Atom i łupki jak Rospuda?

fot: ARC

- W ostatecznym miksie energetycznym jest miejsce dla energetyki jądrowej i jest to w interesie przemysłu węglowego - stwierdził Andrzej Kraszewski

fot: ARC

Budowa elektrowni atomowej i wydobycie gazu łupkowego budzą coraz większe protesty ekologów i mieszkańców terenów, gdzie te inwestycje mają być zlokalizowane. Rząd przeznaczył 18 mln zł na kampanię proatomową, którą jednak krytykują ekolodzy. Promocji wydobycia gazu łupkowego nie ma w ogóle. Były minister środowiska ostrzega decydentów i inwestorów przed lekceważeniem głosów sprzeciwu.

Rząd zamierza przeznaczyć ponad 100 mld zł w ciągu najbliższych 10 lat na wydobywanie gazu łupkowego i budowę elektrowni atomowej. Ale już są pierwsze protesty przeciwko tym inwestycjom. Prof. Andrzej Kraszewski, były minister środowiska, przypomina, że lekceważenie takich głosów przy budowie drogi przez Dolinę Rospudę źle się skończyło.

- Rospuda była wynikiem pewnej próby sił, na zasadzie, że "albo my teraz zielonemu złamiemy kark, albo nie wybudujemy ani kilometra autostrady". To było zgubne podejście. Zakładało konfrontację, a nie współpracę. Jak się skończyło? Wszyscy widzieliśmy - mówi Agencji Informacyjnej Newseria prof. Andrzej Kraszewski. - Jestem przekonany, że inwestorzy zarówno, jeśli idzie o gaz łupkowy, jak i o polski program energetyki atomowej, doskonale rozumieją, że to nie te czasy. Potrzebny jest dialog, komunikacja i zapewnienie partycypacji społecznej.

Przeciwko wydobywaniu gazu łupkowego, a konkretniej wykorzystywaniu podczas tego procesu tzw. metody szczelinowania hydraulicznego, protestowano już m.in. pod Zamościem i na Pomorzu. Czyli tam, gdzie rozpoczęły się prace poszukiwawcze. Przeciwnicy tej metody wskazują m.in. na niebezpieczeństwo zanieczyszczenia wód gruntowych chemikaliami oraz marnowanie dużych ilości wody.

Z kolei w sprawie budowania w Polsce elektrowni atomowej odbyło się już jedno referendum. Mieszkańcy gminy Mielno (zachodniopomorskie) opowiedzieli się w nim przeciwko jej lokalizacji w letniskowej wsi Gąski. Została ona wskazana jako jedna z potencjalnych miejscowości, gdzie miałby powstać siłownia.

- Natrafimy na wielkich przeciwników, zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku. Trzeba z nimi również rozmawiać. Do niczego nie doprowadzi ucieczka od nich, i tak do nas przyjdą. Tylko w najmniej korzystnym momencie. Dlatego jak największa otwartość, jak największa transparentność procedur, włączanie tych ludzi w podejmowanie decyzji, dialog z nimi, to dla nas nie powinny być modne hasła, które są tylko politically correct, to powinna być praktyka - uważa prof. Andrzej Kraszewski.

Przekonuje, że leży to w interesie inwestora, ponieważ dobra komunikacja społeczna zmniejsza liczbę oponentów. Zwłaszcza w przypadku gazu łupkowego. Rząd na razie zdecydował się tylko na kampanię promującą energetykę atomową, która ruszyła w tym roku. Jak tłumaczy profesor, jej uruchomienie wynikało stąd, że spodziewano się ogromnych protestów i dużych problemów z akceptacją społeczną tego programu.

- Umożliwia to przekazanie pewnego przesłania ludziom, żeby wiedzieli, po co to się robi. To jest jednak sam początek, bo potem trzeba jeszcze rozmawiać z lokalnymi społecznościami, z organizacjami ekologicznymi. I ze wszystkimi, którzy mają swój pogląd na temat tego, w jaki sposób powinno się rozwiązywać problemy energetyczne, czy to w zakresie energetyki atomowej, czy gazu łupkowego - podkreśla prof. Kraszewski.

Rząd przeznaczył 18 mln zł na kampanię proatomową. Jednak część środowisk krytykuje ją przekonując, że politycy nie informują, tylko uprawiają za jej pomocą propagandę.

- Kampania rządowa jest jednostronna, nie uwzględnia argumentów, które przedstawiamy, kiedy mówimy o tym, że koszty budowy elektrowni atomowej są naprawdę ogromne - mówiła niedawno Newserii Katarzyna Guzek z Greenpeace.

Prof. Andrzej Kraszewski jako ostrzeżenie przytacza przykład sektora drogowego. Po doświadczeniach z budowaniem obwodnicy przez torfowiska Doliny Rospudy wbrew społecznym protestom, inwestorzy nauczyli się współpracy z organizacjami ekologicznymi i z lokalnymi społecznościami.

Rząd zakłada, że pierwsza polska elektrownia jądrowa zostanie wybudowana w 2022 roku. Ma mieć moc 3 tys. MW, a szacunkowy koszt waha się od 35 do 55 mld zł. Z kolei Mikołaj Budzanowski, szef resortu skarbu chce, by do tego czasu powstało w Polsce sto "padów", czyli miejsc wydobycia gazu łupkowego. Na ten cel miałoby pójść 50 mld zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.