Australia: 40 dolarów dla górnika, 160 dla sztygara

1329140662 emerald dogowskazy3 wt

fot: Wacław Turek

Z górniczych miejscowości jest wszędzie daleko.

fot: Wacław Turek

Wszyscy górnicy w kopalniach węgla kamiennego w australijskim stanie Queensland zarabiają tyle samo. Dotyczy to pracowników tej samej kopalni. I nie ma żadnego znaczenia, co robią, jak długo pracują w kopalni czy w górnictwie. Taką zasadę wywalczyły związki zawodowe.

Górnik za godzinę pracy dostaje średnio około 40 dolarów australijskich. Obecny kurs - niespełna 3,4 zł za 1 dolara. W innych zawodach stawka godzinowa jest dużo niższa. Zaczyna się od 17 dolarów.

Polscy górnicy, którzy ostatnio zaczęli pracować w kopalniach stanu Queensland, zarabiają na godzinę około 45$, czyli plus minus 1200-1300 dolarów tygodniowo na rękę. Wyliczenie jest proste: 45$ x 12 godzin=540$ na dniówkę. Tę sumę należy pomnożyć przez 4 dni robocze i wychodzi 2160$ tygodniowo brutto. Od tej kwoty odliczyć trzeba podatek dochodowy, który w Australii jest progresywny. Dla dobrze zarabiających - a takimi są górnicy - jego stawka może sięgnąć 45 proc. Za pierwsze 6000 zarobionych dolarów nie płaci się podatku, a później są określone kolejne progi, po przekroczeniu których danina wzrasta do maksymalnej wysokości 45 proc.

Górnicy z firm, które pracują w kopalni na podstawie kontraktów, zarabiają trochę więcej. Ich stawki są wyższe, gdyż firmy kontraktowe nie płacą swoim pracownikom za urlopy czy dni chorobowe.

Przed 15 laty czas pobytu na chorobowym był nieograniczony. Firma płaciła wynagrodzenie chorującemu pracownikowi. Ta sytuacja była nagminnie wykorzystywana przez część zatrudnionych. Dlatego też firmy, i to nie tylko górnicze, ograniczyły płacenie za dni chorobowe do 10 dni w roku. W konsekwencji pracownicy ubezpieczają się prywatnie na okoliczność zachorowania na dłuższy okres i płacą składki z własnej kieszeni.

Są firmy górnicze, które za niewykorzystane dni chorobowe w roku wypłacają specjalne premie, które najczęściej są równowartością dniówek. Nie jest to praktyka powszechna.

W górnictwie rud czy budownictwie tunelowym obowiązują trochę inne zasady. Tam płace są bardziej zróżnicowane, np. górnik kombajnista ma większą stawkę od pozostałych górników.

Każda australijska kopalnia, jako odrębny podmiot gospodarczy, ma swój indywidualny system płac, ale stawki się drastycznie nie różnią od tych w innych zakładach.

Różnice polegają na dodatkach czy premiach. Jedne kopalnie płacą premie, inne nie. Jedne płacą 9 proc. na fundusz emerytalny, inne 10 proc. lub więcej (wymagane jest minimum 9 proc.). Dopłacają do czynszu za wynajęcie domu lub mieszkania albo nie. Jedne kopalnie dowożą górników do miejsca pracy za darmo (np. samolotami czarterowymi z Brisbane do Emerald), inne nie itp.

Stawki godzinowe dla elektryków i mechaników są wyższe od górniczych, gdyż muszą oni posiadać odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia.

Sztygarzy, zwani deputy, zarabiają dużo więcej niż górnicy. Ich zarobki są różne w różnych kopalniach. Zależą m.in. od tego, czy sztygar pracuje jako pracownik zakładu, czy jako tzw. kontraktor.

Sztygar kontraktor zarabia około 160 dolarów na godzinę, z tym że sam płaci podatek, opłaca sobie chorobowe i urlop. Ma jednak też różnego rodzaju zniżki w podatkach. Ich system jest nieco skomplikowany.

Deputy jest niezwykle ważną osobą w australijskiej kopalni, gdyż na dole nie możne się odbyć żadna praca, jeżeli w oddziale nie ma sztygara. Musi on być w oddziale całą 12-godzinną zmianę i kontrolować każde miejsce pracy co najmniej dwa razy w ciągu zmiany. Po każdej inspekcji wypełnia formularz poinspekcyjny.

Wielu sztygarów kontraktowców nie stara się o stałą pracę. Pracując na kontrakcie, mogą np. zatrudniać swoje żony jako sekretarki, czyli prowadzą wspólną działalność finansową. Kupują służbowe samochody z dochodów firmy itp. Jest to dla nich opłacalne.

Ostatnio z powodu braku ludzi z uprawnieniami sztygarów zarobki tej grupy poszybowały w górę. Ich pensje sięgają już nawet 190 dolarów za godzinę. W stanie Queensland sztygarzy zarabiają od 200 000 do 260 000$ rocznie, a w Nowej Południowej Walii  trochę mniej, tj. od 160 000$ do 220 000$. Kwoty te są uzależnione od kopalni, systemu zmian i godzin pracy itp. Należny od nich odliczyć podatek.

W Nowej Południowej Walii - w najstarszym i najludniejszym stanie Australii - sztygarzy i górnicy zarabiają mniej, bo miejsca pracy i zamieszkania są bardziej atrakcyjne niż np. w stanie Queensland. Wollongong czy Newcastle leżą nad oceanem. Miejscowości te są duże i mają więcej do zaoferowania. Wynajęcie lub kupno domu jest prostsze i tańsze. Łatwiejszy jest dostęp do lekarzy - państwowych (posiadacz karty medycznej za wizyty u państwowego lekarza nie dopłaca nic) i prywatnych. I rzeczywiście, w Nowej Południowej Walii mieszka się inaczej. Inna jest nawet pogoda - trochę chłodniej. Miejscowości są większe i jest ich więcej.

Zakwaterowanie stanowi obecnie w Australii duży problem. W typowo górniczych miejscowościach, takich jak Emerald, Blackwater, Middlemounth, Moranbah trudno jest wynająć dom. Jak już się go znajdzie, to czynsz jest wysoki. W Emerald zaczyna się od 500$. Do tego trzeba doliczyć opłaty za energię, wodę i telefon. Są miejscowości, w których za wynajęcie domu żąda się nawet 1000 dolarów tygodniowo.

Część firm wydobywczych zapewnia swoim pracownikom zakwateriowanie. I tak np. koncern Xstrata kwateruje górników z rodzinami w domach, za które lokator płaci około 50$ tygodniowo. Single lub górnicy dojeżdżający dostają jednoosobowe pokoje i wyżywienie za jedyne 40$ tygodniowo.

Inne firmy dowożą pracowników do pracy samolotami na 7 dni, zapewniając im zamieszkanie i wyżywienie w jednoosobowych pokojach w tzw. campach. Górnik nie płaci za przelot, zakwaterowanie i wyżywienie. Nie podobna się to miejscowej ludności, która próbuje protestować. Pojawiają się żądania, aby w kopalniach pracowali miejscowi, a jedynie znikomy procent pracowników dolatywał do pracy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inflacja do końca roku pozostanie w przedziale 3,0-3,5 proc.

Wskaźniki inflacji CPI i bazowej do końca 2026 r. powinny utrzymywać się w przedziale 3,0-3,5 proc. rdr, a RPP prawdopodobnie odłoży decyzje o zmianach stóp procentowych do czasu większej klarowności perspektyw inflacji - ocenili ekonomiści Pekao po piątkowej publikacji danych GUS.

Polscy przewoźnicy zdominowali drogowy transport towarów w UE

Przewoźnicy z Polski odpowiadają za ponad 20 proc. drogowego transportu towarów w krajach Unii Europejskiej – wynika z danych Eurostatu opublikowanych w piątek, 31 lipca 2026 r. Przewożą najwięcej w całej UE.

Minister Grzegorz Wrona o JSW: Dyskusja z 83 związkami zawodowymi zaczyna być problemem

Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych, która była poświęcona aktualnej sytuacji Grupy Kapitałowej JSW. - Pozwalam sobie na takie pierwsze w życiu moje wystąpienie polityczne, ponieważ bardziej jestem znany z tego, że zajmuję się gospodarką, a nie polityką. Chcę powiedzieć jedno. Zanim posłowie będą nas krytykować, chciałbym również słyszeć w tej krytyce rozwiązania i pomoc - mówił podczas posiedzenia komisji.

Zabrze z dofinansowaniem 7,2 mln zł. Przebudowa ważnego skrzyżowania coraz bliżej

Miasto Zabrze otrzymało 7,2 mln zł z rezerwy subwencji Ministerstwa Infrastruktury na 2026 rok na rozbudowę układu drogowego w rejonie skrzyżowania ul. Tarnopolskiej i Składowej. To kluczowy krok w kierunku rozpoczęcia jednej z najbardziej oczekiwanych inwestycji w północnej części miasta, która ma znacząco poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu.