Anatgonizm w Bumarze Łabędy
W gliwickim Bumarze Łabędy, który produkuje czołgi, szykują się zwolnienia. Pracę może stracić 150 osób. Kolejne 500-600 ocali etaty, ale przez 6-9 miesięcy nie będzie miało w firmie nic do roboty – czytamy w „Pulsie Biznesu”.
Powodem zatrudnieniowej zawieruchy w liczącej 3,5 tys. osób grupie jest brak nowych zamówień na czołgi. Tak twierdzą szefowie spółki, pośrednio kontrolowanej przez skarb państwa. Związki protestują. Dały nawet Grzegorzowi Gostkowskiemu, prezesowi Bumaru Łabędy, czerwoną kartkę.
Bumar Łabędy chce więc zamiast na zbrojeniówkę postawić na budowlankę. Boom w tym sektorze skłonił firmę do rozwinięcia produkcji konstrukcji i urządzeń dla sektora budowlanego.
Związkowcy Bumaru Łabędy zarzucają Grzegorzowi Gostkowskiemu, szefowi spółki, brak doświadczenia w kierowaniu firmą zbrojeniową. Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku i Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. Może pochwalić się tytułem MBA Wyższej Szkoły Zarządzania & Oxford Brooks University. Dziewięć lat temu zaczął pracę w resorcie skarbu, gdzie zajmował się elektroenergetyką. Ostatnio natomiast był szefem LOT Ground Services, które zajmują się obsługą naziemną pasażerów.