Arogancja wobec procedur
fot: Jarosław Galusek/ARC
Dzieci mają mieć szansę spełnienia marzeń i ambicji ich nieżyjących ojców, aby zdobyły wykształcenie, nie musiały pracować tak ciężko, jak ich ojcowie. Chcemy też pomagać matkom tych dzieci, które są bohaterkami górniczych tragedii. Nie potrafią narzekać. Walczą, dając dzieciom zdwojoną dawkę rodzicielskiego uczucia! - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i założyciel Fundacji Rodzin górniczych
fot: Jarosław Galusek/ARC
- Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości na temat przestrzegania procedur, to radzę mu, żeby udał się do Siemianowic Śląskich i zobaczył tych poszkodowanych z kopalni Mysłowice-Wesoła. Ja tam byłem i widziałem górnika, który był cały poparzony. Jego ciało było prawie całe czarne, jedynie 10 cm jego ciała miało naturalny kolor skóry. Wiem, że to bardzo mocny przykład, ale w tej sytuacji to jedyne, co może podziałać na wyobraźnię tych, którzy ignorują przepisy - mówi w rozmowie z portalem górniczym nettg.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.
Czy możliwe jest, aby w trakcie prowadzenia profilaktyki przeciwpożarowej były w tym samym rejonie prowadzone roboty strzałowe i wydobycie? - z takim pytaniem zwróciliśmy się do b. wiceministra gospodarki.
- Dla mnie to jest po prostu niemożliwe. Jeśli prowadzi się profilaktykę i widzi się zagrożenia, to należy od razu rozpocząć akcje pożarową. Z tym związane są szczególne rygory, których należy przestrzegać. A psim obowiązkiem kierownika zakładu jest neutralizacja tego zagrożenia i dbanie o załogę - stwierdza Markowski.
- W polskim górnictwie wciąż zaskakuje mnie wiele rzeczy. Szczególnie jednak arogancja wobec procedur i kompetencji oraz uwielbienie dla improwizacji. Nie wolno improwizować, jeśli chodzi o ludzkie życie i zdrowie. Straty ekonomiczne jakoś da się odrobić, ale zdrowia i życia poszkodowanym górnikom się nie przywróci. Często wygląda to tak: improwizowaliśmy 100 razy, to i ten 101 raz się uda - podkreśla ekspert.