fot: Kajetan Berezowski
Ceremonii otwarcia hali dokonała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska
fot: Kajetan Berezowski
Kosztem blisko 3 mln zł samorząd Bierunia odbudował halę sportową zniszczoną podczas ubiegłorocznej powodzi. Uruchomiony w 2005 r. obiekt, uznany później za najlepszą przestrzeń publiczną województwa śląskiego, został doszczętnie zniszczony. Woda sięgała poziomu dwóch metrów. Dzięki przekazanym gminie środkom budżetowym, pochodzącym z unijnego Funduszy Solidarności, znów będą mogły odbywać się tu imprezy sportowe.
Ceremonii otwarcia dokonała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska w towarzystwie wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka.
Jako, że przed sześcioma laty hala wzniesiona została dzięki środkom europejskim, Komisja Europejska wstępnie nie wyraziła zgody na wsparcie zniszczonego przez wodę obiektu.
- Kiedy podczas wizyty Johannesa Hahna, unijnego komisarza ds. polityki regionalnej na Śląsku miałam okazję pokazać zniszczone domy i osiedla z pokładu śmigłowca, od razu zmienił zdanie. W sumie z unijnego Funduszu Solidarności na Bieruń przypadły prawie 3 mln zł. Polska otrzymuje ponad 100 mln euro z tego właśnie Funduszu - tłumaczyła Bieńkowska.
Według informacji, które portal nettg.pl otrzymał od burmistrza Bierunia Bernarda Pustelnika, na terenie gminy naprawiane są szkody popowodziowe wartości ok. 23 mln zł. Największy problem nie tkwi paradoksalnie w pieniądzach, ale w zawiłych i czasochłonnych procedurach zamówień publicznych.
- Po rozstrzygnięciu przetargów na każdej inwestycji uzyskujemy oszczędności w stosunku do kosztorysu. Czasem sięgają one ok. 30 proc. Aby wykorzystać zaoszczędzone środki trzeba przejść procedurę zmiany promesy, a później ogłosić kolejne przetargi. To czasochłonne, dlatego niewykluczone, że części środków nie da się wykorzystać i trzeba je będzie oddać - żalił się burmistrz.
Minister Bieńkowska zgodziła się, że procedury trwają, zapewniła jednak, że w większości przypadków nie dochodzi do takiej konieczności.
W ubiegłym roku w Bieruniu pod wodą znalazło się 1,6 tys. hektarów powierzchni. Zniszczeniu legło 870 budynków, ewakuowano 2,3 tys. mieszkańców. Na pomoc dla przeznaczono ok. 13 mln zł.
Odbudowa gminy wciąż trwa. Ma w tym udział także Kompania Węglowa, która wybuduje dom dla rodzin mieszkających dotąd w niecce powstałej w wyniku eksploatacji górniczej.