Badanie: polscy legislatorzy biją kolejny rekord

fot: Jarosław Galusek/ARC

Proces rozpoczął się w czwartek 26 kwietnia

fot: Jarosław Galusek/ARC

W trzecim kwartale br. przyjęto w Polsce 6548 stron aktów prawnych, czyli o 13,2 proc. więcej niż przed rokiem - wynika z cyklicznego badania Grant Thornton. Na zapoznanie się z nowymi przepisami statystyczny Kowalski musiałby poświęcić codziennie niemal cztery godziny.

Jak wynika z najnowszej edycji "Barometru stabilności otoczenia prawnego w Polsce", czyli cyklicznego badania prowadzonego przez firmę audytorsko-doradczą Grant Thornton, polskie państwo bije kolejne rekordy w "produkcji prawa". Okazuje się bowiem, że w minionym kwartale przyjęto w naszym kraju 6548 stron maszynopisu aktów prawnych. To o 13,2 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Autorzy zestawienia zwracają jednocześnie uwagę, że tempo, w jakim w Polsce przyjmuje się prawo, silnie przyspiesza. - W I kwartale 2015 r. odnotowaliśmy wzrost o 5,5 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego, w II kwartale dynamika ta przyspieszyła do 9,1 proc., a teraz sięga ona już 13,2 proc. - wskazał partner zarządzający Grant Thornton w Polsce Tomasz Wróblewski.

- Polska jest bliska pobicia kolejnego historycznego rekordu produkcji prawa. Jeśli utrzymany zostanie przyrost z pierwszych trzech kwartałów 2015 r., to w całym 2015 r. wejdzie w życie 28018 stron nowego prawa, a więc o 2383 stron więcej niż przed rokiem. Tymczasem już w zeszłym roku Polska wyprodukowała najwięcej stron nowych przepisów w historii, a przynajmniej od 1918 r., odkąd zebraliśmy dane - podkreślił.

- Okres przedwyborczy sprawił, że w ostatnich miesiącach przetoczyła się przez Sejm prawdziwa lawina nowych przepisów. W trakcie trzech dni głosowań posłowie uchwalili 65 odrębnych, często bardzo skomplikowanych i obszernych aktów prawnych. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dostaliśmy w ten sposób kolejną, ogromną porcję legislacyjnych niedoróbek, czyli ustaw pisanych na kolanie, które wprowadzają więcej szkód niż pożytku do systemu prawnego - dodał Wróblewski.

Z wyliczeń Grant Thornton wynika, że obecnie na samo czytanie wszystkich nowych aktów prawnych najwyższej rangi, statystyczny obywatel lub przedsiębiorca musiałby poświecić codziennie 3 godziny i 55 minuty (nie licząc czasu na interpretowanie tych zmian i dostosowywanie się do nich). To o 29 minut więcej niż przed rokiem.

- Zmian w polskim prawie jest więc obecnie tak dużo, że w praktyce polscy obywatele i przedsiębiorcy nie są fizycznie w stanie się tym zmianom podporządkować. A to oznacza, że są niejako systemowo narażeni na ryzyko łamania prawa, a więc grozi im niezawiniona kara - ocenił Wróblewski.

Zaznaczył jednocześnie, że eksperci Grant Thornton policzyli jedynie akty prawne najwyższej rangi, a więc ustawy i rozporządzenia.

- To jednak tylko część przepisów, które nakładane są na obywateli i podmioty gospodarcze. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy stron innych przepisów tworzonych przez organy państwowe i Unię Europejską - wskazał.

Główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju Aleksander Łaszek komentując wyniki raportu stwierdził w rozmowie z PAP, że niepewność związana z chwiejnością polskiego prawa jest bardzo dobrze widoczna w decyzjach inwestycyjnych przedsiębiorców. - Widocznym skutkiem niepewności jest niska stopa inwestycji w Polsce. Jeśli prawo jest niestabilne i zmienne, to przedsiębiorcy boją się inwestować długoterminowo; nie wiedzą jakie przepisy będą obowiązywały za rok czy dwa lata - mówił.

Zwrócił przy tym uwagę, że w krajach naszego regionu w ciągu ostatnich 10 lat średnio inwestycje przedsiębiorstw wynosiły ok. 16 proc. PKB, podczas gdy w Polsce było to tylko 10 proc.

- Takiego wyniku nie można tłumaczyć słabymi perspektywami wzrostu gospodarki, kosztami, stanem infrastruktury czy nawet korupcją - te wskaźniki mamy na poziomie zbliżonym do regionu albo nawet lepszym - podkreślił. - Naszym zdaniem to co nas negatywnie wyróżnia to problemy z systemem podatkowym, które wynikają z jego skomplikowania i zmienności, a to jest częścią szerszego problemu jakim jest niestabilności prawa.

Łaszak uważa, że legislatorzy ciągle muszą poprawiać jakieś błędy. Problemem jest też w mentalność - gdy powstaje jakiś problem, przegotowywana jest kolejna nowelizacja albo ustawa, bo legislatorzy nie starają się ich rozwiązywać innymi metodami.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.