Analityk: potencjalne wyjście Saudi Aramco z Polski może przynieść i szanse, i ryzyka dla Orlenu
Wyjście Saudi Aramco z Polski oznaczałoby realizację wysokiego zwrotu z inwestycji dla saudyjskiej firmy, a dla Orlenu mogłoby przynieść zarówno korzyści, jak i ryzyka - wskazał w piątek analityk XTB Michał Stajniak.
fot: FB/Rafineria Gdańska
Rafineria Gdańska
fot: FB/Rafineria Gdańska
Wyjście Saudi Aramco z Polski oznaczałoby realizację wysokiego zwrotu z inwestycji dla saudyjskiej firmy, a dla Orlenu mogłoby przynieść zarówno korzyści, jak i ryzyka - wskazał w piątek analityk XTB Michał Stajniak.
W piątek “Rzeczpospolita“ napisała, że saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco bierze pod uwagę sprzedaż posiadanych w Polsce aktywów. Według dziennika rozważane są dwa główne scenariusze. Pierwszy to wyjście Saudi Aramco z Polski, drugi, bardziej prawdopodobny, to sprzedaż Aramco Fuels Poland - spółki zajmującej się hurtową sprzedażą paliw. Saudyjczycy mają także 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej oraz 50 proc. Air BP Aramco Poland - dostawcy paliwa lotniczego.
Koncern nabył polskie aktywa w 2022 r. w wyniku realizacji zaleconych przez Komisję Europejską środków zaradczych, warunkujących zgodę na połączenie Orlenu z Grupą Lotos. Według Stajniaka saudyjski koncern może w ten sposób zamknąć “jedną z najbardziej opłacalnych inwestycji w historii polskiej energetyki“ a kluczem do tej opłacalności inwestycji jest uczestnictwo w całym łańcuchu dostaw - Aramco zarabia na surowcach, na marży rafineryjnej i na marży handlowej.
“Uwzględniając zyski Aramco Fuels Poland, dywidendy z rafinerii i marże na dostawach ropy, koncern odzyskał całe 2,2 mld zł przed upływem trzech lat od zamknięcia transakcji“ - wskazał analityk w komentarzu.
Jego zdaniem potencjalnym nabywcą mogą być firmy należące do trzech grup. Pierwsza z nich to globalne firmy zajmujące się handlem surowcami np. Vitol lub Trafigura. “Mają doświadczenie w hurcie paliw w Europie Środkowej, a dostęp do produktów z Gdańska byłby dla nich atrakcyjny“ - wyjaśnił Stajniak. Druga grupa to gracze regionalni.
“Naturalnym kandydatem jest MOL, który w 2022 r. przejął 417 stacji Lotosu i potrzebuje stabilnego zaopatrzenia. Możliwi są też duzi niezależni operatorzy krajowi, np. Unimot, który mógłby wejść w transakcję z partnerem finansowym“ - dodał analityk.
Trzecia grupa to natomiast fundusze inwestycyjne - infrastrukturalne i typu private equity, które byłyby zainteresowane stabilnymi przepływami pieniężnymi z kontraktów przerób ropy i hurtowej sprzedaży paliw.
“Orlen, który wydaje się oczywistym kupcem, ma związane ręce. Odkupienie aktywów oddanych w ramach warunków Komisji Europejskiej wymagałoby zgody Brukseli. Taką zgodę trudno sobie wyobrazić, bo oznaczałaby odtworzenie dominującej pozycji Orlenu, której warunki z 2022 r. miały zapobiec“ - podkreślił Stajniak.
Analityk wskazał też na bariery, które utrudniają Aramco decyzję o całkowitym wyjściu z polskiego rynku. Oprócz kwestii związanych z decyzją Komisji Europejskiej podkreślił, że Rafineria Gdańska jest na liście podmiotów podlegających szczególnej ochronie. Minister aktywów państwowych może sprzeciwić się nabywcy, który zagrażałby bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Dodatkowo zgodnie z umową wspólników, Aramco może sprzedać udziały tylko “dozwolonemu nabywcy“ z doświadczeniem w branży rafineryjnej. Orlen ma prawo pierwszeństwa albo możliwość wskazania alternatywnego inwestora.
“W praktyce każdy nowy udziałowiec w Gdańsku musiałby więc zyskać akceptację Warszawy i Orlenu“ - dodał Stajniak Jego zdaniem, ewentualna sprzedaż udziałów Aramco w Rafinerii Gdańskiej to dla Orlenu nie tylko możliwość wskazania alternatywnego inwestora, ale też szansa na wynegocjowanie korzystniejszych warunków niż te z 2022 r., na przykład w sprawie prawa do odbioru połowy produktów czy praw weta. “Wyjście Aramco pozwoliłoby ponadto zamknąć politycznie niewygodny rozdział fuzji z Lotosem“ - zauważył analityk.
Natomiast ryzyko wiąże się według niego ze zbyciem Aramco Fuels Poland, jeśli nabywcą byłby globalny gracz hurtowy lub MOL, który już zarządza dawną siecią stacji Lotosu. Wzrosłaby wówczas presja konkurencyjna na Orlenu w segmencie hurtowym. Nie powinno natomiast ucierpieć bezpieczeństwo zaopatrzenia rafinerii, ponieważ kontrakt na dostawy saudyjskiej ropy nie jest powiązany z udziałami.
“Dla Polski stawka jest większa niż same pieniądze. Na kupca hurtu trzeba patrzeć przez pryzmat bezpieczeństwa paliwowego. Zmiana udziałowca w rafinerii będzie wymagała zgody państwa. Do tego wraca pytanie, ile w 2022 r. naprawdę kosztowała fuzja z Lotosem. Na razie wszystko opiera się na jednym źródle, choć jednocześnie wcześniejsze poszlaki związane z globalną działalnością Aramco sugerują, że faktycznie coś może być na rzeczy“ - podsumował Stajniak