''Solidarność'' wysypała węgiel i stal pod biurem posłanki. ''Rząd pcha nas w stronę konfliktu''

+13 Zobacz galerię

Galeria
(16 zdjęć)

Związkowcy ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" odwiedzili w poniedziałek kilkanaście biur poselskich i senatorskich przedstawicieli wszystkich opcji politycznych. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na trudną sytuację w górnictwie i hutnictwie.

Delegacja związkowców pojawiła się w poniedziałek o godz. 12 m.in. pod biurem posłanki Koalicji Obywatelskiej, Moniki Rosy, w Katowicach. Przedstawiciele "Solidarności" nikogo nie zastali jednak na miejscu. Pod drzwiami biura wysypali węgiel (tzw. odmianę blue coal) oraz importowane wyroby stalowe z Ukrainy, zostawili też kopię umowy społecznej.

- Symbolicznie zostawiamy tu ekologiczny węgiel, o którym jest mowa w drugim rozdziale umowy społecznej, poświęconym nowoczesnym technologiom węglowym. Tzw. blue coal spokojnie mógłby być dotowany przez program "Czyste powietrze" - to paliwo bezdymne, bezsmogowe. Jest on spalany w różnego rodzaju uzdrowiskach - w Świeradowie-Zdroju czy Ustrzykach. Wszyscy go chętnie biorą, natomiast nikt nie chce w niego zainwestować, no bo przecież to paliwa z węgla - mówił Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności".

Z kolei wyroby stalowe z flagą Ukrainy miały symbolizować problem importu z tego kraju, który - jak zaznaczył Dominik Kolorz - osiągnął taki poziom, że zagraża istnieniu hutnictwa w Polsce. Szef śląsko-dąbrowskiej „S” podkreślił, że huty w Polsce obciążone wysokim podatkami i horrendalnymi kosztami energii, co jest związane z polityką klimatyczną UE, nie mają szans być konkurencyjne w stosunku do wyrobów hutniczych z Ukrainy, gdzie tych unijnych podatków nie ma, a energia pochodzi głównie z węgla i z atomu

- My oczywiście jesteśmy za tym, żeby Ukraińcom pomagać. Bardzo im współczujemy, sami pomagaliśmy im jako związek zawodowy od początku wojny. Będziemy to dalej robić i nasz kraj też musi dalej pomagać. Natomiast nie możemy sobie pozwolić na to, żeby pomagając Ukraińcom, nasi ludzie zatrudnieni w hutach i stalowniach, byli o krok od utraty pracy. Nasze hutnictwo jest już praktycznie pod wodą, w gorszej sytuacji niż górnictwo. Jeżeli nie będzie natychmiastowych decyzji dotyczących kontyngentów, ewentualnie pomocy w formie taniej energii dla całego przemysłu energochłonnego w Polsce, to to wszystko padnie - kontynuował Dominik Kolorz.

Region za chwilę będzie umierał

Bogusław Hutek, szef górniczej "Solidarności", przyznał, że związkowcy odwiedzili w poniedziałek parlamentarzystów różnych opcji politycznych, ponieważ chcieli ich zachęcić do "porozumienia ponad podziałami" i działań na rzecz regionu. - Nie może być tak, że każdy sobie rzepkę skrobię. Jedni drugich krytykują, natomiast region za chwilę będzie umierał - nie tylko górnictwo i hutnictwo, ale np. także motoryzacja. Przemysł energochłonny dostaje po głowie z tego tytułu, że my mamy różne dodatkowe opłaty, a inni ich nie mają. Jedzie do nas stal z Ukrainy, płynie węgiel z Kolumbii, a my własnego surowca sobie nie szanujemy - podkreślał Bogusław Hutek, szef górniczej "Solidarności".

Przypominał też, że przedstawiciele rządu zapewniali, że - w przeciwieństwie do swoich poprzedników - szybko notyfikują podpisaną w 2021 roku umowę społeczna.

- Narzekali na "nieudaczników z PiS", obiecywali, że załatwią sprawę w dwa miesiące, tymczasem minęły prawie dwa lata, a dokument nadal nie jest notyfikowany".

Dominik Kolorz przypominał, że śląsko-dąbrowska "Solidarność" kilkanaście dni temu wysłała pismo do ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna oraz ministra energii Miłosza Motyki - z wnioskiem o pilne zwołanie spotkania sygnatariuszy umowy społecznej. Do tej pory nikt nie odpowiedział.

 - My jeszcze poczekamy, bo tak należy, ale góra kilkanaście dni. Mam nadzieję, że ministrowie skorzystają z naszego zaproszenia do rozmów. Ostatnie spotkanie sygnatariuszy umowy społecznej miało miejsce prawie rok temu. Przedstawiciele ministerstwa nic konkretnego nie powiedzieli i pojechali do domu. Myśleliśmy, że po rekonstrukcji rządu, kiedy mam już nowe rozdanie, dialog będzie wznowiony i normalnie prowadzony. Niestety, nic z tego. Co tu dużo mówić: rząd swoim zachowaniem pcha nas w stronę konfliktu - przyznał Dominik Kolorz.

Bogusław Hutek dodał: - Dzisiejsza akcja jest spokojna i grzeczna. Ale wygląda na to, że trzeba dogadać się z innymi związkami zawodowymi, bo jak manifestowaliśmy razem, to wszystko się udawało - czy to w regionie, czy w kraju. Chyba trzeba będzie uderzyć w mocniejsze tony, bo obecny rząd - tak jak poprzednicy - nic sobie nie robi z sytuacji górnictwa i hutnictwa - powiedział szef górniczej "S". 

Hutnictwo w dramatycznej sytuacji

Przewodniczący hutniczej „S” Andrzej Karol mówił o dramatycznej sytuacji w branży. – Do końca roku możemy nie przetrwać. I to są informacje, które mamy od pracodawców. Sytuacja hutnictwa jest tragiczna – powiedział Karol. Wskazał, że od grudnia 2023 roku w branży ubyło 2300 miejsc pracy i szykują się kolejne redukcje. – Tyle się mówi o konieczności zbrojenia i zabezpieczenia własnych granic. Niestety jest ryzyko, że niedługo nie będziemy mieć własnej stali.

Wskazał, że w ubiegłym roku z 3 mln ton ukraińskiej stali, która trafiła do UE, aż 1 mln ton znalazł się na rynku polskim. W pierwszym półroczu tego roku było to już 600 tys. ton. – Branża tego nie wytrzyma. Nasz przemysł będzie się zwijał. Premier przed wyborami obiecał zająć się problemami hutnictwa i od tego czasu nie dzieje się nic. Rząd może wystąpić do Komisji Europejskiej o tymczasowe zabezpieczenie naszego rynku przed stalą ukraińską. Apelujemy o pilne działania – dodał szef hutniczej „Solidarności”.
***
Komentarz Moniki Rosy: 

Gdybym wiedziała, że związkowcy przyjdą do mojego biura, to bym ich ugościła kawą. Ja po prostu pojechałam do Warszawy, do pracy. Dlatego też zawsze lepiej umówić wcześniej taką rozmowę.

Tak jak posprzątamy węgiel spod naszego biura, tak niestety sprzątać trzeba po ostatnich latach rządów PiS. Przypomnę, że największy import węgla z zagranicy następował za PiS, spadek wydobycia w polskich kopalniach także. Sytuacja w JSW również jest konsekwencją rządów PiS.

Nie da się tego naprawić od razu. Ale o sprawiedliwą transformację dbamy i dbać będziemy nadal. Zresztą mówi o tym także bardzo często marszałek Wojciech Saługa. Jako parlamentarzyści oczywiście również podejmujemy działania np. w sprawie JSW i PGG, choć niekoniecznie w świetle fleszy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tragiczny wypadek w kopalni Murcki-Staszic

Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek 22 czerwca w kopalni Murcki-Staszic. Jeden z pracowników podczas wiercenia otworu strzałowego został przygnieciony bryłą kamienia. Pomimo udzielonej pomocy, nie udało się go uratować.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".

Rząd pracuje projektem dotyczącym skarg do sądu w sprawie programów ochrony powietrza

We wtorek rząd ma zająć się projektem ws. zapewnienia możliwości wnoszenia skarg do sądu dotyczących programów ochrony powietrza oraz usprawnienia procesu aktualizacji programów przez samorządy w okresie przejściowym, zanim wejdą w życie nowe regulacje unijne - zapowiedziała kancelaria premiera.

Zarząd woj. śląskiego otrzymał wotum zaufania i absolutorium z wykonania budżetu

Zarząd woj. śląskiego otrzymał wotum zaufania oraz absolutorium z wykonania budżetu za 2025 r. – Woj. śląskie generalnie jest w dobrej kondycji, to jedno z lepszych miejsc do życia, jeżeli chodzi o nasz kraj. Natomiast, jak wszędzie, mierzymy się z jakimiś problemami – mówił po głosowaniach marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa.