśl - powiedział PAP rzecznik prasowy prezydenta Przemyśla Witold Wołczyk. Samorząd miasta, na pięć jesienno-zimowych miesięcy (od listopada do marca) zaplanował 4 mln zł. Do tej pory wydał 850 tys. zł. Kolejne 900 tys. zł mają być wydane na poziomowe sprzątanie ulic. Rzecznik zaznaczył, że z pełnym bilansem oszczędności trzeba zaczekać do końca marca.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.