Skupienie, pokuta i radość ze Zmartwychwstania Pańskiego, czyli święta polskie i śląskie

fot: Kajetan Berezowski

W Wielki Piątek i Sobotę w Skoczowie strażacy ochotnicy przebrani za żołnierzy rzymskich prowadzą Judasza ubranego w strój ze słomy

fot: Kajetan Berezowski

Dwa najważniejsze święta w tradycji chrześcijańskiej pod wieloma względami są do siebie podobne, zwłaszcza w tradycji ludowej. Na Boże Narodzenie Trzej Królowie odwiedzają Jezusa w stajence. W Wielkanoc Trzy Maryje obwieszczają, że Jego grób jest pusty. Miejsce osiołka i bydląt zajmują zajączek i kurczątka. W wielu zakątkach Polski żywy jest również zwyczaj wielkanocnego „kolędowania”.

Chodzenie po śmirgusie popularne jest wciąż w powiecie bielskim i na Żywiecczyźnie, choć zwyczaj ten pomału zanika. Polega na odwiedzaniu domów z najlepszymi życzeniami i zbieraniu różnych darów, jak jajka, ciasto i datki. W tym roku, podczas wielkanocnego jarmarku w chorzowskim Skansenie, ludowe zwyczaje z tego regionu zaprezentowali członkowie Zespołu Pieśni i Tańca Cepelia Fil Wilamowice. Barwni przebierańcy, zwani śmiergustami, w lany poniedziałek chodzą grupami po wsi, zaglądając do domów i polewając dziewczęta wodą do wtóru muzyki. W Beskidzie Śląskim znane były także „dziady śmigustne”. Prawdopodobnie przywędrowały z Małopolski. Byli to młodzieńcy przebrani za maszkary, owinięte powrósłami słomianymi, w słomianych czapkach i spódniczkach. „Zdrowia, szczęścia Wam życzymy! Jajek pełny koszyk cały, by pisklęta się chowały” – krzyczeli wniebogłosy. 

Żelazne zasady
– Dawniej panowały żelazne zasady, których trzeba było trzymać się, począwszy od Wielkiego Czwartku aż do Niedzieli. W Wielki Piątek można było wykonać tylko jedną pracę fizyczną, ale pod warunkiem, że drewno posłuży potem do wykonania jakiegoś przedmiotu dla gospodarstwa domowego. Wierzono, że przez śmierć Chrystusa na krzyżu tego właśnie dnia drzewo jest najtwardsze. Palono też kukłę Judasza. Każdy gospodarz wystrzegał się też smagania biczem konia nawet do tego stopnia, że często rozmontowywano bicze, by obwiązywać nimi przygotowane palmy. W Wielką Sobotę szło się odwiedzić Boży Grób, a w Niedzielę rano dzieciaki szukały, gdzie ukrył się zajączek – opowiada Marek Szołtysek, znawca śląskich tradycji.

Z Moraw natomiast przywędrował na Śląsk zwyczaj „wodzenia Judasza”. I do teraz w Wielki Piątek i Sobotę w Skoczowie strażacy ochotnicy przebrani za żołnierzy rzymskich prowadzą Judasza ubranego w strój ze słomy z nałożonym na szyję łańcuchem ozdobionym trzydziestoma metalowymi krążkami. Symbolizują one srebrniki, które miał otrzymać w zamian za wydanie Jezusa w ręce Piłata. Palenie poprzedza pochód ulicami miasta, a towarzyszy temu dźwięk kołatek. W sobotnie popołudnie zdrajca zostaje publicznie spalony.

Wielka Sobota od średniowiecza była dniem święcenia potraw wielkanocnych, które odbywało się po porannym nabożeństwie. W zdobionych koszykach przynoszono do kościoła jaja, chleb, sól, ser, masło, szynkę, kiełbasy i ciasta. Odwiedzano również bogato przystrojone groby Chrystusa i trzymano warty.

Na Śląsku znany jest także zwyczaj odwiedzania domostw w przededniu wielkanocnej niedzieli. To coś na wzór bożonarodzeniowej kolędy. I tu również pojawia się dźwięk kołatek.

Wielkanoc jednak kojarzy się nam przede wszystkim z potrawami.

– Śląski stół wielkanocny wbrew pozorom jest raczej monotonny. Pieczono „murzina”, czyli ciasto z wędliną, zwane również szołdrą bądź święcelnikiem. Te zwyczaje wciąż pozostają żywe w okolicach Wodzisławia Śląskiego i Połomi – wskazuje dalej Marek Szołtysek.

– Nade wszystko na wielkanocnych stołach królują wędzonki. Rano w wielkanocną niedzielę mięso pojawiało się na stołach po czterdziestu dniach postu. Na każdym śląskim stole wielkanocnym obowiązkowo stawiało się baranka wypieczonego z ciasta. Jest symbolem nie tylko śląskiej, ale także polskiej tradycji wielkanocnej. Przypominać ma ukrzyżowanego Chrystusa, jako baranka złożonego w ofierze za ludzkie grzechy. Natomiast symbolika jaja bierze się z tradycji pogańskich – dodaje. 

Jajo w ofierze
Jajo to symbol zmartwychwstania. W grobach beockich znajdowano posążki Dionizosa z jajkiem w dłoni, jako obietnicą reinkarnacji, powrotu do życia. Jako znak zmartwychwstania i odrodzenia jajo wyobraża zwycięstwo wiosny i słońca nad zimą i ciemnością. Jajka były nieodzownym daniem na stypach żałobnych w starożytnym Rzymie. Składali je Romanowie i Gallowie w ofierze swym bóstwom. Przez chrześcijaństwo zostało przejęte jako emblemat zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, który powstał z grobu niczym pisklę przebijające skorupę.

Na wschodnich ziemiach dawnej Polski istniał zwyczaj, iż w Wielki Piątek kobiety wiejskie obdarowywały księdza jajkami. Przebywający w Polsce za panowania Zygmunta III Wazy i Władysława IV inżynier wojskowy, architekt i znakomity kartograf Francuz Guillaume de Beauplan opisał ten zwyczaj w następujących słowach: „W dwie godziny ksiądz zbierał do pięciu tysięcy jaj! Dziękując pobożnym ofiarodawczyniom, całował dziewczyny i co młodsze kobiety, starym zaś babom podawał rękę do ucałowania”.

Najbardziej rozpowszechnionym zwyczajem związanym z jajkami było ich barwienie i zdobienie. I ta tradycja sięga czasów pogańskich.

Najstarszą metodą zdobienia jaj jest batik. Na główkę szpilki nabiera się płynny wosk i nanosi na ugotowane jajko. Farba barwi tylko miejsca niepokryte woskiem.

– Poza tym istnieją dwa rodzaje pisanek. Pierwsza to drapanki, które powstają przez drapanie ostrym narzędziem zewnętrznej barwionej powłoki jajka, technika spotykana głównie w Polsce i Austrii. Drugi, zwany kraszankami, to nic innego jak barwienie jaj w procesie ich gotowania w barwnym wywarze, dawniej uzyskiwanym wyłącznie ze składników naturalnych – tłumaczy Leszek Jęczmyk, mistrz zdobienia kraszanek.

I wreszcie palma. Ona również stała się symbolem Zmartwychwstania Pańskiego.

– Dawniej wierzono, że jeśli domownicy mają poświęconą palmę, nic złego im się nie stanie. Śląskie palmy wielkanocne nie są do przesady wysokie, ale za to składać się powinny wyłącznie z żywych roślin. Do ich wykonania wykorzystuje się przede wszystkim gałązki wierzby, czyli popularne bazie kotki, bukszpan, borówkę, dereń, gałązki drzewek iglastych, a więc: cis, tuje, widłaki, brzozowe gałązki, zasuszone kwiaty, trawy, zboża – opowiada Urszula Kopać, twórca ludowy z Rajczy, która w swym życiu wykonała już setki palm.

Polska i śląska Wielkanoc to wyjątkowe święta. Spędzone w rodzinnym gronie niosą ze sobą wiele radości i sentymentu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1765888186 g63vfrlwiaahkta

CPK wypłacił zaliczki odszkodowań właścicielom ponad 500 działek przejętych pod inwestycję Port Polska

Do października br. spółka CPK wypłaciła zaliczki na poczet odszkodowań za 547 działek objętych wywłaszczeniem pod budowę lotniska i zachodniego węzła komunikacyjnego w ramach inwestycji Port Polska - poinformowała spółka Centralny Port Komunikacyjny.

Kopalni już nie ma, dokumenty są nadal potrzebne. Gdzie ich szukać?

Do emerytury brakuje zaświadczenia o zarobkach z kilku lat. W domowej teczce jest świadectwo pracy, ale kopalnia od dawna nie fedruje, a w dawnym biurowcu mieści się inna firma. Telefon do kadr nie odpowiada. W takiej sytuacji najważniejsze staje się ustalenie, kto przejął dokumenty. Zamknięcie zakładu nie oznacza przecież, że przestają być potrzebne. Dla byłego pracownika właśnie teraz mogą mieć największe znaczenie.

Ile stali zostało w ściance? Pomiar grubości rurociągów i zbiorników bez wyłączania instalacji

Rurociągi odwadniające, sprężonego powietrza, ciepłownicze i technologiczne, a także zbiorniki, tracą materiał od środka: przez korozję, erozję i ścieranie. Z zewnątrz rura może wyglądać na sprawną aż do dnia, w którym przecieknie. Pomiar grubości ścianki pozwala ocenić jej stan bez cięcia, bez demontażu i najczęściej bez zatrzymywania instalacji.

Politechnika Śląska wśród najlepszych polskich uczelni technicznych

Politechnika Śląska znalazła się w gronie najwyżej sklasyfikowanych polskich uczelni technicznych w najnowszej edycji Times Higher Education World University Rankings 2027. Uczelnia utrzymała pozycję, zajmując jednocześnie 5. miejsce ex aequo wśród polskich szkół wyższych.