Akcje Enei albo brak prądu - związkowcy wymuszają akcje
fot: Enea
Główny punkt zasilania w sieci Enei
fot: Enea
Zdecydowana większość z 7 tys. 200 pracowników poznańskiej spółki kilka dni temu opowiedziała się za strajkiem, którego jedną z form mają być przerwy w dostawie energii.
O co chodzi? O nieodpłatne akcje, które mieli dostać obecni i byli pracownicy spółki. W sumie to 8,6 proc. z puli, jaka należy dziś do Ministerstwa Skarbu Państwa - napisała gazeta.pl.
Wiosną przedstawiciele resortu zapewniali związki, że załoga dostanie akcje jeszcze w tym roku. Ale potem resort zmienił plany i wycofał się z obietnic. Na dodatek przyjął taki model prywatyzacji, który blokuje uwolnienie papierów.
- Nie mamy żadnych wątpliwości, że proces prywatyzacji Enei odbył się z pominięciem praw pracowniczych. Zwróciliśmy się już o pomoc w tej sprawie do rzecznika praw obywatelskich - mówił wczoraj Janusz Śniadecki, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Grupy Kapitałowej Enea.
Ale to niejedyny problem, jaki trapi załogę poznańskiej spółki. Skarb państwa deklaruje, że zamierza sprzedać w przyszłym roku wszystkie akcje poznańskiej spółki (obecnie należy do niego 76,5 proc.). Z jednej strony jest to dobra wiadomość, bo pracownicy będą mogli nabyć akcje. Ale z drugiej kiepska, bo podejrzewają, że będą one niewiele warte.
Związkowcy wyjaśniają: - W listopadzie inwestorem strategicznym spółki Enea został szwedzki energetyczny gigant Vattenfall (ma obecnie 18,7 proc. akcji spółki). Jeśli skarb państwa zacznie pozbywać się akcji Enei, Szwedzi z pewnością zrobią wszystko, by je kupić i przejąć pakiet kontrolny. Nikt nie będzie zainteresowany małą pulą akcji pracowniczych. Automatycznie stracą one na wartości - mówią.
Czeka nas strajk i przerwy w dostawie prądu? Zarząd Enei, który jest ze związkami w sporze zbiorowym, próbuje ratować sytuację i zapowiada, że rozpocznie ze związkowcami negocjacje. Ale jednocześnie przyznaje, że nie jest w stanie wiele zaoferować. A ministerstwo na razie milczy.
- Zamiast szukać sposobu, jak uwolnić akcje, ponoć szuka haka, jak nas pozwalniać z pracy - mówił wczoraj Janusz Śniadecki.