Andrzej Pakura: Pracownik musi być wyedukowany
fot: Bartłomiej Szopa
Dążymy do tego by podnosić poziom świadomości, bo pracownik musi być wyedukowany - powiedział Andrzej Pakura
fot: Bartłomiej Szopa
Podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa i Higieny Pracy Kompanii Węglowej, w piatek 27 maja, Andrzej Pakura, dyrektor Biura BHP spółki zwrócił uwagę, że wyjątkowo duża liczba wypadków przy pracy w kopalniach dotyka pracowników młodych stażem i słabiej wykształconych.
- Liczba wypadków spadła w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym, jednak ciągle duży procent poszkodowanych stanowią pracownicy z najkrótszym stażem pracy – zauważył Pakura.
Spółka wprowadza jednak pewne zmiany mające takiemu stanowi rzeczy zapobiegać. - Zmieniliśmy już m.in. sposób zatrudniania. Teraz młody pracownik po pierwszej umowie zawieranej na pół roku otrzymuje kolejną, również na czas określony, a po niej odbywa szereg rozmów, m.in. z psychologiem, aby stwierdzić czy kwalifikuje się do pracy w kopalni – wytłumaczył Pakura.
- Apelujemy ponadto by tych młodych pracowników kierować do najbardziej doświadczonych brygad. Oni nie robią ścian, nie robią w przodkach, nie wykonują najniebezpieczniejszych prac – powiedział.
Dyrektor Biura BHP Kompanii mówił też o potrzebie podnoszenia poziomu wiedzy wśród załóg. - Niestety pracownicy słabo wykształceni i z krótkim stażem są bardziej narażeni na wypadki. Dążymy do tego by podnosić poziom świadomości, bo pracownik musi być wyedukowany. Nie może być tak, że podczas szkoleń wykładowcy wygłaszają monologi. Szkolony musi pytać! - podkreślił, nawiązując do tego, że w miejsce odchodzących doświadczonych pracowników na kopalnie często trafiają młodzi ludzie, którzy muszą jeszcze sporą wiedzę posiąść.
Co ciekawe nawet osoby z rodzin o górniczej tradycji zdają się pracować bezpieczniej. - W domach, gdzie dziadek, tata pracowali na kopalni przede wszystkim rozmawia się o pracy na dole i tym jakie niesie ona ryzyko – mówił Pakura.
- Dokonaliśmy zmian kadrowych, część osób ze stanowisk kierowniczych odwołaliśmy, powołując na ich miejsce nowych. Na efekty tych wszystkich działań trzeba jednak cierpliwie czekać. Przecież wkładając do pieca ciasto nie wyciągamy upieczonej bułki od razu – podsumował.