Arktyka: rosyjscy górnicy zaginęli u brzegów Spitsbergenu

1509142778 barentsburg maps google pl

fot: maps.google.pl

Helikopter MI-8 spadł do morza przed lądowaniem w rosyjskiej osadzie górniczej Barentsburg (na zdjęciu) na Spitsbergenie

fot: maps.google.pl

Rosyjski śmigłowiec MI-8 spadł do morza niedaleko osiedla Barentsburg na wyspach archipelagu Svalbard w Arktyce - podały w czwartek (26 października) norweskie służby ratownicze.

Według ratowników, na pokładzie znajdowało się 8 osób, a maszyna nie nadawała sygnału SOS. W bezpośredniej akcji ratunkowej nie udało się odnaleźć szczątków śmigłowca.

Wiadomość o katastrofie potwierdziło Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych Federacji Rosyjskiej. Według Moskwy śmigłowiec MI-8 zniknął z radarów nad Morzem Grenlandzkim, 10 km od Barentsburga, dokąd kierował się po starcie z rosyjskiej miejscowości Piramida. Ministerstwo Energetyki Rosji ogłosiło, że po raz ostatni łączność z załogą miała miejsce 20 km przed planowym lądowaniem w Barentsburgu.

Na pokładzie leciało ośmiu Rosjan: pięciu członków załogi oraz trzech pasażerów - pracowników państwowego Instytutu Naukowo-Badawczego Arktyki i Antarktydy z Petersburga. Sam śmigłowiec był lizingowany przez węglową kompanię górniczą Arktikugol.

Właściciel śmigłowca podkreśla, że jak dotąd nie potwierdzono ostatecznie wersji o katastrofie, ale przyznaje, że utracono łączność radiową z załogą. Poinformowano, że pierwszy pilot helikoptera przeszedł specjalne szkolenia do pilotażu w warunkach arktycznych i należy do najbardziej doświadczonych wśród personelu.

Do domniemanego miejsca katastrofy skierowano śmigłowiec ratunkowy i okręty.
- Jednostki dotarły do celu w ciągu 20-30 minut i wciąż poszukują śladów MI-8. W akcji uczestniczy 5 statków ratowniczych ochrony wybrzeża i dwa helikoptery - przekazał konsul generalny Federacji Rosyjskiej z Barentsburga Wiaczesław Nikołajew. Dodał, że zaginiony śmigłowiec mógł nie spaść do morza, lecz wykonał lądowanie awaryjne.
Do poszukiwań dołączył statek kompani górniczej Arktikugol oraz pracownicy firmy, która wypożyczała maszynę. Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych wysłało na Spitsbergen samolot z ratownikami.

Ratownicy norwescy podali z kolei, że dostrzeżono na powierzchni morza plamy paliwa i pęcherzyki powietrza oraz zatopiony obiekt, który może być poszukiwanym śmigłowcem. Jednak z powodu słabej widzialności i ciężkiej śnieżycy w regionie poszukiwania spowolniono.

Pod wodę opuszczono zdalnie sterowaną łódź podwodną, która w piątek miała sprawdzić, czy istotnie natrafiono na wrak MI-8.

Wyspy wokół Spitsbergenu leżą na Północnym Oceanie Lodowatym (Oceanie Arktycznym) między 76. a 80. równoleżnikiem. Sam Spitsbergen, oddalony o ok. 800 km na północ od kontynentalnych wybrzeży Norwegii, jest na mocy traktatu z 1920 r. jej suwerennym terytorium, jednak ponad 40 innych państw zachowuje prawo do eksploatacji surowców naturalnych na archipelagu. W praktyce tylko Rosja i Norwegia prowadzą tam działalność góniczą.

Na wyspie znajduje się rosyjskie osiedle Barentsburg, w którym mieszka około pół tysiąca górników. Pracują w pobliskiej kopalni węgla kamiennego należącej do spółki Arktikugol. Kopalnia prosperująca w czasach ZSRR upadła w 2006 r., górnikom przestano wypłacać wynagrodzenia i załoga została pozostawiona swojemu losowi tysiące kilometrów od kraju.

Mieszkańcy Barentsburga najpierw procesowali się z Moskwą, później przy pomocy kompanii wznowili wydobycie węgla, które wynosi obecnie ok. 120 tys. t rocznie. Osada utrzymuje się z eksportu węgla kamiennego oraz turystyki. Ma szpital, elektrociepłownię, szkołę, przedszkole, sklepy, hotel i muzeum górnicze. W ostatnim czasie Moskwa zorganizowała w Barentsburgu ośrodek naukowy, którego zadaniem jest górnicza eksploracja surowców naturalnych na wyspie.

Osada gónicza Piramida, o 120 km od Barentsburga, skąd wystartował śmigłowiec, została porzucona w 1998 r. Zimą mieszka tam trzech, latem szesnastu pracowników Arktikugol, którzy pilnują zabudowań. Do 1997 r. w Piramidzie działała kopalnia węgla kamiennego, zbudowana przez Rosjan w 1939 r. W 1970 r., gdy wydobycie wynosiło blisko 150 tys. t węgla rocznie, w kopalni wybuchł pożar endogeniczny, którego nie ugaszono do dziś. Kompania wydobywcza ponosiła coraz większe nakłady na oczyszczenie urobku, który zawierał zbyt wiele skał. Na miejscu nie udało się wybudować wydajnego zakładu przeróbczego i w końcu, wobec nieopłacalności eksploatacji węgla, kopalnię zamknięto, wysiedlając ok. tysiąca górników, którzy przenieśli się m.in. do Barentsburga. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zajmie się surowcami krytycznymi. Nowa instytucja jeszcze w tym roku

Zakończyły się konsultacje w sprawie utworzenia Europejskiego Centrum Surowców Krytycznych.

Przyszłość energetyczna regionu oparta na zaufaniu społecznym

- Naszym celem jest, aby w dniu podjęcia decyzji o lokalizacji drugiej w Polsce elektrowni jądrowej, rząd miał przed sobą region gotowy do rozpoczęcia inwestycji - mówi Wiktor Płóciennik, wiceprezes zarządu ds. rozwoju w PGE GiEK S.A. 

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.

To koniec problemów z nazwą i znakiem energetycznego giganta. Nie on jeden z tym się borykał

PGF Polska Grupa Fotowoltaiczna przegrała sądową apelację. Sąd w Warszawie przyznał PGE Polskiej Grupie Energetycznej rację w sporze o ochronę znaków towarowych PGE.