Będzie drożej? Niestety. Podziękuj za to Trumpowi
Majowy Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) wzrósł wobec kwietniowego odczytu o 1,6 punktu, co oznacza umocnienie oczekiwań inflacyjnych - poinformowało w środę Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Eksperci wskazali, że tendencja wynika utrzymującej się napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
fot: twitter.com/realDonaldTrump
Prezydent Donald Trump
fot: twitter.com/realDonaldTrump
Majowy Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) wzrósł wobec kwietniowego odczytu o 1,6 punktu, co oznacza umocnienie oczekiwań inflacyjnych - poinformowało w środę Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Eksperci wskazali, że tendencja wynika utrzymującej się napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Wskaźnik Przyszłej Inflacji prognozuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych. W maju br. WPI wyniósł 87,6 pkt., co oznacza wzrost 1,6 punktu w stosunku do wartości z ubiegłego miesiąca. Był to trzeci z rzędu, a zarazem najmocniejszy wzrost wskaźnika w ostatnim czasie. Eksperci zwrócili uwagę, że oczekiwania inflacyjne uczestników rynków, w konsekwencji trwania konfliktu na Bliskim Wschodzie, umacniają się i "stopniowo rozlewają na różne obszary działalności gospodarczej".
Największy wpływ na wzrost WPI w maju miały zdecydowanie wyższe niż przed miesiącem oczekiwania inflacyjne przedstawicieli przedsiębiorstw. Przewaga odsetka firm planujących w najbliższym czasie podwyżki cen nad odsetkiem przedsiębiorstw przewidujących obniżki wzrosła w maju br. do ponad 19 punktów procentowych, wobec 12 p.p. w ubiegłym miesiącu i niecałych 8 p.p. przed rokiem.
BIEC przekazało, że podwyżki planują przedstawiciele wszystkich badanych przez GUS branż, przy czym ta tendencja najsilniejsza jest wśród producentów metali, producentów tworzyw sztucznych oraz w przemyśle papierniczym. Zamiar podnoszenia cen w największym stopniu deklarują mniejsze firmy.
"Skłonność do podnoszenia cen stopniowo uwidacznia się w tzw. twardych danych, czyli w cenach producentów wyrażonych wskaźnikiem PPI. Co prawda roczna dynamika cen producentów jest ciągle ujemna, to jednak w ujęciu miesięcznym od dwóch miesięcy wyraźnie przyspiesza, osiągając dodatnie wartości; w marcu br. ceny wzrosły o do 1 proc. w stosunku do kwietnia, wobec 0,4 proc. w lutym i -0,2 proc. przed rokiem. Firmy ponoszą coraz wyższe koszty zakupu surowców, zaś możliwości kompensacji wzrostu tych cen poprzez nieco niższą marżę są bardzo ograniczone" - wskazano w raporcie.
Oczekiwania inflacyjne konsumentów, po silnym wzroście przed miesiącem o 10 p.p., w kwietniowych badaniach nie uległy zmianie. Ponad 82 proc. badanych konsumentów spodziewa się wzrostu cen, zaś spośród nich 42 proc. uważa, że ceny będą rosły w tempie dotychczasowym, 22 proc. spodziewa się, że będą rosły szybciej niż dotychczas zaś 19 proc. jest zdania, że wzrost cen w najbliższych miesiącach będzie wolniejszy od dotychczasowego. Jak zauważyło BIEC, interwencja na rynku cen paliw, spowalnia nieco proces rozprzestrzeniania się inflacji na pozostałe ceny dóbr i usług konsumpcyjnych, a tym samym ogranicza oczekiwania inflacyjne konsumentów.
"Wskaźnik cen surowców opracowywany przez IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) już od początku roku wykazywał tendencję do wzrostu. Gwałtowne przyspieszenie nastąpiło w marcu br., w konsekwencji wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, kiedy wskaźnik wzrósł o ponad 120 proc. Kwiecień przyniósł jego niewielką obniżkę. Jednak nie oznacza to stabilizacji cen, tym bardziej, że do wzrostu cen ropy, gazu i niektórych metali dołączył w ostatnim czasie wzrost cen surowców żywnościowych" - wskazało BIEC.
Biuro dodało, że w najbliższych miesiącach można spodziewać się dużej zmienności cen. "To zapewne nie będzie sprzyjać stabilizacji inflacji, zaś im dłużej panować będzie wysoka zmienność i niepewność tym większe prawdopodobieństwo nasilania się tendencji inflacyjnych" - oceniono.