Adam Maksymowicz: Zmiany klimatu na poziomie przedszkolnym
To nie jest żart, ani przedwczesny prima a aprilis. Tytuł ten brzmi to trochę kabaretowo, ale wydaje się, że tonący chwyta się brzytwy. Pod takim hasłem Ministerstwo Środowiska ogłosiło nabór nauczycieli w ramach programu edukacji ekologicznej.
W polskiej tradycji przyjęte jest trzymanie z daleka dzieci, a nawet dorastającej młodzieży od udziału w sporach naukowych, politycznych i zawodowych. Tym bardziej chronimy od tego młode pokolenie, które najczęściej bezkrytycznie przyjmuje podawane mu do wierzenia nie zawsze prawdziwe informacje. Czekamy, aż dzieci dorosną i same wybiorą to, co będą uważały za stosowne.
9 stycznia 2011 zasada ta została złamana przez Ministerstwo Środowiska, które za pośrednictwem m.in. swego newslettera poinformowało o wprowadzeniu do polskich przedszkoli programu pt. „Klimatolubne Przedszkolaki”. W styczniu i na początku lutego odbędą się szkolenia dotyczące zmian klimatu dla nauczycieli przedszkolnych. Program ten jest odpowiedzią resortu na zgłaszane przez pedagogów zapotrzebowanie na programy edukacyjne. Cykl ten skierowany jest do nauczycieli pracujących z pięciolatkami. Nauczyciele, którzy przeprowadzą takie zajęcia w swojej placówce i prześlą sprawozdania, otrzymają bezpłatne książeczki „Zielona brygada, czyli przedszkolaki na straży klimatu” dla każdego dziecka w swojej grupie przedszkolnej. Kurs dla nauczycieli prowadzony jest przez Fundację Nasza Ziemia na zlecenie Ministerstwa Środowiska. Jego pełna nazwa brzmi: „Nauczanie na temat zmian klimatu na poziomie przedszkolnym”. Ministerstwo zapewnia, że daje przez to unikalną możliwość pogłębienia wiedzy na temat zmian klimatu i zdobycia umiejętności potrzebnych do przekazania swoim podopiecznym. Na stronach internetowych do pobrania jest podręcznik dla nauczyciela. ABC zmian klimatu itp., itd. Program objęty jest honorowym patronatem ministra środowiska Andrzeja Kraszewskiego.
Nauczycielom i ich drogim dzieciom pragnę na ten temat przytoczyć wypowiedź ich honorowego patrona z dnia 12 stycznia br. Oto na konferencji naukowej poświęconej energetyce atomowej, pan minister środowiska podał tezę, że nawet, jeśli człowiek nie odpowiada za zmiany klimatu, to warto byłoby taki argument wymyślić. Jest to myśl wielce oryginalna. I kto wie, czy nie warta zapisania w encyklopedii Guinnessa. To, że w sytuacji, kiedy na wszystko brakuje pieniędzy, wydawane są miliardy złotych na walkę z ociepleniem klimatu, to nic. Być może, że ocieplenia tego nawet nie ma. Ważne, że są pieniądze i to się liczy! Drodzy nauczyciele i drogie dzieci, sami oceńcie na ile wasz patron i cały ten program jest wiarygodny.
Na koniec przekazuję mój protest przeciwko indoktrynacji w tym wypadku naukowo-politycznej skierowanej do moich dzieci już w przedszkolu. Protest ten uzasadniam brakiem jednoznacznej oceny przez naukowców na całym świecie przyczyn zmian klimatycznych. Jest to tym bardziej rażące, że wszystkie krytyczne głosy najwybitniejszych krajowych i światowych autorytetów naukowych w tej sprawie ministerstwo ignoruje i uważa je za niebyłe. Dlatego nie poczuwa się ono do prowadzenia w tej sprawie dialogu. Zamiast niego usiłuje pozyskać sobie zwolenników już nawet w przedszkolu. Jest to droga, z której poprzednio korzystały obydwa systemy totalitarne, które dominowały w Polsce przez pięćdziesiąt lat od wybuchu drugiej wojny światowej. Nie chcę do „muchy” strzelać z armaty, ale czas, aby w Ministerstwie Środowiska zdano sobie sprawę, że nie wszystko mu wolno i nie na wszystko może sobie pozwolić.