Adam Maksymowicz: Zabójczy klimat i Ministerstwo Prawdy

Debata na temat zmian klimatycznych na Ziemi może być wielce interesująca, edukacyjnie twórcza i poszerzająca wiedzę przyrodniczą szerokiej społeczności ludzkiej. Tak by było, gdyby spór o wpływ człowieka na ocieplenie klimatu był dyskutowany tylko między uczonymi, specjalistami i hobbystami. Niezależnie od tego, kogo ogłoszono by zwycięzcą, nie miałoby to większego znaczenia dla naszej codziennej egzystencji. Stało się jednak inaczej.

 

Do dziedziny zastrzeżonej dla nauki wkroczyli politycy. O tym, jak katastrofalne skutki dla nauki i ludzkości miało podporządkowanie celów naukowych polityce, mogliśmy się przekonać podczas II Wojny Światowej. Stworzona wtedy pseudonaukowa teoria ras miała umożliwić i zalegalizować eksterminację i zagarnięcie majątku innych narodów.

Niestety - przy wszystkich najważniejszych różnicach - dzisiejsza polityczna propaganda teorii związanej z ociepleniem klimatu, jako żywo przypomina tamten styl, tamten szyk i tamten krzyk zagłuszający wszelki rozsądek i jakiekolwiek sensowne głosy sprzeciwu. Obrzydliwej „naukowej” teorii ras Polska nigdy nie zaakceptowała. Czasy się jednak zmieniają. Dziś inni są już ludzie, inne mają zamiłowania, inne cele a przy tym znacznie większe możliwości ich realizacji.
 

Bierność

 

Po zakończeniu II Wojny Światowej cecha ta coraz bardzie stawała się popularna w polskim społeczeństwie. I nie tylko w obliczu miażdżącego komunistycznego walca, który toczył się przez cały kraj. Chodzi o to, że przyzwyczajenie coraz bardziej stawało się drugą naturą Polaków. Po co się wychylać? Po się niepotrzebnie narażać? Bohaterszczyzna była już wystarczająco wyśmiana, wyszydzona i skompromitowana w oczach znaczącej większości rodaków.

 

W tej sytuacji kiedy otrzymaliśmy wymarzoną wolność i dostaliśmy się do najlepszego na naszym kontynencie klubu Unii Europejskiej nasza bierność zaczyna być instrumentalnie wykorzystywana. Otóż, słyszę na jednej z konferencji prominentną osobę polityczną z tejże Unii: sławny profesor ze Śląska mówi o dostosowaniu się do teorii ocieplenia klimatu na Ziemi.

 

Na wstępie zastrzega, że nie jest ważne, czy teoria ta jest prawdziwa, czy też nie(!) Oto klasyka bierności doprowadzona do mistrzostwa. Nikomu się nie narazić, wszak nie wiadomo, jak to jest z tym klimatem. Jednocześnie aktywnie wspierać unijnych ludzi władzy i polityki, którzy wdrażają w życie tę przecież niesprawdzoną i nie udowodnioną teorię.

 

Koszta jej wdrażania są kolosalne i liczone w bilionach dolarów. Miliony ludzi na świecie straci z tego powodu środki do życia, a setki milionów będzie musiało się pogodzić z trwałym obniżeniem swego standardu ekonomicznego. To cena, za jaką świat coraz bardziej biernie przygląda się szaleńcom u władzy.

 

Kluczowe znaczenie w polskich warunkach ma bierność elit politycznych względem narzucanych nam rozwiązań z zagranicy. Jednym z nich jest właśnie teoria ocieplenia klimatu, do czego ma się przyczyniać działalność człowieka i wzrost CO2 w atmosferze.
 

Ministerstwo Prawdy

 

Wiodącą rolę w upowszechnianiu teorii ocieplenia klimatu na skutek działalności człowieka w Polsce pełni Ministerstwo Środowiska. Nie wystarcza już tej instytucji Departament Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery. Swoją rolę ministerstwo widzi nie tylko w aktach prawnych, zarządzeniach, pozwoleniach i innych tego rodzaju dokumentach, ale w szerokim społecznym poparciu dla tego rodzaju działalności.

 

W tym celu utworzyło ono strukturę społeczną pod nazwą „Partnerstwo dla klimatu”. Kilka dni temu uroczyście inaugurowano trzeci rok jej działalności. Jak podaje ministerstwo, z tej okazji na znak solidarności z jego działalnością warszawscy studenci zgasili światła w aż dwóch akademikach. Dyskretnie przemilcza się istnienie w stolicy około setki tego rodzaju studenckich wspólnot mieszkaniowych. Na początek dobre i to. Ciekawe tylko, jak zamierzają studenci ci uzyskać dostęp do nowoczesnych środków informacji, techniki i zarządzania bez prądu elektrycznego. Można to zrozumieć jako żart żaków namawiających mieszkańców stolicy do mieszkania w jaskiniach.

 

Jeżeli jednak na stronach internetowych ministerstwo chwali się tego rodzaju osiągnięciami, to świadczy to o poziomie urzędników, którzy nie odróżniają kpiny i satyry od poważnej działalności państwowej, dla której ministerstwo zostało utworzone. Ministerstwo otrzymało też polityczne wsparcie od autorytetów społecznych tej miary, co red. Szymon Majewski i od znanej mistrzyni w pływaniu Otylii Jędrzejczak.

 

Na tym jednak nie koniec. Oto 34 organizacje społeczne przystąpiły do walki o zmianę klimatu na lepszy. Użycie słowa "walka" oznacza, że żarty się skończyły. Muszą być zwycięzcy i pokonani. Jest coś niepokojącego w tego rodzaju metodach pozyskiwania poparcia społecznego. Załóżmy, że idąc tym tropem MON zechce pełnej militaryzacji, MSW zażąda państwa policyjnego itp. Pewność siebie ministerstwa w kwestii (nierozstrzygniętej od strony naukowej) ocieplenia klimatu jest zadziwiająca.

 

Po tonie wypowiedzi prominentów, dygnitarzy i prezydentów wywodzących się z tego ministerstwa można domyślać się, że prawda nie jest tam nikomu potrzebna. Po co zajmować się prawdą? My sami ją tworzymy! To my jesteśmy Ministerstwem Prawdy. Kłania się Orwell...
 

Zaciskająca się pętla

 

Od strony formalnej ministerstwo zaprasza wszystkich do udziału w akcji ograniczenia wpływu człowieka na klimat. Od samego początku spór ten przesądza na swoją korzyść. Przesądzono, że klimat się ociepla na skutek spalania surowców energetycznych, a przede wszystkim węgla. Dla środowisk głoszących taką tezę nie szczędzi się pieniędzy, uznania i poparcia. Przeciwników po pierwsze nigdzie nie dopuszcza się do głosu, przynajmniej tam, gdzie ministerstwo ma swoje ustalone wpływy. Po drugie, wszelka krytyka jego działalności spływa po resorcie jak woda po przysłowiowej gęsi.

 

Z jeden strony nie można się temu dziwić. Polityka "klimatyczna" ma ogromne wsparcie w UE, gdzie przygotowywane są decyzje o likwidacji najtańszej energetyki węglowej. Niezależnie jednak od skutków dla nas samych rząd jako całość też wspiera przynajmniej formalnie tę politykę, nie chcąc narazić się swoim europejskim partnerom. Można powiedzieć, że negatywne koło wokół ocieplenia klimatu zamyka się. Jego obręcz będzie coraz bardziej zaciskać się na polskiej energetyce, powodując konsekwentny wzrost cen wszystkich towarów i powszechne obniżenie stopy życiowej.

 

Jest pewne, że klimatyczna pętla zadusi polską energetykę i to niezależnie od wszelkich programów dostosowawczych. Wynika to przede wszystkim z tego, że programy te są wielce ryzykowne i tak naprawdę są dopiero niedopracowanymi jeszcze pomysłami.
 

Brytyjska ambasada

 

Anglicy bardzo się boją, że w wyniku postępujących zmian klimatu ich wspaniała wyspa przestanie istnieć. Jak zwykle w obronie swego terytorium liczą przede wszystkim na Polaków. Otóż niedawno ambasada Jej Królewskiej Mości wystąpiła z wnioskiem o zbadanie opinii społecznej w Polsce na temat ocieplenia klimatu. Nie żeby się wtrącała w nasze wewnętrzne sprawy. O nie! To tylko dobra rada „nowych przyjaciół” naszego kraju, która natychmiast została zrealizowana.

 

Raport pt. „Polacy o zmianie klimatu” z herbem wspomnianej ambasady natychmiast ukazał się przed rokiem na stronach internetowych ministerstwa środowiska. Na wstępie wypowiadają się eksperci, którzy dosłownie „pieją” z zachwytu nad powszechnym w Polsce przekonaniem, że rząd jest w stanie zatrzymać obserwowane ostatnio niekorzystne zmiany klimatyczne. Chcąc bardziej jeszcze zaangażować nas w proces ratowania Wielkiej Brytanii, pan ambasador zaprosił kilku ministrów naszego rządu licząc na to, że jego propozycje zostaną przyjęte u nas entuzjastycznie. Jakież było jego rozczarowanie, kiedy za wyjątkiem ministra środowiska wszyscy inni wyrazili swój dyplomatyczny sceptycyzm pod tym względem.

 

O zgrozo! Ministrowie ci bez ogródek i prosto z mostu dali do zrozumienia ambasadorowi, że z tym ociepleniem klimatu to nie do końca wiadomo, czy działalność człowieka wpływa na klimat, więc nie ma o czym gadać. Podziękowawszy za drinka wrócili do swojej pracy pozostawiając samemu sobie osłupiałego z wrażenia ambasadora.

 

Zabójczy klimat

 

Wokół naukowej dyskusji tworzy się również w Polsce zabójczy klimat polityczny dla tych, którzy negują, podważają i obalają mity ekowojowników. Od początku na pierwszej linii frontu stoi Ministerstwo Środowiska. Usiłuje ono wywrzeć presję polityczną na rząd i ministrów nie poddających się jego propagandzie mobilizując opinię publiczną.

 

Propagandyści zapominają jednak o tym, że każdy kij ma dwa końce, a opinia publiczna jest zmienna. Wystarczy kiedyś w spektakularny sposób ujawnić wszystkie tego rodzaju działania, aby to „Ministerstwo Prawdy” zostało raz na zawsze zmiecione z powierzchni politycznej naszego kraju.

 

Felietony Adama Maksymowicza

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Trójkąt Transformacji. Co po fedrowaniu? Cyfrowy i bezpieczny Śląsk

W Katowicach wiele razy mówiono, że transformacja Śląska powinna być sprawiedliwa, zrównoważona, nowoczesna, zielona, ambitna i innowacyjna. Prof. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB, dopisał do tej listy słowo: bezpieczna. Jego wystąpienie pokazało wizję Cyfrowego i Bezpiecznego Śląska - regionu, który dzięki danym, mapom, modelom, monitoringowi i cyberodporności będzie potrafił nie tylko przechodzić transformację, ale także ją rozumieć, monitorować i zabezpieczać.

Na koniec maja br. zasoby złota wzrosły do 613,9 ton

W rezerwach Narodowego Banku Polskiego na koniec maja było niemal 613,9 ton złota - poinformował w piątek bank centralny. To wzrost o ponad 18 ton wobec poprzedniego miesiąca.