Bełchatów: Górnika dla pieniędzy otruła rodzina
fot: Jarosław Galusek
Po wstrząsie w kopalni „Bełchatów” pod koniec stycznia po odszkodowania zgłosiło się już 2 tysiące mieszkańców okolicznych wiosek i miejscowości
fot: Jarosław Galusek
- Z ekspertyzy toksykologicznej Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie wynika, że w organizmie zmarłego znajdował się azotyn sodu o wysokim stężeniu. To może świadczyć, że podana mu dawka tej substancji była śmiertelną. To wskazuje na otrucie - tłumaczy w rozmowie z portalem nettg.pl Witold Błaszczyk, rzecznik prasowy prokuratury.
Rzecznik dodaje, że ostateczne przyczyny śmierci tego mężczyzny będą znane w lutym. - Czekamy na kolejną już ekspertyzę biegłego medycyny sądowej. Ma być znana już za kilka tygodni. Wówczas ostatecznie będziemy wiedzieć, co były przyczyną śmierci górnika. W poprzedniej ekspertyzie patolog, jako przyczynę zgonu wskazywał zawał serca - tłumaczy Błaszczyk.
Prokuratura sprawą zajmowała się półtorej roku. Zatrzymano w tej sprawie żonę i syna zmarłego. W ocenie prokuratury to oni otruli górnika, dodając do kanapek azotyn sodu, środek do konserwacji mięsa. Powodem miały być pieniądze z odszkodowania. Kobieta po śmierci swojego męża otrzymała 124 tys. zł od firmy ubezpieczeniowej. Wraz z synem przyznali się do winy. Obojgu grozi dożywocie.