Balcerowicz: Polska jest zdrowsza, niż świątynie kapitalizmu
Podczas dyskusji po wykładzie inaugurującym III Kongres Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, który właśnie się rozpoczął, prof. Leszek Balcerowicz uspokajał Polaków.
- U nas jest zdowiej niż w świątyni kapitalizmu, czyli Stanach Zjednoczonych - mówił. Przekonywał, że największe katastrofy ekonomiczne mają miejsce, gdy w gospodarce jest za dużo państwa, a nie za mało.
- W USA było właśnie zbyt dużo państwa, a nie jak niektórzy myślą - za mało. To przecież nie chwiwi bankierzy dali możliwości, które stanęły u podstaw obecnego kryzysu - argumentował Balcerowicz. Jego zdaniem, polityka taniego pieniądza rozpoczęta przez Alana Greenspana i łatwy dostęp do kredytu najwięcej zawiniły.
- Efektu inflacji przy zbyt dużym kredycie nie było, bo pojawił się tani import z Azji. Jednak ryzyko dużego kryzysu wzrosło, kiedy na siłę forsowano regulacje dające niezwykle łatwe możliwości kredytowania dla każdego. Zauwazmy, że ani Fed, ani urosłe do olbrzymich rozmiarów Fannie Mae i Freddie Mac są de facto instytucjami publicznymi - mówił prof. Balcerowicz.
Według niego, model lewarowania kredytów i sekurytyzacji zobowiązań to jedynie następstwo.
- Model ten, który miał dać dywersyfikację ryzyka, nie sprawdził się. Znikło ono z pola widzenia, ale nie z rzeczywistości. Dlatego, kiedy nie wiadomo gdzie jest, ludzie się boją. To zamroziło rynek miedzybankowy i skończyło erę bankowości inwestycyjnej - wyjaśnił Balcerowicz.
Zdaniem Leszka Balcerowicza, daleko nam jeszcze do Wielkiego Kryzysu z lat 1929-1933.
- Trudno przy tym mówić o czasie, jaki zajmie wyjście z obecnej sytuacji. Niektórzy mówią 3-5 lat, ale nie jestem w stanie ani odrzucić, ani przyjąć takiej prognozy. Jedno jest pewne: świat się pozbiera. Zawirowania na rynkach są nieodłączną cechą kapitalizmu i nie można się im dziwić.
Gdyby jednak obece załamanie rozpoczęło się wczesniej, byłoby zdecydowanie łagodniejsze - dodał. Zdaniem Balcerowicza, najbardziej kryzys odczują w Europie gospodarki krajów nadbałtyckich, które bardzo mocno rosły na kredyt.
- Polska dużo mniej ucierpi, bo rośliśmy bardziej zrównoważenie. W sferze realnej ucierpimy jedynie poprzez spowolnienie wymiany handlowej z Unią Europejską. Sfera bankowa ma się dobrze - dodał.