Adam Maksymowicz: Zimno o geotermii wNaszej Polsce\"
W jednym z ostatnich numerów „Naszej Polski” (23 marca) pani red. Wiesława Mazur napisała obszerny materiał o sejmowym spotkaniu na temat geotermii pt. „Ciepło spod ziemi”. Zwykle bardzo kompetentna publicystka tym razem dała się ponieść politycznym uwarunkowaniom, które coraz bardziej rzucają cień na tę ciekawą dziedzinę wiedzy i techniki.
W jednym można się całkowicie zgodzić z jej zdaniem, że do geotermii wkroczyła polityka i nic już gorszego nie mogło się stać. Wszystko poza tym w artykule jest mało klarowne, stronnicze, a nawet nieprawdziwe. Z tego powodu tekst ten wymaga sprostowania, wyjaśnienia i podania zawodowej informacji, której w nim zabrakło.
Dwie fotografie
Wspomniany artykuł zdobią dwie fotografie szefów konkurujących ze sobą stowarzyszeń geotermalnych. Na pierwszym planie jest prof. dr hab. Jacek Zimny z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, prezes "Polskiej Geotermalnej Asocjacji: trzeba płynąc pod prąd". Na drugiej fotografii widnieje Beata Kępińska z Polskiego Stowarzyszenia Geotermalnego.
Nie jestem pewien, czy redakcja świadomie zmanipulowała zestawienie obu tych fotografii, czy jakoś tylko tak niestarannie im wyszło. Wiadomo, że profesor to ktoś, kogo należy słuchać i podziwiać za wiedzę i kompetencję. Jak pisze sama autorka, prof. Jacek Zimny jest z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki AGH w Krakowie. Owszem, z zakresu robotyki i mechaniki jest on autorytetem również dla mnie. Autorka nie zauważa jednak, ze geotermia to nie jest ani mechanika, ani robotyka, a pan profesor po prostu nie ma żadnych w tej sprawie kompetencji naukowych i zawodowych.
Czy pani redaktor nie widzi różnicy np. między profesorem architektury a lekarzem medycyny? Po prostu w sprawach medycyny tytuł profesora architektury ma znaczenie kurtuazyjne i grzecznościowe, ale nigdy nie merytoryczne. Po prostu profesor architektury nie potrafi przeprowadzić skomplikowanych operacji, co jest domeną lekarza. Tu akurat zachodzi ten właśnie przypadek, bo geotermią zajmują się zawodowo geolodzy, a ściślej nawet hydrogeolodzy i to posiadający ku temu odpowiednie uprawnienia.
Pan prof. Zimny uprawnień takich nie posiada i żadnych prac naukowych na temat geotermii dotychczas nie opublikował. Jego wystąpienia na łamach „Naszego Dziennika” są na poziomie poniżej-maturalnym. W sprawach geotermii w najlepszym przypadku można go zakwalifikować jako amatora i hobbystę tej dziedziny wiedzy i techniki.
Fotografia Beaty Kępińskiej jest podobnie zmanipulowana, tyle tylko, że w odwrotną stronę. Wychodzi na to, że jakaś tam pani przeciwstawia się profesorowi. Tymczasem pani Beata Kępińska jest zawodowym geologiem specjalizującym się od wielu lat w geotermii. Z dziedziny tej obroniła doktorat a następnie habilitację. Jest pracownikiem Polskiej Akademii Nauk. Pani redaktor poskąpiła jej tych tytułów, które Kępińska otrzymała w swojej zawodowej specjalności.
Tymczasem okazuje się, że tak hołubiony profesor to zwykły dyletant, a specjalistka naukowa z tej branży została przez „Naszą Polskę” zignorowana. Aby nie było wątpliwości wszystkie tytuły i dorobek naukowy dr hab. Beaty Kępińskiej dostępny jest publicznie (m.in. w internecie).
Za grosik
To, co za profesorem Zimnym powtarza pani redaktor Wiesława Mazur, nie ma nawet „za grosik” żadnego sensu. Pisze ona: „Już wiele lat temu naukowcy zbadali, że wody geotermalne znajdują się pod powierzchnią prawie 80 proc. naszego kraju, ich temperatura wynosi od 25 do 150 stop. C., głębokość występowania – od jednego do kilku kilometrów.”
Chciałbym zapytać, jacy naukowcy to zbadali? Bo naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie, którzy zajmują się tymi zagadnieniami już od blisko stu lat, są akurat w tej sprawie odmiennego zdania. Przedstawiona w artykule wersja, że wystarczy tylko wiercić odpowiednio głębokie otwory, a gorąca woda sama wypłynie „za grosik”, jest wersją prymitywną i nie uwzględniającą ogromnego zróżnicowania w budowie geologicznej Polski.
Trudno jednak wymagać od profesora mechaniki, aby znał się na budowie geologicznej naszego kraju. Temperatury 150 stopni C nigdy dotąd nie osiągnięto w Polsce w otworach geotermalnych. W specyficznych warunkach przepływu wód podziemnych w granicie Karkonoszy osiągnięto w Cieplicach Śl. na wypływie z otworu wiertniczego najwyższą temperaturę ok. 90 stopni C.
Wszędzie indziej otwór wiertniczy dochodzi do skał o bardzo wysokich temperaturach, ale w skałach tych nie ma wody. Tam natomiast, gdzie woda jest, osiąga się najwyższe temperatury w granicach 60 - 70 stopni C.
Owe 150 stopni C to niczym nie uzasadnione fantazje amatora, który wykorzystuje swój tytuł profesorski do dziedziny, na której się po prostu nie zna. Warto też, aby pani redaktor zauważyła, że główny geolog kraju Jacek Henryk Jezierski jest akurat specjalistą zawodowym w tej branży i posiada stopień doktora hydrogeologii.
Dyskryminacja ?
Pani redaktor pisze, że deklarację o współdziałaniu z rządem podpisały cztery podmioty. Odmówiono tego Polskiej Asocjacji Geotermalnej na czele z prof. Jackiem Zimnym. Dochodzę do wniosku, że słusznie postąpiono znając poziom wiedzy profesora Jacka Zimnego w tej sprawie i skupionych wokół niego ludzi.
Sugerowana przez autorkę dyskryminacja polityczna akurat w tym miejscu nie ma nic do rzeczy. Po prostu rząd woli rozmawiać z fachowcami w branży niż z fantazjującymi amatorami geotermii.
Jak wiadomo w Polsce jest wolność zrzeszania się i każdy może założyć stowarzyszenie, jakie sobie zażyczy. Tak też postąpił prof. Jacek Zimny zakładając Polską Geotermalna Asocjację. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że nie ma ona żadnej rangi naukowej, technicznej i praktycznej. I to nie dlatego, że ktoś im odmawia do tego prawa, tylko dlatego, ze asocjacja ta nie skupia specjalistów, a tylko hobbystów i amatorów.
Wiadomo jednak, że jak konia kują, to i żaba podstawia nogę. Dlatego o żadnej dyskryminacji nie może być tu mowy. Zamiast tego jest natomiast ocena wartości tej asocjacji, której znaczenie na polskim rynku naukowym oscyluje w pobliżu zera bezwzględnego.
Aby jednoznacznie wyjaśnić to zagadnienie wystarczy, kiedy np. kilku profesorów górnictwa założy Asocjację Lekarską i zapragnie konsultacji rządu w sprawie służby zdrowia w Polsce. Owszem, to dobrze, ze prof. Jacek Zimny zajmuje się też geotermią, ale nie będąc specjalistą w tej dziedzinie powinien raczej zachowywać się skromniej i mniej wyzywająco. Podobnie dobrze, że profesorowie górnictwa interesują się służbą zdrowia, ale nie mogą oni mieć równorzędnych praw z profesorami medycyny.
Przy wspólnym stole
W jednym z ostatnich tekstów krytykowałem stanowisko nauki polskiej w sprawie otworów geotermalnych w Toruniu. Otóż milczenie na temat wyników wierceń, ich danych technicznych, skutków i prognoz nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Uważam, że niezależnie od tego, kto te otwory wykonał, trzeba uzyskane wyniki pozytywnie od strony naukowej interpretować, doradzać i przedstawiać propozycje wykorzystania tego, co się akurat uzyskało.
Tak się jednak składa, że akurat cała toruńska oferta geotermalna była przygotowana i projektowana przez prof. Henryka Kozłowskiego i prof. Jacka Zimnego z Polskiej Geotermalnej Asocjacji, która z wymienionych wcześniej powodów nie jest szanowana przez naukę polską. Wzajemne urazy są tak głębokie, że z jednej strony żrodowisko naukowe umywa ręce w stosunku do tego, co dzieje się w Toruniu, a z drugiej strony dwaj profesorowie z Krakowa, nie będąc specjalistami w tej materii, brną ku katastrofie.
Wypływająca woda z otworu TG-1 nie jest wprawdzie mazią solankową. Jednakże zasolona woda nasuwa poważny problem techniczny z jej wykorzystaniem, zrzucaniem i zatłaczaniem.
Jestem zdania, że przedsięwzięcie to w jakiejś jeszcze mierze można będzie uratować. Potrzebne w tej sprawie jest wyjście inwestora poza wspomnianych dwóch profesorów. Dobry klimat w tym kierunku można uzyskać np. przez zwołanie konferencji naukowej z zaproszeniem do niej najwybitniejszych polskich specjalistów. Jest jasne, że w wielu wypadkach nie zostawią oni przysłowiowej suchej nitki na projekcie i jego realizacji. To jest cena, którą trzeba zapłacić za dotychczasową izolację.
Jednakże krytykę można, a nawet trzeba przyjąć z godnością. Najważniejsze w tej sprawie będą bowiem propozycje badań, rozwiązań technicznych i inwestycyjnych. Po prostu ludzie z Torunia i specjaliści z reszty Polski powinni wreszcie siąść do wspólnego stołu i dobrze sobie nawzajem pomóc.
Toruń zasługuje na to choćby właśnie tylko ze względu na popularność, jaką nadał on poszukiwaniom geotermalnym w Polsce.
Brak rozeznania
Wracając do tekstu w „Naszej Polsce”, autorka zaniedbała szersze rozpoznanie opisywanej dziedziny (choćby tylko w internecie). Może bardziej rzeczowo spojrzałaby na problemy, o których pisze, a nie stronniczo, popierając amatorskie i nieprofesjonalne racje profesorów z całkiem innej dziedziny. W ten sposób gazeta poparła naukowych ignorantów, powtarzając za nimi niestworzone rzeczy. Po prostu zimno się człowiekowi robi czytając takie teksty o gorącej geotermii.